– Jak jest z Płomykiem? – zapytała.
– Nie wiem już co robić Bajko! Nawet moje całusy nic nie dają! – zawodziła tak Ogień – Ty z nim pogadaj. W końcu jesteście rodziną – oznajmiła nagle ruda wojowniczka, wbijając wzrok w Stokrotkę. Ta od razu się zgodziła. W sumie taki był jej plan, ale najpierw chciała dowiedzieć się wszystkiego od Ognistej Piękności. Dlatego zaczęła zadawać kolejne pytania, do póki nie doszły razem do legowiska, gdzie znajdował się Płomienny Ryk.
– Widzisz! Nic już nie pomaga! – znów zaczęła gadać Ogień, na co Bajkowa Stokrotka pokiwała głową. Wtedy jej uśmiech znikł. Powoli zbliżyła się do brata, mając wrażenie, że ten w ogóle jej nie widzi. Dopiero gdy stanęła tuż obok, ten nagle się obudził.
— To moja wina... Przodkowie wysłali te lisy jako ostrzeżenie. Zawiedli się na mnie. Po raz kolejny ukarali. Jestem kolejnym zdrajcą... Takim jak wujek. Zdradziłem naszą krew... Moje dzieci zginęły lub okryły się hańbą z tego samego powodu. — Wziął głębszy oddech stając pyskiem w pysk z kocicą. —Nie wiem co robić... Moja siostro. Dzielisz ze mną krew. Powiedz mi... Co mam robić? Co zrobić, aby nasz czas powrócił? Wszystko się sypie. Władza ucieka nam spod łap. Klan Gwiazdy jest nam wszystkim przeciwny. Jak mamy odbudować nasze imperium, gdy wrogów jest tak wiele? – pytał, jakby to Stokrotka było wyrocznią. Prawie jak ci uczniowie na jednym ze zgromadzeń, którzy mówili, że używa jakiś zdolności z Klanu Gwiazdy. Jak medycy. Po chwili rude pokręciło głową, wyrzucając nieprzyjemne uczucie, które nagle zagościło w jego ciele i położyło ogon na barku brata. Co mu miało teraz powiedzieć? Samo nie wiedziało. Wzięło głębszy oddech i zaczęło coś mówić, a skoro głowa nic nie podpowiadała, wypowiedź ta była z serca.
– Płomienny Ryku. Nie jesteś zdrajcą, nigdy nim nie byłeś. Nie zawsze na wszystko w życiu mamy jakiś wpływ. Nie możemy kontrolować wszystkiego – zaczęło nieco niepewnie – Atak lisów nie był twoją winą. Jeśli traktujesz to jako ostrzeżenie to to znak, że musisz coś zmienić. To sam sobie mówisz, że musisz zmienić coś w sobie – na chwilę zamilkło – Władza nie jest nasza. Nie kontrolujemy wszystkiego, nie możemy. Ja wiem, że masz poglądy jak mama czy babcia, ale... Władza nie powinna należeć do nas. Widać było to w przeszłości i jeśli my nie zmienimy swojego myślenia, znów dla Klanu Burzy przyjdą mroczne czasy. Wystarczająco dużo już cierpimy przez błędy naszych przodków. Płomyku, wywyższając się nad nie rudymi, starając się bez opanowania dojść do władzy, nie jesteś w cale lepszy od tych lisów. Zabijasz i niszczysz... A ty taki nie jesteś – mruknęło i przesunęło się do brata, czując jak w kącikach oczu zbierają mu się łzy – Pamiętaj proszę, że zawsze możesz na mnie liczyć – dodało, łapą wycierając oczy pełne łez.
***
Ostatnio więcej myślała. Przypominała sobie to, co było. Wspominała dzieciństwo, starając się dojść do jakiś wniosków. Robiąc to zazwyczaj chodziła po terenach, a dokładniej samych granicach, wzrok kierując gdzieś daleko daleko w nieznane. Jej marzenie. Poznanie świata... Ale czy to na pewno był dobry pomysł? W końcu zostawiłaby dom. Rodzinę. Przyjaciół. Po prostu wszystko... Westchnęła cicho. Pewnie nawet nie będzie miała możliwość ruszenia w nieznane. Jakby była przywiązana do Klanu Burzy jakąś liną, czymś, co tak mocno ją trzyma. Oczywiście była to rodzina, którą kochała i nie chciała zostawić.
Powoli zaczęło wracać do obozu, ze zwierzyną w pysku. Przed nim szła reszta patrolu, którego było częścią. Już miało ich dogonić gdy kątem oka zobaczyło znajomy rudy odcień. Głowę przychyliło w tamtą stronę i ujrzało swojego brata.
<Płomienny Ryku?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz