Przeszłość
– Ja bym poopowiadał jakieś historyjki – mruknął brat.
– Dobra, to ja zaczynam. Kiedyś, kiedy jeszcze Klanu Klifu nie było na tym świecie, żyła sobie grupka kotów o nazwie… eee… Stokrotki, tak, Stokrotki. Mieszkali na wieeelkiej wierzbie, tak dużej, że nawet Spadającego Potwora by zatrzymała!
– Ojej, to musiał być kolos – skomentował jej braciszek.
– Bo nim był! W każdym razie przywódca o nazwie… Niebezpieczna Stokrotka rozkazał, aby jego podwładni przynieśli stokrotki. Ten, kto przyniesie ich najwięcej, będzie jego zastępcą. Kot o nazwie… Gruba Stokrotka, gdyż wszyscy musieli mieć to słowo na końcu, zebrał baaardzo dużo stokrotek! Tak dużo, że gdyby wpleść je w futro kota, w ogóle nie byłoby go spomiędzy nich widać! Ale Głupia Stokrotka też tyle zebrał, a więc gdy przyszli obaj do przywódcy, zaczęli się bić! Nikt przez harmider nie zauważył, że Dwunożni podstawili ogień! Kiedy ktoś z tłumu go zauważył, było już za późno. Cała polana ZAJĘŁA SIĘ OGNIEM! KOTY KRZYCZAŁY! MATKI ZABIERAŁY SWOJE POCIECHY! – nastraszyła Firletkę.
– Aaaa! – krzyknął.
– Ale wierzba poprosiła ptaki, by zlitowały się nad nią i by przyleciały z wilgotnym mchem. Wysłuchały prośby wierzby i cały klucz rwał mech, moczył go w morzu i otaczały nim drzewo. Ten wilgotny krąg może i nie zatrzymał do końca płomieni, ale sprawił, że wierzba tylko trochę się przypaliła. Koniec.
– A co ze Stokrotkami? – dopytała Mysikrólik, która się przysłuchiwała.
– Poszły sobie.
– Aha… – zareagował niebieski.
***
Przed wypadkiem
Kotka dostała od mentorki chwilę wolnego. Postanowiła to wykorzystać i poszła na trening z jej bratem oraz ojcem, Trójokim Zającem. Gdy oni ćwiczyli walkę, kremowa szukała korzeni trybuli. Znalazła już kilka, lecz to było zdecydowanie za mało. W kącie oka mignęła jej mała sadzawka porośnięta tatarakiem. To było Kacze Bajorko.
Jagnięcy Ukłon jej pokazała to miejsce, ale nie widziała tam żadnych kaczek. W sumie co się dziwić, była Pora Nagich Drzew. Zastanawiała się, czy były tam jakieś kaczki, gdy nagle usłyszała szelest. Obróciła się. W trawie skakał zniczek, który był zaplątany w jakiejś… pajęczynie Dwunożnych?
Koteczka delikatnie podbiegła do ptaka i go lekko złapała. Ptaszek zaczął się panicznie wiercić.
– Nie martw się, maluchu. Nie skrzywdzę cię.
Zbadała swojego pacjenta. Dziwny splot uciskał klatkę i skrzydła zniczka. Zębami, powoli zaczęła go odwijać. Maluch trochę skrzeczał, z ostatnim ruchem przestał.
– Dalej, leć! – ponagliła go. Ptak nie chciał odlecieć. Czyżby to coś zraniło mu skrzydła?
Przyjrzała się. Jego skrzydło było mocno naderwane.
– Och, biedulek, opatrzę tę ranę – miauknęła do niego, wzięła trochę prawdziwej pajęczyny, a następnie ranę wysmarowała trybulą. Nie wiedziała, czy to mu nie zaszkodzi, ale w miejscu rany zrobił się już skrzep i była szansa, że to wcięcie mu tak zostanie. Przykryła ranę pajęczyną, wzięła liść, zanurzyła go w sadzawce i podała pacjentowi.
– Proszę, pij. – Podała małemu liścia, a on z lekkim zawahaniem schylił się i wypił kilka kropel. Następnie odwrócił się od medyczki i w małych podskokach zaczął uciekać. Kiedy był przy drzewie, odwrócił swoją główkę z pomarańczową czupryną do kremowej, jakby chciał powiedzieć “dziękuję”.
Ćmia Łapa stała jak wryta ze zdziwienia i by nie przestraszyć ptaka. Czy on ją rozumiał? Może naprawdę ptaki były mądrzejsze, niż myśleliśmy? Zanim dobrze się nad tym zastanowiła, zniczek zniknął z pola widzenia.
Kotka popędziła do ojca i brata, by opowiedzieć o tym zdarzeniu.
– Tato! Firletko!
– Tak? – odpowiedział kremowy, dając znak, aby uczeń opadł z pozycji obronnej.
– Dzisiaj zauważyłam mojego ptasiego patrona, miał trochę rozerwane skrzydło, ale udało mi się go opatrzyć i chyba mi podziękował! – Oczy kotki mieniły się jak dwa klejnoty. Nie zachowywała się jak kociak, raczej nie była gwałtowna w emocjach, ale przy nich sobie na to pozwalała.
– Naprawdę? Dobra robota, Ćmia Łapo! – mruknął Trójoki Zając z wyraźną dumą. Ćmia Łapa zamruczała w odpowiedzi.
– A jak idzie ci trening, Firletkowa Łapo? – zapytała się niebieskiego.
<Kochany braciszku?>
[607 słów]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz