⚜⚜⚜⚜┄┄Księżyce temu┄┄ ⚜⚜⚜⚜
— Mamo..? — Firmament zdecydował się odezwać do rodzicielki, która leniwie wylizywała swoją łapę. Ta westchnęła, patrząc na niego w końcu po chwili.
— Tak, Firmamencie?
— Opowiesz mi coś proszę o naszych terytoriach? Chciałbym się dowiedzieć więcej. Jakie są na nim miejsca, które odwiedzę podczas szkolenia, które lubisz najbardziej… — Kotka przerwała jego słowotok.
— Nie znam się tak na terytoriach Klanu Klifu. — odburknęła. Kocurek przechylił głowę.
— Jak to nie znasz?
— Po prostu. Nie pochodzę z klanów, nie rozglądałam się po naszym terytorium aż tak. Może któreś ze starszych ci opowie. — Odgoniła go od siebie machnięciem łapy, ale on nie dawał za wygraną.
— Ale to, co widziałaś wcześniej. Musisz mieć jakieś ulubione miejsce. Nawet poza Klanem Klifu. — Patrzył na nią błagalnie, na co westchnęła ponownie.
— Nie wiem. Może… Czarne Gniazda. — Widział, że odpowiadała leniwie i nie wysilała się, toteż skinął cicho głową, dając za wygraną. — Tak jak mówiłam, idź do starszyzny, oni ci opowiedzą coś więcej.
Na jej propozycję zerknął w stronę wyjścia z legowiska. Przez chwilę zastanowił się, jednak dał za wygraną. Ruszył do starszyzny, z wysoko podniesionym łebkiem. Wszedł do środka, rozglądając się. Zauważył, że Mniszkowy Nektar akurat nie jest zajęty, cóż, może poza poranną toaletą, więc podszedł do niego, siadając przed nim grzecznie.
— Dzień dobry, panie Mniszkowy Nektarze, czy mogę panu zająć chwilkę? Chciałbym posłuchać opowieści o naszych terytoriach… Jeśli to nie problem. — zapytał kocura, który odwrócił się do niego z uśmiechem.
— Och, pewnie. Choć tu maluchu. Opowiem ci wszystko, co tylko wiem.
— Nie musi być wszystko. Nie chcę zabierać panu aż tyle czasu, chcę wiedzieć co jest poza obozem. Zaraz zostanę uczniem, chcę wiedzieć, co mnie czeka.
— No dobrze, dobrze… Klan Klifu ma dość duże terytoria…
»»————- ⚜ ————-««
Wrócił do żłobka z nowo nabytą wiedzą. Miał jeszcze tak wiele pytań, jednak zasiedział się u Mniszka do samego wieczoru. No cóż, kocurka nie da się odpędzić, gdy ten już zainteresuje się tym, co jest mu mówione. Wszedł do środka, ziewając delikatnie. Zauważył, że jego brat śpi u boku Jastrzębiego Zewiu. Spojrzał na nią lekko wahając się.
— Truskawkowe Pole znowu wyszła..? — zapytał trochę smutny.
— Tak, Firmamencie. Ale hej, zawsze masz mnie. No chyba, że mnie nie lubisz. — zaśmiała się cicho, aby nie obudzić Migotu.
— Hej, przecież cię uwielbiam! — odpowiedział jej, udając oburzonego. Ułożył się między jej łapami, przez chwilę myśląc. — Jastrzębi Zewie… Zostaniesz z nami na zawsze, prawda?
— Tak, Firmamencie. Tak długo, jak żyję. — odpowiedziała kocurkowi, liżąc jego czółko.
— A jak… Nie będziesz żyła? — zapytał ją, czując, jak futerko na samą myśl staje mu dęba.
— Wtedy trafię do Klanu Gwiazdy. Będziesz mógł mnie zobaczyć w nocy na niebie. Ale zawsze w pewnym sensie będę obok. — Kotka patrzyła na niego przez chwilę, aż w końcu uśmiechnęła się do niego ciepło. — No, a teraz już nie myślmy o takich rzeczach. Na pewno jesteś zmęczony. Dobranoc, Firmamencie.
Kocurek znów ziewnął, zwijając się mocniej w kłębek.
— Dobranoc, Jastrzębi Zewie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz