Poziomkowa Łapa poprawiła się w przyszykowanym dla siebie, tymczasowym legowisku w norze medyczki, Wdzięcznej Firletki. Czarna szylkretowa Burzaczka nie miała jeszcze pojęcia o tym, co miało miejsce podczas jej nieprzytomności, czyli zdegradowanie Połyskującego Koguta i Łzawej Łapy, a także śmierć Rudzikowego Skrzydełka. Była to kwestia czasu, aż dotrze to do jej ciekawskich uszu. W końcu plotki i głosy roznosiły się po pobratymcach niczym choroba w niesprzyjającą porę. Dlatego też, gdy nie mogła nigdzie zlokalizować łaciatej uczennicy, zdziwiła się lekko. Czy nie powinna być gdzieś obok? Może jej nie dostrzegła? Nieistotne… nie znały się też przecież na tyle dobrze, żeby miała jej szukać. Było to jedynie niecodzienne zjawisko. Liliowa medyczka przekładała zioła w magazynku, rozrywając wątłe liście ogórecznika na paski, które później zawijała w cienkie wiązanki. Młódka ziewnęła, podwijając pod siebie łapy wygodnie. Chłodny, poranny przymrozek zmusił ją do nakrycia się gęstym, wielokolorowym ogonem i napuszenia się w celu ochronienia przed chłodem Pory Nagich Drzew. Zastanawiała się, kiedy będzie mogła stąd wyjść i kontynuować trening, żeby nie opóźniać go niepotrzebnie. Wiedziała, że musiała wrócić do zdrowia, jednak miała wrażenie, iż jeśli poleży tu dłużej, to łapy jej wrosną w ściółkę pod sobą. Miała ochotę się przebiec po wrzosowiskach, co było – jak na nią – dziwne, ponieważ jej kondycja od zawsze nie była najlepsza. Nie lubiła być na otwartych przestrzeniach niezwykle długo, czuła niepokój, mając nad sobą niebo z wieloma obłokami na sobie, niżeli sztywne, ciemne tunele. W dodatku nawet nie lubiła biegać! Wszelki wysiłek ją niezwykle męczył, jakby nie była uczennicą, a już członkinią starszyzny. A teraz, kiedy wylegiwała się najlepsze w łożu, to miała wrażenie, że przy najbliższym truchcie szybciej straci dech i dłużej zajmie jej odzyskanie go, jak gdyby miała przed wypadkiem niezwykłą kondycję, umożliwiającą jej taki zabieg. W biegach najgorsze były kolki, ponieważ tak bardzo bolały. Młoda kotka nie miała pojęcia o śniegu, który pokrył całe wrzosowiska, każdy pagórek, bez najmniejszych wyjątków. W jej głowie nadal była Pora Opadających Liści, jednak wyjątkowo mroźna.
— Wdzięczna Firletko?
Kocica spojrzała na nią, kończąc powoli obrane przez siebie zadanie. Kiwnęła głową.
— Tak, Poziomkowa Łapo? Czy czujesz się już lepiej? — zapytała, podchodząc do niej. Szylkretka pokiwała głową.
— Jeszcze trochę boli mnie w okolicach mojej klatki piersiowej, ale myślę, że już jest lepiej. Kiedy mogłabym wznowić mój trening? — zapytała z nadzieją, dość nieśmiało. Chciałaby też móc porozmawiać więcej z Chyżą Łapą i Dzielną Łapą. Bardzo zależało jej na tym, żeby zaczęli się lepiej dogadywać. W końcu, gdyby rudy został zaakceptowany i polubiany przez jej siostry, to może… dużo chętniej by z nią rozmawiał? Spuściła wzrok na własne łapy, zawstydzona tą myślą. Liliowa poruszyła ogonem nieznacznie.
— Jak tylko przestanie cię boleć całkowicie. Musimy mieć pewność, że wrócisz do zdrowia. Szczególnie teraz, Porą Nagich Drzew, kotom dłużej zajmuje wylizanie się z choroby lub dolegliwości przez niesprzyjające warunki pogodowe — mruknęła, poprawiając parę źdźbeł w posłaniu uczennicy. Poziomka zamruczała z wdzięcznością.
— Dziękuję, że tak się nami wszystkimi opiekujesz. Uratowałaś mi życie — wydobyło się z pyszczka młodszej, co dla zielonookiej było z pewnością oczywiste – w końcu była medyczką już tak długo. Z pewnością uratowała wiele kotów w całym swoim życiu. Rudaska czuła wobec niej ogromny podziw. Gdy kiedyś dorośnie, chciałaby nieść pomoc potrzebującym tak, jak robiła to Wdzięczna Firletka. Może nie… nie dokładnie w ten sam sposób, w końcu nie znała się za grosz na medycynie, aczkolwiek w sposób taki, w jaki była fizycznie w stanie, jako uczennica przewodnika i w przyszłości może oficjalna przewodniczka. Po jej klatce piersiowej rozpłynęło się miłe, ciepłe uczucie. Czarna szylkretka nie miała pojęcia, że pierwszym, który jej pomógł tamtego dnia, był Śniący Obserwator. Nie pamiętała tak naprawdę wiele z tego, co stało się po zasypaniu jej.
Do nory, jak na zawołanie, wszedł wspomniany Burzak. Śnieżnobiały, kruczoczarno pręgowany kocur zwiesił swoje błękitne ślepia na moment na Poziomce. Koteczka podniosła końcówkę ogona ku górze z zaciekawieniem, wraz z łebkiem. Po paru uderzeniach serca spojrzała na Wdzięczną Firletkę. Musiał mieć do niej sprawę. Miała cichą nadzieję, że może chodziło o jej treningi. Mimo wszystko rozumiała zdanie medyczki – skoro ją nadal coś bolało, to nie wolno im było ryzykować, ponieważ mogło jej się na nowo pogorszyć i zaraz musiałaby tu wrócić, leżeć nawet dłużej. A tego nie chciała! Wdzięczna Firletka spojrzała na przewodnika.
— Jak się czuje Poziomkowa Łapa? — zapytał trochę ciszej, chociaż i tak dotarło to do uszu koteczki. Zastanawiała się tylko, dlaczego nie spytał jej wprost, ale po chwili uznała, że może tak było lepiej. Pewnie i tak plątałby jej się język i wygadałaby jakąś bzdurę, której potem by żałowała, a zielarka przecież wiedziała o tym więcej, dlatego też udzieliłaby mu lepszej odpowiedzi, bardziej trafnej.
— Już lepiej, ale nadal muszę ją obserwować — wyjaśniła krótko, na co dziko pręgowany skinął głową, nie dopytując więcej. Musiał więc uznać, że nie była gotowa na dzisiejszy trening, ponieważ podziękował i wyszedł, prawdopodobnie wracając do swoich dotychczasowych obowiązków. Poziomkowa Łapa poczuła delikatne ukłucie. Nie chciała nikogo martwić, mimo że jej wejście do tamtego tunelu było godne mysiego móżdżka. Ale była przekonana, że przed nią weszła tam Nieboskłonna Łapa, dlatego też chciała jej pomóc. Przecież była jednym z najważniejszych kotów w jej życiu. Do tej pory, gdy to tłumaczyła, nie potrafiła zrozumieć, dlaczego wtedy tak czuła. Za każdym razem, kiedy o tym myślała, coraz więcej ulatywało z jej pamięci, dokładając jej tylko stresu w postaci wyjścia na taką, co miała króliczy puch w mózgu i zrobiła to specjalnie, a przecież nic z tego nie było celowe! Kto chciałby zostać zakopany żywcem? Położyła łeb na łapach, patrząc na grunt przed sobą.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.W Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz