Zgromadzenie 05.09.2026
***
– Hej, mogę się przysiąść?
Kremowy przechylił głowę, spoglądając na leśnego towarzysza. W odpowiedzi tylko przełknął ślinę i kiwnął lekko głową.
– Dzięki. Jestem Koszmarna Łapa, a ty?
Drugi przykrył pysk łapą, nic nie mówiąc. Może liczył na to, że drugi uczeń cokolwiek zrozumie.
– Musisz wytrzeć nos? W ogon lepiej niż w łapę – poradził mu.
Milczek przybił sobie piątkę z czołem.
– Ghupkhu – miauknął odrobinę zły, ale też rozbawiony. – Mhilczhek – przedstawił się.
Kocur przekręcił głowę. Tym razem zrozumiał, chociaż trochę go to kosztowało. Rudy mówił niewyraźnie.
– Aaaa, Milczek! Chyba masz niezłą chrypkę. Czyli nie chciałeś wytrzeć nosa... No cóż, mów, a raczej pokazuj, co u was.
Niemowa uniósł brwi
– Dhobrzhe. A u whas? – zapytał, kładąc ogon przed łapy.
– Też dobrze. Jak się cieszę, że nasze klany mają sojusz. Jesteśmy najbardziej ogarniętymi klanami!
Drugi uczeń zmrużył oczy.
– Thyklho nhje mhamy ghranihc – mruknął, drapiąc się za uchem.
– Ale wiesz, zawsze możemy wziąć Klifiaków w kleszcze... – uśmiechnął się szyderczo. Ten Milczek mógł trochę pomyśleć!
– Oni thesz mhają sojuhszhe – odparł.
Kocur wzruszył ramionami.
– Jeden. Bardzo boje się Klanu Burzy – zakpił. Niby co oni mają im zrobić? Zaczną rzucać kamieniami w nich?
– Shą shłabi. Masz rhacjhę – odparł, kiwając lekko głową.
No, nareszcie zmądrzał!
– Mamy jakiś punkt zaczepienia – uśmiechnął się.
Arlekin podrapał się za uchem i ziewnął przeciągle.
– Zhnahsz jakhieghoś mhądrhego Bhurzhaka? – zapytał z głupim uśmieszkiem. – Oni whszychy shą ghłuphi – miauknął Milczek, rozbawiony.
– Haha, to prawda, podobno wcześniejszy lider był strasznie tępy! – zaśmiał się. Ah, zapowiadało się na dobrego kumpla.
– Noo... — mruknął cicho. – Tehn thesz jesht shłabhy — wycharczał.
– No cóż, chyba już nic ich nie uratuje – zaśmiał się.
Teraźniejszość
Koszmarna Łapa razem ze swoją mentorką poszedł ćwiczyć wspinaczkę na drzewach, gdyż miał z nią lekkie problemy. Kocurek nie należał do tych, co dobrze utrzymywali równowagę.
– Tyłek do góry! O tak! A teraz… Nie! Obróć lekko ciało w lewo… O tak! Brawo! Teraz się zaczep i podciągnij.
Koszmarna Łapa wykonał polecenie mentorki. W kilku chwilach znalazł się na konarze. Może jednak wspinaczka na drzewa nie jest taka zła.
– A teraz WYCOFAJ powoli, obróć się w powietrzu i zeskocz.
Kocurek wstrzymał powietrze, obrócił się przez lewe ramię i elegancko wylądował na ziemi.
– No, bardzo dobrze! Widzę, że się nauczyłeś. Ruszajmy do obozu, robi się coraz ciemniej.
[442 słowa + wspinaczka na drzewa]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz