*przeszłość, kiedy Iglak był kociakiem*
Kocur siedział na uboczu obozu, obserwując klanowe życie i wylizywał swoje futro. Było ono nieco poczochrane ze względu na to, że dopiero co wrócił z patrolu, na którym patrolował granicę z Klanem Burzy. Wszystko było spokojne i nie dostrzegł żadnych niepokojących śladów obecności sąsiedniego klanu na ich terytorium.
Spojrzenie jego zielonych oczu przyciągnął mały, czarny kociak, który lekko kołysząc długim ogonem, podszedł do czekoladowego wojownika pewnym krokiem i usiadł obok.
— Dzień dobry, Kamienne Pióro! — zamruczał ze sprytnym uśmieszkiem na pyszczku. — Znasz jakieś ciekawe historie o Mrocznej Puszczy albo o kotach, które się tam znajdują? Ognikowa Słota ma dużo historii, jednak wątpię, by znała wszystkie. Może czymś ją zaskoczę?
Kamienne Pióro strzepnął uchem, lekko zaskoczony i chwilę zastanawiał się nad odpowiedzią. Ciekawiło go, skąd karmicielka mogła znać tyle historii o Miejscu, Gdzie Brak Gwiazd, jednak musiał odpowiedzieć kociakowi, więc przerwał swoje rozmyślania.
— Nie znam zbyt wiele opowieści na ten temat… — przyznał niechętnie, nie chcąc zawieść Iglaka. — Moi rodzice opowiadali mi głównie o Klanie Gwiazdy. Może chciałbyś o tym miejscu coś usłyszeć?
Kociak wyglądał na zaciekawionego, więc wojownik kontynuował.
Kamienne Pióro został tego dnia przydzielony do patrolu łowieckiego, co bardzo mu się podobało. Zwierzyna biegała wszędzie, a ciepły wiatr lekko dmuchał w futro wojownika, co sprawiało, że polowanie było czystą przyjemnością.
Zdecydował się podejść na chwilę do Iglastej Łapy, który razem ze swoją mentorką również uczestniczył w patrolu, aby zamienić z nim parę słów. Rozmawiali kilka razy jeszcze, kiedy dymny był kociakiem i wojownik chętnie utrzymałby ten kontakt.
— Hej, młody — zamruczał, równając swój krok z tempem Iglastej Łapy. — Zastanawiałem się, jak ci idzie trening. Podoba ci się bycie uczniem? Twoja mentorka, Kocimiętkowy Wir jest świetną wojowniczką. Na pewno dobrze wam się razem pracuje.
Przypomniał sobie, jak bardzo sam się stresował przed swoimi uczniowskimi walkami i że dwie z nich przegrał. Miał nadzieję, że Iglastej Łapie lepiej szedł trening.
Spojrzenie jego zielonych oczu przyciągnął mały, czarny kociak, który lekko kołysząc długim ogonem, podszedł do czekoladowego wojownika pewnym krokiem i usiadł obok.
— Dzień dobry, Kamienne Pióro! — zamruczał ze sprytnym uśmieszkiem na pyszczku. — Znasz jakieś ciekawe historie o Mrocznej Puszczy albo o kotach, które się tam znajdują? Ognikowa Słota ma dużo historii, jednak wątpię, by znała wszystkie. Może czymś ją zaskoczę?
Kamienne Pióro strzepnął uchem, lekko zaskoczony i chwilę zastanawiał się nad odpowiedzią. Ciekawiło go, skąd karmicielka mogła znać tyle historii o Miejscu, Gdzie Brak Gwiazd, jednak musiał odpowiedzieć kociakowi, więc przerwał swoje rozmyślania.
— Nie znam zbyt wiele opowieści na ten temat… — przyznał niechętnie, nie chcąc zawieść Iglaka. — Moi rodzice opowiadali mi głównie o Klanie Gwiazdy. Może chciałbyś o tym miejscu coś usłyszeć?
Kociak wyglądał na zaciekawionego, więc wojownik kontynuował.
***
*teraźniejszość*
Kamienne Pióro został tego dnia przydzielony do patrolu łowieckiego, co bardzo mu się podobało. Zwierzyna biegała wszędzie, a ciepły wiatr lekko dmuchał w futro wojownika, co sprawiało, że polowanie było czystą przyjemnością.
Zdecydował się podejść na chwilę do Iglastej Łapy, który razem ze swoją mentorką również uczestniczył w patrolu, aby zamienić z nim parę słów. Rozmawiali kilka razy jeszcze, kiedy dymny był kociakiem i wojownik chętnie utrzymałby ten kontakt.
— Hej, młody — zamruczał, równając swój krok z tempem Iglastej Łapy. — Zastanawiałem się, jak ci idzie trening. Podoba ci się bycie uczniem? Twoja mentorka, Kocimiętkowy Wir jest świetną wojowniczką. Na pewno dobrze wam się razem pracuje.
Przypomniał sobie, jak bardzo sam się stresował przed swoimi uczniowskimi walkami i że dwie z nich przegrał. Miał nadzieję, że Iglastej Łapie lepiej szedł trening.
<Iglasta Łapo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz