Uczeń skoczył na łapy, gdy zorientował się, że chyba zaspał i lekkim truchtem przybiegł na środek obozu, po czym wzrokiem szukał swojej mentorki. Kątem oka zauważył czekoladowe futro Aksamitkowego Nosa i ruszył truchtem w jej stronę. Gdy kotka go zauważyła, wstała z miejsca i machnęła ogonem do swojego ucznia.
— Witaj Zjawowa Łapo, dziś pokażę ci jak się wspinać na drzewa. To bardzo potrzebna umiejętność, szczególnie dla kotów Klanu Wilka! Wiesz… — kotka mówiła do Zjawowej Łapy, lecz czarny pręgowany uczeń przestał słuchać, zniecierpliwiony.
Przeskakiwał z łapy na łapę, wpatrywał się w gadający pyszczek Aksamitkowego Nosa.
—… I dlatego właśnie musisz uważać — usłyszał zakończenie kotki. Zjawowa Łapa zamrugał.
— Mhm!
Kotka spojrzała na niego podejrzliwie.
— Czy ty mnie w ogóle słuchałeś? - zmrużyła oczy, przypatrując się Zjawowej Łapie.
— Oczywiście! — zawołał, zdenerwowany kocur.
— To o czym mówiłam? — mruknęła Aksamitny Nos.
Uczeń otworzył pysk, ale nie wydobył z niego ani jednego dźwięku. Przez chwilę wpatrywał się w mentorkę z nadzieją, że odpowiedź sama pojawi się w jego głowie. Niestety, jego umysł nie zamierzał współpracować.
— O… drzewach? — zgadł w końcu.
Aksamitkowy Nos westchnęła.
— Przynajmniej nie pomyliłeś treningu z polowaniem. — przewróciła oczami.
— Kiedy idziemy? — Kocur miauknął z westchnieniem. Nie chciało mu się stać. Jego energiczna natura nie dała mu usiedzieć w miejscu na dłużej niż kilka minut.
Aksamitkowy Nos coś mamrotała pogodnie jeszcze pod nosem, lecz po chwili machnęła swoim ogonem w stronę wyjścia z obozu, pokazując Zjawowej Łapie, że ma za nią podążać. Kocur wdzięcznie wdychał powietrze lasu, ciesząc się zapachami przyrody, zwietrzałej zwierzyny, czy jego Klanu. Wiatr wiał, delikatnie szeleszcząc liśćmi, nadając przyjemnego klimatu oraz przynosząc ochłodzenie. Podążał pomiędzy drzewami dębów za Aksamitnym Nosem. Kotka uniosła wysoko pyszczek i rozglądała się dookoła. Uważał, że już jest gotowy zostać wojownikiem, lecz gdy dumnie spytał się jego mentorki, ta nie mogła uwierzyć własnym uszom. Tłumaczyła szczerze Zjawowej Łapie, że ten nawet w połowie nie jest gotowy zostać wojownikiem.
— Pff, nie prawda. Ja jestem pewien, że już jestem gotowy — Pomyślał, przewracając oczami.
Z myśli wyrwało go wołanie Aksamitkowego Nosa, która zwolniła tempo, żeby iść koło niego. Zamrugała kilka razy, po czym spojrzała kątem oka, żeby sprawdzić jego reakcję na to, co miała zamiar zaraz powiedzieć.
— No to Zjawowa Łapo, o czym tak myślisz? Czy jesteś podekscytowany nauką wspinania na drzewa? — zapytała ucznia z błyskiem rozbawienia w oku — Czy może przypominasz sobie naszą wczorajszą rozmowę?
Kocur odwrócił wzrok gdzie indziej zawstydzony.
— No… obie opcje. —mruknął z niechęcią Zjawowa Łapa.
Gapił się w dęby, gdy nagle poczuł przesunięcie ogona po swoim boku. Wiedział, że to była jego mentorka. Zobaczył, jak patrzy na niego łagodnie.
— Hej, jesteś jeszcze młody, w tym wieku nie można zostać wojownikiem. A jak patrzeć na twoje umiejętności to tym bardziej. — mówiła szczerze, choć nie niemiło — Ale nie martw się. Nauczysz się w przyszłości, nie trzeba się śpieszyć.
Zjawowa Łapa szurał łapami po omszonej ziemi, lecz po chwili zamyślenia otrząsnął się.
— Ma racje. — pomyślał — przecież nie jestem jednym ze starszych uczniów.
Wyprostował się i ponownie podekscytowanie podskakiwał, rozglądając się dookoła. Usłyszał jakiś szelest w krzakach jeżyn w pobliżu. Zmrużył oczy i zatrzymał się na chwilę. Uderzenie serca później podbiegł do krzaka, lecz nie zdążył zajrzeć, bo usłyszał wołanie Aksamitkowego Nosa.
— Chodź, to tylko zwierzyna. Teraz nie mamy czasu, może w drodze powrotnej. — krzyknęła.
Uczeń otworzył pysk i powąchał powietrze. Wyczuł zapach wiewiórki.
— Ach. Ma rację. — pomyślał.
Prędkim krokiem pobiegł do mentorki, machając za sobą ogonem zadowolony.
— Daleko jeszcze? — zapytał, gdy zrównali tempo.
— Jeszcze chwilę, ale już naprawdę blisko. — miauknęła kotka.
Zjawowa Łapa po chwili milczenia zauważył drzewo. Gdy przechodzili obok, zastanawiał się, czy mentorce nie chodziło o to drzewo.
— Aksamitkowy Nosie, czy to właściwe drzewo? — kocur patrzył, jak kotka przygląda się wskazanemu przez niego drzewu.
— Nie, będziesz musiał się nauczyć, na które drzewa możesz się wspinać, a które się załamią. Pamiętam, jak byłam uczennicą… — pouczała kotka.
Starając się wytrzymać i nie pobiec ze zniecierpliwienia, oboje stanęli przed drzewem. Było ono wyższe od poprzedniego, choć Zjawowa Łapa widywał większe drzewa. Miało wyraźnie grubszy pień i gałęzie, dzięki którym drzewo ma mniejszą szansę na złamanie gałęzi i łatwiej będzie wbijać pazury i utrzymać równowagę. Kocur już miał ruszyć, lecz Aksamitkowy Nos zablokowała mu przejście swoim ogonem.
— Czekaj. Nauczę cię wspinać na drzewa, wielkie i małe. Na każde które napotkasz w tym lesie, choć pamiętaj, bądź ostrożny. Nie bądź lekkomyślny. Musisz być pewny, że drzewo na które chcesz się wspiąć, się nie załamie. — mruknęła mentorka — To właśnie na to drzewo wejdziesz jako pierwsze. Wbijaj mocno pazury w korę, żeby utrzymać się na pniu. Pamiętaj o zachowaniu równowagi i nie próbuj wspinać się zbyt szybko, bo możesz spaść. Zobaczymy, jak sobie poradzisz, ale najpierw uważnie obserwuj, jak ja to robię. — Aksamitkowy Nos podeszła do drzewa i zręcznie wbiła pazury w korę, po czym zaczęła wspinać się na pień drzewa. Po kilku uderzeniach serca kotka zwinnie wspięła się na drzewo. Z łatwością przeskoczyła na pierwszą gałąź, następnie na kolejną, aż w końcu dotarła do najwyższej. Po chwili zeskoczyła na ziemię, lądując miękko na łapach. Następnie odwróciła łeb w stronę swojego ucznia.
— Łał… — westchnął zachwycony Zjawowa Łapa.
— Teraz twoja kolej. Pamiętaj, co ci mówiłam. Ostrożnie, Roztargniony Koperek nie potrzebuje więcej pacjentów w legowisku medyka. — Kocur skinął pilnie głową mentorce.
— Gotowy?
Zjawowa Łapa napiął mięśnie gotowy do wybiegu.
— Leć!
Gdy tylko usłyszał polecenie Aksamitkowego Nosa, wysunął pazury i tylnymi łapami wybił się, żeby w miarę dobrze zacząć. Wbijając pazury, wspinał się coraz wyżej, choć raz czy dwa razy wzdrygał na odgłos trzaskania drewna, w które wbijał pazury, jakby bał się, że zaraz drzewo się zawali. Syknął, gdy podrapała go drobna gałązka, choć nie przestawał się poruszać do góry. Potem już czując się pewnie, wdrapał się na szczyt. Przysiadł na chwilę, lekko dysząc, by polizać obolałe pazury, po czym spojrzał na dół ciekawy reakcji kotki. Stąd Aksamitkowy Nos wyglądała jak mysz, może nawet mrówka. Kocur zastanawiał się czemu, mimo że jest bliżej słońca, to wygląda tak samo. Czy ono jest aż tak daleko? Poczuł dumę, że siedzi tak wysoko. Jeszcze nigdy nie widział takich widoków.
— Super! — usłyszał wołanie kotki — teraz musisz zejść!
Kocur popatrzył w dół na pień, pewny siebie, że da radę. Wbił ponownie pazury w korę i trochę wolniej zaczął schodzić w dół. Po kilku chwilach jednak jedna z przednich łap ześlizgnęła mu się z kory.
— Mysie Łajno! — wyrwało mu się.
Lekko zaskoczony zadrżał niemal niezauważalnie. Szybko wyciągnął łapę, ponownie wczepił pazury w pień i zatrzymał się, przywierając do drzewa całym ciałem. Nie spadł. Zaczerpnął powietrza, po czym ostrożniej poszukał kolejnego miejsca do wbicia pazurów. Tym razem przypomniał sobie słowa mentorki, zanim zdążył popełnić kolejny błąd. Powoli przesuwał się w dół, uważnie kontrolując każdy ruch. Kiedy wreszcie znalazł się wystarczająco nisko, zeskoczył na ziemię. Wylądował miękko na wszystkich czterech łapach. Przez chwilę pozostał w tej pozycji. Potem wyprostował się, otrzepał futro i uniósł dumnie głowę.
— I jak? — zapytał pewnie
— Jak na pierwszy raz, to dobrze — zamruczała pogodnie.
— Czyli zdałem? — mruknął Zjawowa Łapa.
— Tak — odpowiedziała mu kotka — Czas wracać.
Przez większość drogi nie odzywał się zbyt często. Zamiast tego wyobrażał sobie, jak opowie o treningu młodszym uczniom. W jego opowieści wspinaczka z pewnością okaże się znacznie bardziej widowiskowa, a chwila, w której prawie ześlizgnął się z pnia, zostanie przedstawiona jako wyjątkowo trudny manewr, z którego wyszedł dzięki swojej niezwykłej zręczności. Nie zamierzał wspominać o tym, jak bardzo się przestraszył.
Przecież każdy wojownik musi dbać o swoją reputację. Nawet jeśli na razie był jeszcze uczniem.
— Jutro pójdziemy polować, co o tym sądzisz? — zagadała Aksamitkowy Nos, idąc koło ucznia.
— Fajnie — miauknął.
Zjawowa Łapa rozejrzał się po znajomym otoczeniu. Przez chwilę kusiło go, by od razu opowiedzieć komuś o swojej wspinaczce, ale ostatecznie postanowił najpierw odpocząć. Odwrócił się w stronę Aksamitkowego Nosa i skinął jej głową na pożegnanie.
— Dzięki za trening. — miauknął Zjawowa Łapa. Kotka odwzajemniła gest.
— Dobra robota, Zjawowa Łapo. Pamiętaj o tym, czego dziś się nauczyłeś. — przypomniała kocurowi Aksamitkowy Nos.
— Oczywiście. — obiecał.
Zjawowa Łapa odwrócił się i ruszył w stronę legowisk. Jego ogon kołysał się za nim, podczas gdy energicznie skierował się do legowiska uczniów. Nie wiedział jeszcze, ile nauki go czeka ani jak wiele razy będzie musiał przyznać, że jego mentorka miała rację. Nienawidził tego robić. Nie chciał nigdy przyznawać, że nie ma racji, bo wtedy czuje się głupio. Zjawowa Łapa zniknął w cieniu legowiska, wciąż uśmiechając się pod nosem. Uważał, że jest już gotowy na jutrzejsze polowanie, choć wolał na razie zostać w obozie.
[1511]
[Wspinaczka na drzewa]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz