W górze świtały promienie słońca i pogoda była trochę chłodna. Zamroczka wstała i przeciągnęła grzbiet, czując, jak bardzo się rozpręża.
Pierwszą rzeczą, którą zrobiła, było zakradnięcie się od tyłu do swojego brata, Iglaka. Chciała sprawdzić, czy uda jej się przejść obok niego tak, żeby się nie obudził.
Zaczęła iść do przodu i ostrożnie podnosiła łapy. Zgodnie z planem dość dobrze jej szło. Niestety Iglak podniósł się i wściekle zasyczał, przez co zdezorientowana Zamroczka chwiejnie zamachała ogonem, na którym się poślizgnęła. To sprawiło, że prawie się przewróciła, ale w ostatniej chwili złapała równowagę.
Koteczka otrząsnęła swoje miękkie, czekoladowe futro.
– Jak to możliwe, że mnie usłyszałeś? – zapytała tonem przypominającym fuknięcie. – Przecież szłam bez hałasu... Prawda?
– Wywęszyłem twój zapach – powiedział Iglak, unosząc głowę.
Zamroczka, w przypływie rozczarowania z własnych umiejętności, usiadła i zamaszyste kiwnęła końcówką ogona. Często tak robiła, gdy coś jej się nie udawało.
Postanowiła porozmawiać o czymś z bratem.
– Zrobimy coś?
Kocurek się zastanowił.
– Jasne, tylko co?
– A może zagramy w jakąś grę? Jedno z nas może być przywódcą Klanu Wilka, a drugie przywódcą innego klanu. Potem będziemy przekraczać granice terytoriów i zdobywać jak najwięcej, hm, załóżmy, że ziół – zaproponowała Zamroczka.
– To zbyt skomplikowane, Zamroczko – mruknął Iglak.
Koteczka pomyślała, iż chętnie mu lepiej wytłumaczy, ale zanim wyraziła swoje zdanie na głos, drugi kociak zrobił krok do tyłu i oznajmił:
– Wolałbym pobawić się w chowanego.
– Dobrze, idź się ukryć – powiedziała z zadowoleniem Zamroczka.
Zamknęła oczy i, czekając chwilkę, oceniała, jak długo powinna jeszcze ich nie otwierać. Gdy stwierdziła, że nadszedł odpowiedni czas na szukanie, wyczuliła wszystkie swoje zmysły.
W oddali słyszała dźwięk małego potoku, w górze wyczuwała woń liści, z kolei przed nią widniały ledwo wyostrzone przez mózg widoki jeżyn na krzewach. Nie zauważyła jednak nigdzie śladów wskazujących na obecność Iglaka. Poszła dalej i okrążyła cały żłobek. Po długim czasie usłyszała szelest w roślinach Zakradła się tam, a po chwili zobaczyła ciemne i pręgowane futro, ukryte w pokrzywach.
– Znalazłam cię, braciszku – stwierdziła koteczka, przy czym spod pokrzyw wyłonił się Iglak, który zawołał:
– Ale trochę długo ci to zajęło!
Zamroczka pokręciła głową. Nie było jej winą, że Iglak bawił się w to więcej razy niż ona!
W końcu wbiła ślepia w pokrzywy.
Zdała sobie sprawę z tego, że czasami Iglak zachowywał się nieznośnie, ale potrafił być dobrym kompanem we wspólnych zabawach. Chyba powinna spróbować go choć troszkę zrozumieć.
– Czy to prawda, że one parzą? – spytała.
< Iglaku? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz