Przeszłość
Kocur popatrzył się na brata. Mają się w coś bawić po tym, jak matka ich ochrzaniła? Z drugiej strony, co mają robić? Tak po prostu siedzieć? Pomyślał chwilę. Może popatrzą na losowe koty?
– Chodź, pochowajmy się w krzakach i podglądajmy koty!
– Cóż, mogę spróbować! – pomyślał dymny i razem z burym weszli do najbliższych zarośli.
Zgromadzenie
Kocur wszedł na Bursztynową Wyspę. Jego drugie zgromadzenie! Ostatnim razem rozmawiał z kotem z Klanu Nocy, Milczącą Łapą, który bardzo śmiesznie mówił. Trochę nie miał piątej klepki, ale bardzo mądrze powiedział o słabości Klanu Burzy. Dobry z niego był kolega. Ciekawe, jak lubi zabijać ofiary… a może ma różne sposoby?
Popatrzył się dookoła. Znalazł dogodne miejsce i siadł wygodnie. Obok niego siedziała szylkretowa kotka. Pachniała trawą i królikami. Ych, Klan Burzy. Dobrze, że przynajmniej nie Klifiaczka. Odwrócił się od niej ostentacyjnie. Nie chciał na nią patrzeć. Nagle mignęło mu czarne futro, które – jak później się okazało – należało do jego brata, Iglastej Łapy. Kłócił się z jakąś kotką, która wyglądała, jakby za chwilę miała wybuchnąć. Był dumny z brata. Trzeba pokazywać innym, kto tu rządzi! Jego radość zamieniła się w strach. O zgrozo! Ona szła razem z Klanem Nocy! Sojuszniczka! Podbiegł do Iglaka.
– Iglak! To nasza sojuszniczka! Nie można rzucać kamieniami w innych… chodź, znajdziemy jakiegoś Klifiaka czy Burzaka.
Brat fuknął i przekręcił oczami, ale odwrócił się od kotki.
– Przepraszam za mojego brata! Niech sojuszniczka nie ma nam tego za złe!
– Nie podlizuj się! – fuknęła w odpowiedzi. Co za tupet.
– E, patrz, Burzaczka. Podobno oni udają delfiny! – pokazał pazurem na nową ofiarę latającego kamyka.
– Myślisz, że jesteś taki śmieszny, co? Żaden z ciebie żartowniś tylko kupa ścierwa! – wypaliła ruda kotka.
Kocur uśmiechnął się szyderczo.
– Owszem, jestem śmieszniutki i wesolutki, jak Burzaki potykające się o kłosy trawki. A słyszałaś kiedyś o rosnących piórach na języku? Nie? Rosną kotom, które klną zbyt często. Mamusia cię nie nauczyła? – posłał kotce złośliwy uśmiech i zerknął na brata. Liczył na jego poparcie.
Bury odwzajemnił jego wzrok.
– Mamusia Cię nie nauczyła, żeby szanować innych, jeśli nie chcesz skończyć z rozoraną buźką?! – ruda kotka wyglądała, jakby za chwile miała wylecieć do gwiazd ze złości.
Iglak udał przerażenie.
– O nieee, Burzaki atakują. Co ja biedny zrobię? – po chwili się zaśmiał i pazurkiem pogrzebał w nosie. – Jest rozejm. Nie masz psychy, no, chyba że Burzaki muszą ciągle łamać zasady, jak te granice.
Potem wyjął gila z nosa i pstryknął nim, gdzieś do przodu w tłum kotów.
– Iglak, fu! – miauknął, gdy brat rzucił swojego smarka w tłum.
– Oj, nie bądź taki delikates, bo cię z kotką pomylą! Chodź, wkurzymy innych.– fuknął brązowooki.
– Ej ej, nie obrażaj naszych matek! Po drugie, mało masz kamyczków na ziemi? I co jeżeli ktoś nas zdemaskuje?
– To wtedy będzie wina tej krzyczącej Burzaczki. Wiesz, może jej w tej furii smarki wyleciały, czy coś takiego. Nigdy nie wiesz. Może uwierzą – wzruszył ramionami.
Brat go przekonał.
– Dobra, sprowokujmy ich.
Iglak kiwnął głową i kontynuował obrażanie rudej kocicy.
Po chwili szylkretka też Burzaczka, z westchnieniem ruszyła w kierunku starszej wojowniczki i dwójki chichoczących uczniów.
– Ostatni Pożarze! – zawołała z niesmakiem, zbliżając się do kocicy. – Przestań pastwić się nad młodymi. Bo Zawodząca Gwiazda znowu zapewni Ci pobyt w dole.
Ostatni Pożar, gdy podeszła do niej wojowniczka z jej klanu spojrzała na nią nienawistnie, a następnie na skałę liderów. Po chwili cała zjeżona odeszła z miejsca zdarzenia wykrzykując wiązanki przekleństw pod adresem dosłownie każdego zamieszanego.
– Iglak, piona! – Koszmar wystawił łapę w stronę brata.
Iglasta Łapa przybił piątkę i wylizał sobie pierś.
<Iglasta Łapo?>
[577 słów]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz