Ogarniała ją wyjątkowa irytacja, gdy powracała z patrolu z pustymi łapami. Gdyby nie obecność innych kotów, obserwujących, jak co rusz plączą jej się kończyny, a każda mysz, ptak czy inny gryzoń umyka jej spod nosa, może aż tak by się tym nie przejmowała. Na razie jednak jej ogon nerwowo podrygiwał na boki, a ona z nisko zwieszonym pyskiem opuszczała ich tymczasowy obóz. Na razie jednak jej ogon podrygiwał nerwowo na boki, a ona z nisko zwieszonym pyskiem opuszczała tymczasowy obóz. Nic tu po niej, a tam, w ich dawnym miejscu zamieszkania, przyda się znacznie bardziej. Tam jej przynajmniej coś wychodziło. Tam czuła się potrzebna.
Jak zwykle znosiła katusze, przepływając rzekę, a następnie skierowała kroki do obozu, zerkając z uwagą na trzcinowe ściany. Były trwałe. Wystarczająco solidne. I to było jej dzieło. Dobrze wykonana robota, przez którą na jej pysk wpływał uśmiech.
Ruszyła wzdłuż jednej z konstrukcji i prawie się nie wywróciła, gdy jej łapa zsunęła się po odpadającej z muru, suchej już glinie. Trzcina rozjeżdżała się w różne strony, a mech, który miał coś podtrzymywać, wyglądał, jakby ktoś po prostu napchał go tam z zamkniętymi oczami. Futro zjeżyło się jej na karku, a ogon uniósł do góry.
Sarknęła z podwojoną irytacją, rozglądając się za sprawcą tak marnej roboty.
"Jak sama tego zrobię, to nikt tego dobrze nie zrobi" — pomyślała z przekąsem, ale i zadowoleniem, bo ktoś radził sobie gorzej od niej w czymś, w czym ona (jej jakże eksperckim) zdaniem była świetna.
Wiedziała, gdzie szukać odpowiednich materiałów. W końcu to ona wznosiła sporą część roślinnych murów. Znała najlepsze źródła glinki, wiedziała, jak układać błoto i skąd wziąć najtwardsze gałęzie. Uśmiechała się wręcz jak głupia, truchtając po obozie w te i we wte. Na stos nic dzisiaj nie dołożyła, więc może i klan będzie przez nią chodzić głodny, ale gdy przyjdzie odpowiedni czas, to ona będzie fundatorem ich bezpieczeństwa.
Wciskała glinę między trzcinę i grubsze patyki, z czułością poprawiając każde nierówne łączenie. Odkopała nawet resztkę budulca, który ktoś porzucił. Mech w idealnym stanie. Pokręciła głową z dezaprobatą. Cóż za sierota nie doceniła tak pięknej kępy?
Po robocie przysiadła w cieniu, a przemoczone błotem łapy rozprostowała przed sobą. Złość z poranka wyparowała. Była zbyt świetna, żeby się dalej denerwować. Zmrużyła oczy, pozwalając sobie na moment odpoczynku. Chociaż ledwie wczoraj marudziła na tę robotę, dziś była ona źródłem czystej satysfakcji. Gdyby tylko ten chaos nie wynikał z powodzi, mogliby tak psuć i budować na nowo znacznie częściej.
Przez chwilę obserwowała, jak inni wojownicy zmagają się z gałęziami, mchem i źle ubitą ziemią. Na podstawie samego stylu można było bez trudu zgadnąć, kto spartolił poprzednią ścianę.
Gdy się znudziła tym widowiskiem, podniosła się i wyruszyła na kolejną wyprawę po surowce. Ostatnią. Taką przynajmniej miała nadzieję.
Wyruszyła na brzeg po materiały do legowisk. Nie zamierzała wybierać tego, co wszyscy. Szukała gałęzi zbyt dużych, zbyt krzywych, a nawet za ciężkich. Po prostu takich, których nikt nie chciał. Może i trudniejsze w transporcie, ale za to bardziej przydatne. Zresztą, dzięki nim legowiska mogły nabrać charakteru.
Minęła cuchnącą, nieznaną jej roślinę. Mimo zapachu była całkiem miła dla oka. Tylko przez chwilę wahała się, czy jej nie wziąć. Ostatecznie odpuściła. Takiego smrodu to by z siebie za życia nie zmyła, a i kto wie, czy i na Srebrnej Skórze nadal by tym nie capiła.
Za to kawałek dalej znalazła wysuszone, skręcone pnącza. Niezbyt przydatne konstrukcyjnie, ale do ozdobienia legowiska? Idealne. Jeszcze nieopodal rosła kępka fioletowych kwiatów. Wzięła kilka łodyg. Nie dla siebie, ale ktoś na pewno doceni, gdy wewnątrz będzie ładniej.
Zadowolona, choć zmęczona, z trudem taszczyła swoje znaleziska z powrotem, nie mówiąc ani słowa do napotykanych kotów. Najważniejsze, że ja widzieli.
Wykonane zadania:
– Wzmocnienie trzcinowych ścian (poprzez użycie grubszych gałęzi, błota, gliny itp.)
– Zebranie budulca na nowe legowiska
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.W Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot w Klanie Wilka!
(dwa wolne miejsca!)
Miot w Klanie Wilka!
(trzy wolne miejsca!)
Miot w Klanie Nocy!
(trzy wolne miejsca!)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz