Akcja dzieje się po ostatnim opowiadaniu...
Diane uniosła głowę nieco wyżej, pozwalając spojrzeniu powędrować po dobrze znanym pokoju. Niedaleko długiego, kolorowego prostokąta, którego powierzchnia nieustannie zalewała pomieszczenie zmieniającymi się obrazami i migoczącym światłem, siedziała jej siostrzyczka. Drobna koteczka była wtulona w bok ojca, raz po raz zadzierając pyszczek ku tajemniczym barwom przesuwającym się po gładkiej tafli urządzenia. Diane wciąż nie rozumiała, czym właściwie był ów niezwykły prostokąt. Zdawało jej się jedynie, że żyje własnym rytmem, ponieważ z każdą chwilą zmieniał kolory, kształty i światło, jakby w jego wnętrzu istniał zupełnie odrębny świat.
Onufry natomiast najwyraźniej nie zamierzał jeszcze opuszczać krainy snów. Leżał zwinięty w niewielki, puszysty kłębek tuż obok Sycylii, której ciepłe futro niemal całkowicie osłaniało jego drobne ciało. Od czasu do czasu poruszał uszami lub drgały mu wąsy, jak gdyby śnił o czymś niezwykle zajmującym, lecz poza tym pozostawał zupełnie nieruchomy, oddychając spokojnym, miarowym rytmem.
Dopiero po chwili wzrok Diane odnalazł okno.
Przez krótką chwilę wpatrywała się w nie z cichą nadzieją, że ponownie ujrzy znajomy taniec jasnych firanek. Wspomnienie poprzedniego wieczoru odżyło w jej pamięci z niezwykłą wyrazistością — miękkie fale materiału, cichy szelest i wrażenie, jakby miała przed sobą żywą istotę, której sekrety pozostawały poza zasięgiem jej dziecięcego rozumu.
Tym razem jednak wszystko wyglądało inaczej.
Firanki zwisały nieruchomo, pozbawione życia, które jeszcze wczoraj zdawało się je wypełniać. Ich fałdy opadały spokojnie ku podłodze, nie wykonując nawet najmniejszego ruchu. Okno zostało zamknięte przez któregoś z Wyprostowanych, dlatego poranny wiatr nie miał już sposobności, by wsunąć się do wnętrza pokoju i ponownie porwać materiał do swojego cichego tańca.
Diane poczuła delikatne ukłucie rozczarowania.
Jeszcze przez kilka uderzeń serca nie odrywała od firanek wzroku, jakby liczyła na to, że za chwilę poruszą się same, wbrew wszystkiemu, co powiedziała jej matka.
— Dobrze, że wstałaś, Diane — powitała ją Sycylia.
Jej głos był ciepły, miękki niczym futro, w które koteczka wtulała się każdej nocy, a mimo to pobrzmiewała w nim nuta stanowczości, której Diane nie potrafiła jeszcze w pełni zrozumieć.
— Każdy dzień przynosi coś nowego do poznania — ciągnęła Sycylia, poprawiając łapą futerko Onufrego, który przez sen cicho zamruczał. — Ale zanim świat zacznie odkrywać przed tobą swoje tajemnice, powinnaś nauczyć się tego, co pozwoli ci poruszać się po nim z godnością.
Diane przekrzywiła lekko głowę. Słowo godność zabrzmiało dla niej obco, choć sposób, w jaki wypowiedziała je matka, sprawił, że wydało się czymś ważnym. Zrobiła kilka niepewnych kroków w stronę legowiska, aż usiadła naprzeciwko Sycylii, ciasno owijając ogon wokół drobnych łapek.
— Widzisz? — Sycylia skinęła delikatnie głową. — Właśnie tak. Kiedy rozmawiasz ze starszym kotem, dobrze jest usiąść spokojnie i słuchać, zamiast wiercić się lub rozglądać na wszystkie strony. Dzięki temu okazujesz, że darzysz go szacunkiem.
Koteczka niemal odruchowo wyprostowała grzbiet, choć po chwili jej spojrzenie ponownie uciekło ku nieruchomym firankom. Dostrzegłszy to, Sycylia uśmiechnęła się tylko pobłażliwie.
— Ciekawość jest piękną cechą — powiedziała cicho. — Nie pozwól jednak, by zagłuszała dobre maniery. Są chwile, kiedy warto obejrzeć świat, i takie, kiedy wypada poświęcić uwagę temu, kto do ciebie mówi.
Uszy Diane drgnęły z lekkim zakłopotaniem. Powoli odwróciła wzrok od okna i ponownie spojrzała matce prosto w oczy.
— Przepraszam... — wymruczała niemal szeptem.
Na pysku Sycylii pojawił się wyraz cichej satysfakcji.
— Nie musisz przepraszać za to, że świat cię zachwyca — odparła łagodnie, muskając nosem czoło córki. — Pamiętaj tylko, że dobre serce poznaje się nie po wielkich słowach, lecz po małych gestach. Po cierpliwości. Po uważnym słuchaniu. Po życzliwości wobec tych, którzy są obok ciebie.
Diane skinęła głową, choć nie była jeszcze pewna, czy rozumie wszystkie słowa matki. Wiedziała jednak jedno — skoro wypowiadała je Sycylia, musiały być równie ważne jak nauka ostrożnego stawiania pierwszych kroków czy rozpoznawania zapachu własnej rodziny. A jeśli tak było, postanowiła zapamiętać je najlepiej, jak tylko potrafiła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz