Tw śmierć, silne przerażenie, krew
. ݁⋆ ۶ৎ ݁˖ . ݁⋆.𐙚 ̊ . ݁⋆ ۶ৎ ݁˖ . ݁
Malinka patrzyła w bezkres nieba, mając wrażenie, że gwiazdki widniejące na nim dosłownie zjeżdżały do niej, leżącej wśród wysokiej trawy. Gdzieś niedaleko pohukiwała sowa, a jeszcze dalej żaba śledziła jedną z much swoimi dużymi, wystającymi oczami. W pewnym momencie niebo, na które spoglądała, zaszło ciężkimi, burzowymi chmurami, z których trzaskały ogromniaste pioruny, kiedy znikąd jeden trzasnął tuż obok niej. A może i nawet w nią?... Malinka rozejrzała się z poczuciem zdezorientowania, ponieważ sceneria nagle się zmieniła. Zamiast ciepłej wiosny, teraz panował środek zimy, a śnieg delikatnie chrupał pod jej łapkami. Wszędzie były drzewa, jednak wydawały się jej one nienaturalnie długie i grube, kiedy nagle spośród nich ujrzała ona parę ślepi.
— Mamusiu?... — pisnęła burka, robiąc dwa kroki w przód.
Momentalnie oczy zniknęły, jakby rozpływając się w powietrzu.
— Mamusiu!! — zawtórowała Malinka, zaczynając biec przed siebie, tym samym wbiegając prosto w ciemne odmęty lasu.
Kiedy tak biegła, co chwilę się o coś potykała. Raz o kłodę, raz przerośniętą szyszkę, a zdążyło się nawet o korzenie wystające z ziemi, które urosły w przeciągu pół uderzenia serca. Momentalnie las się skończył, a zamiast w lesie, burka była na polance nim otoczonej. Jej oddechy były ciężkie, a serce kołatało tak głośno, jak orzeł skrzeczący gdzieś wysoko na niebie, które nadal spowite było ciężkimi chmurzyskami.
Kiedy Malinka wpatrywała się przed siebie, nie za bardzo pamiętając, co tu w ogóle robi i co się dzieje, znad horyzontu wyłoniło się stado jeleni. Jeden z nich zatrzymał się, ze swoim wzrokiem wgapionym prosto w nią. Nagle wszystkie jelenie ruszyły wprost na nią.
— Nie!! — pisnęło kocię, próbując wycofać się z powrotem w las.
Wcześniej wspomniany porożec otwarł swój pysk, pokazując swoje zęby błyszczące w ledwo widocznym świetle księżyca, po czym rozwarł go zdecydowanie za dużo, ponieważ z jego “kącików” lało się szkarłatne osocze. Błękitnooka poczuła na swojej klatce piersiowej ucisk tak duży, że nie mogła złapać tchu. W pewnym momencie kotka usłyszała, jak ktoś woła jej imię jakby przez mgłę…
. ݁⋆ ۶ৎ ݁˖ . ݁⋆.𐙚 ̊ . ݁⋆ ۶ৎ ݁˖ . ݁
— MALINKOOO OBUDŹ SIEEEEEE — wrzasnęła Porzeczka, kładąc cały ciężar swojego ciała na siostrzyczkę.
Burka momentalnie otworzyła oczy, z przerażeniem rozglądając się naokoło. Jej wizja była rozmazana, a oddech płytki i nierówny.
— NO w końcu!! Już myślałam, że umarłaś przez sen!! — miauknęła wcześniej wspomniana, kiedy Poziomka bez wyjaśnienia po prostu wtuliła się w puchatą.
— Wszystko okej? Poprosiłam Porzeczkę, żeby cię obudziła, bo ja nie mogłam.
— Tak… Jest okej — mruknęła w odpowiedzi Malinka, otrzepując się z drobinek kurzu.
— Tak swoją drogą, jakiś kot tutaj wszedł — stwierdziła czarna, na co dwie przytulające się koteczki odwróciły się tam, gdzie wskazywała im najstarsza.
Malinka od razu stanęła przed Poziomką, gdyby kot ten okazał się wrogi. On jednak przyniósł ze sobą dwa króliki i podał je ich opiekunce. Mimo to podejrzliwe kocię nie spuszczało z wojownika swojego spojrzenia.
< Rumianek? Przedstaw się, może pobaw? Przygotuj się do tego całego rodzicielstwa czy coś>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz