Przeszłość, dzień mianowania na wojowniczkę
— Przysięgam!
— Zatem mocą naszych walecznych przodków nadaję ci imię wojownika. Tropiąca Łapo, od tej pory będziesz znana jako Tropiąca Łaska. Klan ceni twoją siłę ducha i wierność oraz wita cię jako nową wojowniczkę Klanu Wilka.
Tropiąca Łaska nie mogła się doczekać, żeby tylko posłać Nadciągającemu Pomrokowi najsurowsze spojrzenie z góry, jakie tylko udałoby jej się zrobić. Cieszyła się, słysząc, jak klan skandował jej imię. Czuła, że na to zasłużyła. Uśmiechała się też, prezentując rządki ostrych jak igły zębów, gdy jej pobratymcy jej gratulowali. Cieszył ją fakt, że była wojowniczką, którą powinna była zostać przed pewnymi… jednostkami. Na dodatek Nadciągający Pomrok nie podeszła, aby jej pogratulować! Została szybciej wojowniczką, ale nie potrafiła stanąć ponad swoją dumą i pychą? Co prawda Tropiąca Łaska też jej nie pogratulowała po tym, jak została wojowniczką, ale wtedy sytuacja wyglądała zgoła inaczej! Z rozmyślań wyrwał ją głos ojca, który po Tygrysiej Łapie i Pustułkowym Szponie przyszedł zamienić z nią kilka słów.
— Tropiąca Łasko, gratulacje. Twoja determinacja i ciężka praca przyniosły wspaniałe owoce — odparł Sowi Zmierzch bez zająknięcia. — Życzę ci samych sukcesów, ale między nami, nie do służby się wszystko sprowadza. — Liliowy kocur posłał córce wymowne spojrzenie.
— Dziękuję, Sowi Zmierzchu. — Córka wojownika, nie w swoim stylu, pokornie pochyliła głowę. — Do czego jeszcze się wszystko sprowadza? Jeśli nie do służby? — Zielonooki posłał jej wymowne spojrzenie, jak gdyby wiedział coś, czego ona jeszcze nie wiedziała. Skinął głową w stronę obozu nieco bardziej odosobnioną od reszty Wilczaków. Młoda wojowniczka niepewnie podążyła za nim, a jej serce przyspieszyło.
— Odkąd się urodziłaś, odkąd urodził się twój brat, powtarzam wam, że najważniejsza jest wiara. Wiara w Miejsce, Gdzie Brak Gwiazd. Tę prawdę przekazała mi moja mentorka, Mroczna Wizja, a teraz ja przekazuje ją tobie. — Tropiąca Łaska uniosła brwi. — Jesteś już wojowniczką, dojrzałaś, aby dołączyć w szereg Kultu Mrocznej Puszczy. Wtajemniczeni, mają naderwane lewe ucho. Rozejrzyj się i zobacz, że jesteś wśród kotów, które pragną tego samego, co ty. Pragną stworzyć nowy świat, w którym żyją jedynie koty, które są oddane, uczciwe i godne zaufania. — Pręgus przerwał, jak gdyby chciał wybadać pysk kotki w poszukiwaniu oznak słabości czy zawahania. — Mroczna Wiz…
— To dlatego Mroczna Wizja dzisiaj rano pokazała mi truchło! — wypaliła bez ogródek.
— Mroczna Wizja pokazała ci zwłoki? — Zielonooka energicznie pokiwała głową. — Tak, nie jestem zdziwiony. Była to część testu Wielkiego Kapłana, którym jest Mroczna Wizja. Zwykle tę próbę przechodzą jedynie koty, które nie zostały urodzone, by służyć Miejscu, Gdzie Brak Gwiazd. Ty jednak jesteś moim dzieckiem. Jesteś silna i wytrwała. Tyle wystarczy, by widzieć, że dzisiaj, gdy zajdzie słońce, znajdziesz samotnika, pozbawisz go życia i złożysz go w ofierze. Rozumiesz? — Kocur wbił wzrok w swoją córkę.
— Sowi Zmierzchu, tak. Rozumiem, możesz na mnie liczyć.
Reszta dnia minęła w milczeniu i w spojrzeniach posyłanych sobie z dwóch różnych końców obozu.
TW: Wspomnienie o morderstwie
Tego samego dnia, później
Ojciec poinstruował ją, co miała zrobić, gdy tylko słońce schowa się za linią horyzontu. Zadanie było pozornie proste, ale wymagające fizycznie, ponieważ miała opuścić obóz niezauważenie, przemknąć obok kogoś, kto mógłby czuwać, nie pozostawić po sobie śladów, zacząć tropić, znaleźć samotnika i zabić go, a następnie przywlec na miejsce spotkań kultu lub przyciągnąć go tam i zabić na oczach innych kultystów. Miała umiejętności potrzebne do wykonania każdej części zadania, ale wszystko, co proste, było proste jedynie w teorii. Zwykle nie chodziła po lesie sama, ponieważ w głębi ducha wiedziała, że jej orientacja w terenie nie była najlepsza. Od początku jednak nic nie poszło całkiem gładko. Poderwała się z posłania, niemal budząc pobratymców, po czym powoli ruszyła do wyjścia, przy którym stanęła na starym, kruchym liściu. Ktoś przewrócił się z boku na bok przez sen, a Tropiąca Łaska zamarła. Po chwili ostrożnie wymknęła się z obozu i faktycznie udało jej się pozostać niezauważoną. Pozostało jej już tylko jedno zadanie. Zabicie samotnika. Misja wydawała się tak prosta, tak banalna, że nim obejrzała się dwa razy, coś dziwnego konało przed nią w konwulsjach. Ciało rudego, pręgowanego samotnika było dramatycznie spryskane krwią. Krwią pokryta była również Tropiąca Łaska. Nie była pewna, jak się tam znalazła, ponieważ morderstwo przypominało trans. Kot obok niej wykrwawiał się. Szylkretka zignorowała jego cierpienie i nie zakończyła jego męki. Nie dobiła go. Zaczęła ciągnąć zwłoki do miejsca spotkań, o którym mówił jej ojciec, podczas gdy kocur konał. Nim dotarła na miejsce, sama była już cała pokryta krwią. A może była nią pokryta już wcześniej? Przy Ciernistym Drzewie czekała już reszta kotów. Dopiero po porzuceniu cielska, które wciąż podrygiwało przed Mroczną Wizją i Nikłą Gwiazdą, mogła rzucić okiem na kult i Miejsce, Gdzie Brak Gwiazd ukazywał się w całej okazałości. Całe szczęście nie było tam Nadciągającego Pomroku ani jej siostry. Nie było też Tygrysiej Nocy. Wiara w Mroczną Puszczę była chwalebnym powołaniem, ale z jakiegoś powodu nie chciała, by jej brat narażał życie, zabijając samotnika. Śmierć brata dobiłaby jej matkę. Sowi Zmierzch również był obecny, stojąc u boku Pustułkowego Szponu i Kruczego Pióra. Mroczna Wizja rozpoczęła spotkanie od krótkiej przedmowy, której Tropiąca Łaska nie słuchała. Nie potrafiła zebrać myśli, kiedy każdy włosek jej kołnierza pokryty był krwią samotnika.
— Ja, Mroczna Wizja, Wielki Kapłan kultu Mrocznej Puszczy, naznaczam cię w imię naszych przodków. Czy jesteś gotowa przyjąć na siebie nasze znamię jako dowód inicjacji, Tropiąca Łasko? — Dopiero dźwięk własnego imienia wyrwał ją z zamyślenia.
— Tak — odpowiedziała z pewnością, jakiej nigdy wcześniej nie czuła.
— Zatem otrzymasz ode mnie znak, który pozostanie z tobą aż do śmierci i zawsze będzie przypominał ci o przynależności do kultu. — Wtedy właśnie Mroczna Wizja urwała znaczący fragment ucha wojowniczki. Jasne było, że i ją to czekało, skoro wszyscy członkowie kultu nie mieli końcówki ucha, ale nie spodziewała się, że czekało to również ją. Na dodatek zdawało jej się, że kawałek jej ucha był większy niż u innych, że Mroczna Wizja urwała je niemal przy samej skórze. Nie było to prawdą, ale spora część ucha wojowniczki została postrzępiona i nierówna.
— Tej nocy, zgodnie z wolą Mrocznej Puszczy, przyjmujemy cię oficjalnie jako pełnoprawnego członka naszej grupy. Wierzymy, że będziesz wiernie służyć naszym przodkom i działać na rzecz kultu, abyśmy nigdy nie upadli. — Po raz drugi tego dnia jakaś grupa kotów zaczęła skandować jej imię. Po raz drugi tego dnia czuła, że skandowali je, bo właśnie na to zasługiwała. Po raz drugi była naprawdę szczęśliwa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz