— Wiesz, nie jestem pewien, czy dobrze usłyszałem, ale odnoszę wrażenie, że nie podoba mi się wasz… — Nie zdążył dokończyć, bo wojowniczka pacnęła go ogonem i razem z Maślak w podskokach ruszyły przed siebie, najwidoczniej czegoś szukając.
— No dalej, Czernidłaku! Chodź już, idziemy po kwiaty! — rzuciła Kajzerka przez ramię, zanim zbliżyła się do kępki jakichś niebieskich kwitków, których Czernidłak nazwy nie mógł sobie w tamtym momencie przypomnieć… Sówka wbijała mu do głowy wiedzę o drzewach i liściach, nie o kwiatkach, z czego po części był zadowolony — im mniej teorii, tym lepiej, i tej zasady trzymał się również przy szkoleniu Sajgona (chociaż czasami w jego duchu pojawiała się namiastką odpowiedzialności i zdarzało mu się, tak jak Sówka nakazała, paplać o różnych rodzajach drzew).
Poruszając wąsami zbliżył się do kotek, siadając na niebieskich roślinach, co spotkało się z niezadowoleniem Kajzerki.
— Złaź z tych kwiatów! — zganiła go, kręcąc głową. — I jak my ci mamy przyozdobić futro, skoro swoim zadkiem przygniotłeś większość nawroci!?
— No już, już wstaję — odparł zwiadowca, przesuwając się o długość zająca od wymienionych wyżej roślin.
Dopiero wtedy Kajzerka powiedziała coś do Maślak i obie pochyliły się, zębami zrywając błękitne płatki. Po chwili zbliżyły się do Czernidłaka, aby wpleść je w jego sierść, na co tylko zrobił zbolałą minę, ale nic nie powiedział.
— To co, już skończyłyście? — zapytał po chwili, przyglądając się im z zaciekawieniem.
— Jeszcze chwila! — zaświergotała wojowniczka, a jej córka ochoczo zawtórowała matce, z zapałem układając kolejne płatki na sierści kocura.
Dopiero po chwili Kajzerka odsunęła się od niego, unosząc łapy ku górze.
— Okej, gotowe! — miauknęła entuzjastycznie, a Maślak zachichotała i strzepnęła ogonem.
Na te słowa Czernidłak gwałtownie poderwał się z ziemi, tym samym sprawiając, że kilka kwiatów spadło z powrotem na trawę.
— Musisz bardziej uważać, bo wszystkie ci pospadają! — pisnęła Maślak, kiwając na boki głową.
— Ah… czyli nie mogę wrócić do polowania? — zapytał zwiadowca, przekrzywiając łeb. — No i obiecałem Sajgonowi, że wezmę go na trening. Jeśli chcecie, możecie do nas dołączyć — dodał.
<Kajzerko? Będzie super zabawa>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz