Krótko po mianowaniu Milczka na ucznia
Milcząca Łapa nie sądził, że gdy dostanie mentora krótko po tym przyczepi się do niego… jedna z jego córek. Kremowy kocurek pewnego dnia trafił na patrol składający się ze Zmierzającej Fali, Wesołej Łapy, Rogatego Flaminga i oczywiście jego samego. Flaming nie wydawał się być szczególnie zachwycony towarzystwem kogoś gorszego niż pospólstwo, Milczek w końcu był gorzej niż byle kim, jego matką była czekoladowa samotniczka, która przecież zamordowała własne kocięta. A raczej trójkę z nich, bo reszta maluchów przetrwała. Milczek urodził się ponoć jako czwarty, więc gdyby nie mieszkał akurat w Klanie Nocy, mógłby powiedzieć, że miał ogromne szczęście. Wesoła Łapa co chwilę zaczepiała Zmierzchającego, więc Milczek był poniekąd zmuszony do przebywania z Flamingiem. Wyjątkowo nie miał ochoty się odzywać, wpatrywał się w przestrzeń przed sobą, ignorując całkowicie istnienie pointa. Tak jakby był wiatrem. Rogatemu również nie podobało się towarzystwo kremusa, to też z wypięta piersią i zmrużonym spojrzeniem szedł przed siebie. Szli raczej w ciszy, która okazjonalnie przerywana była przed głupie zapytania starszej uczennicy. W końcu Wesoła zwolniła trochę tempo i zrównała je z pręgusem i pointem. Szła radośnie obok, a Milczek już czuł tę falę pytań, którą zaraz go zaleje, tak jakby był w stanie na nie odpowiedzieć. Miał zwykle podobną ilość energii co kotka, chociaż on nie przepadam za kontaktem fizycznym i czasem lubił dokuczać innym.
— Milczącaa Łapooooo! — krzyknęła nagle kotka, aż kremus podskoczył. — Tata zawsze chciał mieć syna. To znaczy że jesteśmy rodzeństweeem!? Tata pewnie jest bardzo szczęśliwy, ucząc cię! — miauknęła.
Pręgowany zmrużył brwi.
„Co też tej wariatce przyszło do głowy?” pomyślał, spoglądając gdzieś w bok.
— Czemu nic nie mówisz braciiiszkuuuu? — zapytała Wesoła.
Kremowy zjeżył lekko futro.
„Co ja mam na to do jasnego Klanu Gwiazdy niby odpowiedzieć?” pomyślał.
Cokolwiek chciał powiedzieć wymagało dłuższej sentencji. Jak miał przekazać kotce, że nie łączą ich żadne więzi, a uważanie go za brata sprawi, że mogą ją znienawidzić? Postanowił się, więc nie odzywać, zastanawiając się jak zareaguje w tym przypadku Rzekotka. Zastanawiał się, czy kotka była przynajmniej świadoma, że nie potrafi mówić.
***
Milczek miał dziś zostać mianowany na wojownika, co znaczyło, że musiał przejść test. Jak wytłumaczył mu Zmierzchająca Fala miał sam upolować zwierzynę na części terenów. Nim, jednak tam trafił postanowił odwiedzić legowisko medyka, aby pozbyć się uporczywego, jak się okazało białego kaszlu. Nie miał czasu zostawać zbyt długo w legowisku. Wyruszył na test, nie będąc świadomym, że obserwuje go mentor. Gdy był w wyznaczonym miejscu, przełknął ślinę.
„Gdzie ja niby mam teraz znaleźć zwierzynę? Mamy Porę Nagich Drzew!” pomyślał, będąc już pewnym, że obleje ten test i nigdy nie zostanie wojownikiem.
Wtem w krzakach nieopodal usłyszał bardzo ciche popiskiwanie. Miał wrażliwe oczy, nie mógł mówić, ale słuch miał za to całkiem niezły.
„To może być moja jedyna szansa” pomyślał.
Ustawił się w odpowiedniej pozycji i zaczął skradać się w stronę zwierzęcia. W końcu mi się udało! Trochę zaplątał się w krzak, ale na jego szczęście złapał mysz. Zastanawiał się, tylko czy to wystarczy. Jego test był w pobliżu wody.
„Może powinienem spróbować też łowić? To istotne w Klanie Nocy…” pomyślał.
Podszedł do rzeki. Lód nie był jakoś bardzo gruby to też przecięcie go nie stanowiło ogromnego problemu. Teraz wystarczyło czekać. Woda pod spodem była cieplejsza niż się spodziewał, choć nadal wystarczająco chłodna, aby na chwilę zamarł po złapaniu ryby.
„To musi wystarczyć” pomyślał i skierował się w stronę obozu.
***
Zmierzchająca Fala musiał już odbyć rozmowę z Mandarynkową Gwiazda, gdyż przywódczyni już po chwili wyszła ze swojego legowiska, kierując się w stronę mównicy.
— Ja, Mandarynkowa Gwiazda, przywódczyni Klanu Nocy, wzywam moich walecznych przodków, aby spojrzeli na tego ucznia. Trenował pilnie, aby poznać zasady waszego szlachetnego kodeksu. Polecam go wam jako kolejnego wojownika. Milcząca Łapo, czy przysięgasz przestrzegać kodeksu wojownika i chronić swój klan nawet za cenę życia? — miauknęła Mandarynka, spoglądając wyczekująco na kremowego ucznia.
Milczek zmrużył oczy, ale kotka najwyraźniej zapomniałam o jego problemie.
— Psyhesham — burknął w końcu.
— Mocą Klanu Gwiazdy nadaję ci imię wojownika. Milcząca Łapo, od tej pory będziesz znany jako Milcząca Jemiołuszka. Klan Gwiazdy ceni twoją energię i umiejętności pływania oraz wita cię jako nowego wojownika Klanu Nocy — mruknęła.
Milczek nie sądził, aby kotkę poruszyła, jakkolwiek jego przysięga. Tę regułkę wypowiada niemal codziennie, nie zwróciła zapewne na to uwagi. Jemiołuszka podszedł do przywódczyni. Przysunął łapę do barku kotki, jednak postanowił, że to nie dotknie. Przywódczyni wykonała podobny gest. Milczek kiwnął lekko głową, odwracając się w stronę kociego tłumu. Cały Klan Nocy rozpoczął skandowanie nowego imienia kremusa. Część, która znała go trochę lepiej nie była zbyt głośna ani chętna, ale znalazło się w tłumie kilka kotów, które były wystarczająco głośne, aby dodać wojownikowi otuchy. Gdy wiwaty się zakończyły wyszedł przed obóz, aby pilnować wejścia. Cisza nie stanowiła dla niego problemu, w końcu i tak nie mógł mówić.
***
— Milcząca Łapooo! — miauknęła Rzekotka, podbiegając do wojownika. — Milczącaa Jemiołuszko! — poprawiła się zaraz, jak zwykle, przedłużając niektóre litery, radośnie się szczerząc. — Chodź z nami na patrol! Chyba nie musisz odpocząć, coo? — zapytała Wesoła.
Milczek przełknął ślinę.
— Hidę! — odparł szybko, zaraz po tym ziewając.
Ponownie zdecydował się zignorować swój kaszel, po prostu, unikając bliskiego towarzystwa innych. Po patrolu będzie mógł odpocząć. Z pewnością będzie mógł…
<Wesoła Łapo?>
[843 słowa]
Wyleczeni: Milcząca Łapa (Milcząca Jemiołuszka)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz