Po swoim pierwszym spotkaniu medyków rozmyślał ciągle na temat wizji, jaką ujrzał. Cóż, on i reszta medyków, a przynajmniej miał taką nadzieję. Co mogła ona oznaczać dla Klanu Klifu..? Pogrążony w myślach nie zauważył nawet, jak do legowiska medyków wchodzi Jenocia Kufa, która zaczęła rozmawiać z Księżycową Aldrowandą. Kocur ocknął się, gdy mentorka zawołała go do siebie. Podszedł do kotki, która siedziała już przy półce z ziołami.— Jenocia Kufa ostatnio odczuwa bezsenność. Masz jakiś pomysł, które zioło może z tym pomóc? — Firmamentowa Łapa na jej pytanie pochylił się nad ziołami, zastanawiając się chwilę. Z tego, co pamiętał, to widział, jak jednej z karmicielek, która już prawie odchowała wtedy swoje kocięta, podawano mak, gdyż miewała trudności z zaśnięciem. To więc wybrał na swoją odpowiedź.
— Wydaje mi się, że mak. — odpowiedział, na co kotka skinęła.
— Tak, bardzo dobrze. — Ułożyła ziarenka na listek, po czym delikatnie przesunęła je w jego stronę. — W takim razie możesz jej je podać?
— Tak, jak najbardziej. — Zdziwił się, że dostawał już tak ważne zadania, a przynajmniej z jego perspektywy. Choć po chwili namysłu podanie zwykłych ziarenek maku nie było wcale… Skomplikowane. Podszedł do kotki, z delikatnym uśmiechem.
— Proszę bardzo, Jenocia Kufo. To powinno pomóc z bezsennością.
— Dziękuję, Firmamentowa Łapo. — Kotka zlizała mak z listka, po czym skinęła do jego mentorki i wyszła. Nie był to najwyraźniej koniec jego pracy, gdyż do środka weszła tuż po wyjściu wcześniejszej pacjentki Rozkwitający Aster.
— Wiem, że macie dużo na głowie, ale wdała mi się nieprzyjemna infekcja do rany… Mogłabyś spojrzeć, Księżycowa Aldrowando..? — zapytała uprzejmie, na co medyczka skinęła i ruchem ogona pokazała uczniowi, aby również zbliżył się. Razem z nią spojrzał na ranę. Rzeczywiście, wyglądało to chyba na infekcję.
— Jakie zioła można stosować na infekcje? — zapytała go mentorka.
— Może… Mniszek lekarski..? — Może powinien był po prostu powiedzieć, że nie wie. Kotka nie była zła, jednak pokręciła głową.
— Nie, na infekcje stosujemy dziki czosnek, łopian mniejszy, miód lub tatarak zwyczajny. Oczywiście nie każda zadziała na każdą infekcję. Spokojnie, jedną z nich na pewno zapamiętasz, póki co. — Z półki zielarskiej wyciągnęła łopian mniejszy i podała kocurowi. — Przeżuj go, a potem nałóż na ranę.
Kocur spojrzał na korzeń lekko sceptycznie, ale w końcu zaczął przeżuwać go. Był okropnie niesmaczny, ale tego nie przeskoczy. Po chwili wypluł papkę na swoją łapę, po czym delikatnie wtarł w ranę chorej.
— W ten sposób? — Spojrzał wyczekująco na mentorkę.
— Tak, świetnie. — Ta przeniosła wzrok z rany na Rozkwitający Aster. — Wróć za trzy wschody słońca, żebym mogła sprawdzić, czy dobrze się goi.
— Dobrze, dziękuję za pomoc. — Kotka uśmiechnęła się, po czym wyszła z lecznicy.
— Brawo, Firmamencie. Dobrze ci poszło.
— Na prawdę? Cieszę się w takim razie. — Odwzajemnił jej gest. — Pójdę coś szybko zjeść, od rana nie miałem okazji, a akurat zrobiło się spokojniej.
— Leć, bo nie możemy mieć głodnych medyków na warcie! — Pacnęła go żartobliwie ogonem w bark, na co przewrócił oczami i wyszedł z legowiska medyków. Podszedł do sterty zwierzyny, po czym wybrał z niej dorodnego kosa. Nie był to duży posiłek, ale jakoś nie miał ostatnio zbyt dużego apetytu. Może to przez ten sen..? Nie, nie chciał o nim nawet myśleć. Wgryzł się niechętnie w zwierzynę, powoli przeżuwając ją, jakby chciał jakkolwiek zablokować szum w swoich uszach. Na szczęście żaden uczeń ani wojownik nie miał ochoty zjadać z nim posiłku, więc gdy tylko skończył, wrócił do mentorki, u której już znajdowała się Przepiórcza Wichura, zapewne kolejna pacjentka. Gdy podszedł do niej, odwróciła się do półki z ziołami, czekając na niego. Usiadł tuż obok, czekając na instrukcje.
— Przepiórcza Wichura ma infekcję gardła. Pamiętasz może, o czym ci wcześniej mówiłam?
— O ziołach, które są efektywne na infekcje.
— Dobra pamięć. Które z nich myślisz, że zadziała na infekcję gardła? — zapytała ucznia.
— Zakładam, że miód. — odpowiedział, mając nadzieję, że tym razem poda dobrą odpowiedź.
— Dobrze, w takim razie podaj Przepiórczej Wichurze miód. — Skinęła głową w stronę kotki, więc wziął trochę miodu na listku i podał go kotce. Ta zlizała go, po czym podziękowała za pomoc i wyszła. — Miód musimy wymieniać dość często, gdyż może nam on niestety wyschnąć po czasie.
— Zapamiętam. — Spojrzał na stos ziół, który był teraz dość porozrzucany po dzisiejszym dniu. — Mogę tu posprzątać? Zrobił się nam lekki bałagan.
— Tak, miałam zaproponować szybkie porządki. — Księżycowa Aldrowanda usiadła obok, pomagając uczniowi w sprzątaniu ziół.
[702 słowa, trening medyka]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz