Przeszłość
Ćmia Łapa przygotowywała układy z ziół, kiedy do legowiska wkroczyła zadyszana Psotny Nietoperz z wiadomością:
– Rozżarzona Pieśń rodzi!
Jagnięcy Ukłon, Księżycowa Aldrowanda oraz Ćmia Łapa popędziły do żłobka, w którym zastały ciężko oddychającą rudą królową i dzieci niebieskiej karmicielki, Dymówkę i Ciskę.
– Psotny Nietoperzu, wyprowadź twoje pociechy na zewnątrz. Ćmia Łapo, nasącz mech miodem. Księżycowa Aldrowando, przynieś zioła dla rodzącej. – Wydała rozkazy Jagnięcy Ukłon, a kotki zabrały się do ich wykonywania. Aldrowanda szybko wzięła zawiniątko ze skalnej półki, a uczennica nasączyła mech w miodzie, który był dobrze schowany.
Niebieskooka podała liście malin i trybulę, krótkoogonowa dała jej mech z klejącym miodem, a Aldrowanda uspokajała rodzącą.
– AGHFFF! – wydusiła z siebie ruda.
– Dasz radę, Rozżarzona Pieśni. Już widzę pierwszego kociaka!
Na świecie pojawiła się mała czekoladowa kulka. Ćmiej Łapie przypominał on pewnego wojownika…
Od razu wzięła się za jego wylizywanie. To była kotka. Mała po chwili zaczęła piszczeć i lekko się wiercić.
– Brawo, Rozżarzona Pieśni, masz zdrowego kocurka! Tfu, koteczkę! – pocieszyła ją uczennica. Znowu się zakręciła…
Po chwili na świecie pojawiła się druga kulka, tym razem była ona w połowie ruda, w połowie biała.
Ćma bez wahania zaczęła ją wylizywać pod włos. Trochę dłużej to trwało niż przy jej lub jego siostrze, ale bez żadnych komplikacji kociak zaczął oddychać. Był to kocurek.
– Masz syna! – krzyknęła do rodzącej.
– Już prawie, Rozżarzona Pieśni, ostatnie kocie! – powiedziała Aldrowanda, uciskając jej brzuch.
Po chwili na świat przyszło ostatnie kociątko, było ono również podobne do pewnego wojownika Klanu Klifu… To była kotka.
– Urodziłaś śliczną córeczkę! – powiedziała w eter.
Karmicielka położyła głowę na podłożu legowiska z wycieńczenia. Kremowa wyjęła jej mech z pyska, a Jagnięcy Ukłon przyniosła kotce jej kociaki.
Ruda z rozczuleniem popatrzyła na swoje dzieciątka. Przybliżyła je łapą do siebie, a maluchy zaczęły ssać mleko.
– Idę zawiadomić Psotnego Nietoperza – oznajmiła Księżycowa Aldrowanda i wyszła ze żłobka.
– Dobrze się dziś spisałaś. – Uśmiechnęła się niebieskooka mentorka do swojej podopiecznej.
– Dziękuję, Jagnięcy Ukłonie. – Zawstydziła się lekko, a przynajmniej zrobiła taką minę.
– Tylko nie myl płci! – zaśmiała się, lekko dotykając nosem jej głowy.
<Jagnięcy Ukłonie?>
[333 słowa + asystowanie przy porodzie]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz