Przez chwilę przyglądałam się Kropli w milczeniu. Pytanie było proste, ale jego brzmienie sprawiło, że lekko uniosłam brwi. Nie spodziewałam się go. Szczególnie teraz, kiedy to ja praktycznie siłą zaciągnęłam ją do uzdrowicieli, a ona dopiero co dostała polecenie odpoczywania.
— Czy podoba mi się bycie zwiadowcą? — powtórzyłam, jakbym chciała upewnić się, że dobrze usłyszałam.
Na moim pysku niemal od razu pojawił się szeroki uśmiech. Usiadłam obok legowiska, na którym leżała Kropla, i przez moment zastanawiałam się, od czego właściwie zacząć.
— Bardzo. — odpowiedź przyszła bez najmniejszego zawahania. — Chyba nawet bardziej, niż na początku sądziłam. Kiedy dostałam Rohan za mentorkę, byłam po prostu szczęśliwa, że w końcu mogę wychodzić poza obóz i poznawać las. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, ile rzeczy tak naprawdę można było przeoczyć.
Przymknęłam na moment oczy, przypominając sobie pierwsze treningi.
— Teraz czasami łapię się na tym, że nawet kiedy nigdzie się nie spieszę, i tak zaczynam rozglądać się za śladami. Widzę złamaną gałązkę i zastanawiam się, czy przechodząc tędy, zrobił to kot, czy może jakieś zwierzę. Czuję obcy zapach i od razu próbuję sobie przypomnieć, skąd go znam. Nawet zwykłe wyjście po coś do jedzenia potrafi zamienić się w zgadywanie, kto przeszedł daną ścieżką.
Zaśmiałam się cicho.
— Rohan pewnie byłaby ze mnie dumna, gdyby wiedziała, ile czasu potrafię spędzić na patrzeniu pod łapy.
Ogon zakołysał się lekko za moimi plecami.
— Ale najbardziej podoba mi się to, że cały czas mogę się czegoś uczyć. Wcześniej myślałam, że kiedyś po prostu będę umiała wszystko. Teraz wiem, że chyba nigdy nie będę umiała wszystkiego. I… w sumie bardzo mi się to podoba.
Spojrzałam na Kroplę, a mój uśmiech stał się nieco spokojniejszy.
— Oczywiście czasami jest trudno. Bywają patrole, po których mam ochotę położyć się i już nigdy nie wstawać. Albo takie, podczas których zadaje sobie pytanie, a potem patrzę przed siebie jak kompletnie zdezorientowany kociak. — Parsknęłam śmiechem.
— Ale wtedy przypominam sobie, że jeszcze niedawno nie potrafiłam odróżnić tropu lisa od tropu zwykłego kota.
Przez chwilę przyglądałam się Kropli uważniej.
— Więc tak. Jestem naprawdę szczęśliwa, że zostałam zwiadowczynią. Czuję, że to właśnie moje miejsce.
Nagle jednak lekko przechyliłam głowę.
— Ale… dlaczego pytasz?
Nie było w tym pytaniu podejrzliwości. Raczej zwykła, szczera ciekawość. Dopiero po chwili przypomniałam sobie, że Kropla właśnie wróciła od uzdrowicieli i powinna odpoczywać.
— Właściwie… możesz mi odpowiedzieć później — dodałam szybko, z lekkim rozbawieniem. — Najpierw powinnaś odpocząć. Gołąbek powiedział, że masz odpoczywać, a ja nie zamierzam pozwolić ci udawać, że wcale tego nie słyszałaś.
Uśmiechnęłam się do niej ciepło, po czym przesunęłam się odrobinę bliżej.
— Chociaż jeśli już pytasz o moje miejsce w klanie… to ja też jestem ciekawa twojego. — zawahałam się na moment.
<Lubisz być stróżem, Kroplo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz