Pogoda była naprawdę przyjemna. Co prawda wiał chłodny wiatr, ale grzejące słońce doskonale to wynagradzało, racząc koty Klanu Nocy ostatnimi ciepłymi promieniami przed nadejściem Pory Nagich Drzew. Lulkowe Ziele siedział w tym momencie nieopodal Rosiczkowej Kropli, przyglądając się dokładnie jej pracy i starając się odwzorować wszystkie kroki jak najdokładniej. Ze swoim artystycznym zacięciem jego siostra zdecydowanie górowały nad wszystkimi swoimi zdolnościami w tej dziedzinie. Nikt jej nawet nie musiał tego tłumaczyć, sama po prostu to umiała. Nie dość, że wszystko, co wychodziło spod jej łapek, wyglądało pięknie, to jeszcze zajmowało jej to znacznie mniej czasu niż jej (nieco artystycznie tępemu) bratu. Zaoferowała mu jednak lekcję, a on chętnie na to przystał, nie chcąc dłużej patrzeć na stworzone przez siebie maszkary.
I tak doszedł do tego momentu. Jedna gałązka w tą, trochę kaczych piórek, listek z boku i... voila! Kolejne posłanie skończone. Biało-czarny uśmiechnął się delikatnie, przyglądając się swojemu najnowszemu dziełu. Z każda kolejną zrobioną przez niego plecionką szło mu coraz lepiej! Co prawda jego umiejętności nie mogły nawet próbować się równać z tymi, jakie miały niektóre inne koty — ale przynajmniej jego wyroby nie straszyły już samym widokiem.
Przechylił łebek w bok, patrząc na szylkretkę z ucieszonym wyrazem mordki. Od dawna nie pamiętał, aby czuł się tak... dobrze. Cicho radośnie. Może nawet szczęśliwie? Chyba od czasów beztroskich, żłobkowych zabaw nie doświadczył takiego wewnętrznego spokoju. Siedzenie z siostrą w stosunkowej ciszy, z wyłączeniem prowadzonych przez nich rozmowy, wspólne plecenie wianków. Ze względu na złamaną nogę, Rosiczka nie mogła wykonywać zbyt wielu innych zadań — chociaż tak właściwie jej to nie przeszkadzało, bo w tym się odnalazła. Jak ryba w wodzie! Lulek natomiast postanowił po prostu dotrzymać jej towarzystwa, przy okazji przydając się klanowi. Tęsknił za tym. Za swobodnymi rozmowami z rodzeństwem, bez strachu, lęku, złości, zawiści. Nie liczył na to, że takie czasy w ogóle wrócą — ale chociaż z młodszą siostrą mógł się cieszyć namiastką tego, co z ich dzieciństwa pozostało. Ogrzewał więc serce w tych lichych płomyczkach.
Aż nie usłyszał znajomego głosu. Śnieżna Mordka, z pyszczkiem wypełnionym trawami, przysiadła się do nich — nawet nie pytając o pozwolenie! Czule przywitała się z przyjaciółką, przytykając nosek do jej czoła, po czym machnęła do Lulka ogonem, wciąż się uśmiechając. Niewiarygodne! Tak, jakby nie dostrzegała, że jej obecność nie była tu potrzebna! Ogrodnikowi nie udało się ukryć zirytowanego spojrzenia, a mimo to ta głupia futrzasta ryba miała to w nosie...
Miał już tego dosyć. Szczerze dosyć! Od kilku księżyców nie miał sposobności dobrze porozmawiać z siostrą. Niedawno prawie ją stracił. Chciał nadrobić ten stracony czas, ale nie — bo ta srebrna flądra musiała wszędzie się wepchnąć. Z tym swoim puszystym, ślicznie ułożonym futerkiem, wielkimi oczkami i słodkim głosikiem. Czemu to ona nie mogła się utopić w tej powodzi? A no tak, bo za dobrze pływała... Oczko w głowie piastunki. I, niestety, także jego siostry! Zauważył bowiem, że Rosiczkowa Kropla nie spędzała z nim już czasu tak chętnie. Wciąż dzieliła się z nim językami czy pokazywała znalezione robaki. Dalej uważnie słuchała, gdy on opowiadał o swoim szkoleniu, później opisując własne, wymieniając się doświadczeniami — ale ewidentnie znacznie przyjemniej spędzała czas w towarzystwie kotki. I to nawet wtedy, gdy były gdzieś z Wężynką. Śnieżna Mordka ogólnie szybko zjednywała sobie nowych kompanów...
I to niesamowicie go frustrowało! To oraz fakt, że Rosiczka ewidentnie lubiła ją... bardziej od niego. A on nie wiedział, co robił źle. Pierzasta Kołysanka mówiła, że to naturalne, Wężynowy Splot — że bierze się z tego, że kotkom łatwiej rozmawia się z innymi kotkami, a nie z kocurami. To, z jakiegoś powodu, ukłuło go najmocniej.
I nawet teraz, gdy w końcu mieli czas, żeby porozmawiać sami — bo szylkretka była jedyną osobą, której ufał na tyle, aby zwierzyć się z sekretów, których ukrywanie go męczyło — musiała pojawić się ta głupia łajza.
Końcówka jego ogona ruszała się jak małe wahadełko. Srebrna nawet nie zwracała na niego uwagi. On za to obserwował ją bardzo dokładnie, nie patrząc nawet na to, co tworzył.
— Lulku, trochę źle to... skleiłeś... — zauważyła Rosiczka, powstrzymując się od wybuchnięcia śmiechem.
Biało-czarny spojrzał w dół, zauważając, że umocnił posłanie drobnymi, miękkimi listkami — a sztywne, wytrzymałe włókna trzciny ułożył w środku. Położył po sobie uszy ze wstydu. Widział, jak ta pręgowana znajda się na niego patrzyła. Z tryumfem wymalowanym w głupich, niebieskich oczkach!
Chyba nie powinien tak myśleć. Zachowywał się zupełnie jak Żmijowiec. Nie chciał być taki jak on! To była naprawdę potworna wizja... Czy zmieniał się w burasa? Okropność! To jak owadzia metamorfoza, ale w drugą stronę — z cudnego motyla w paskudną gąsienicę! Przynajmniej jeśli chodziło o charakter... Czy to dlatego siostra tak bardzo się od niego oddaliła?
Westchnął cicho, po czym wstał. Przez swój idiotyczny błąd musiał wybrać się nad brzeg, aby zebrać dodatkową porcję gliny. Tamta powinna była wystarczyć mu na to ostatnie posłanie, ale zmarnował ją przez własną głupotę. Mamrotał coś cicho pod nosem, odchodząc od chichoczących kotek. Pewnie znowu plotkowały o Żmijowcu. Cały ich obóz aż o tym huczał — ale ani Szałwiowe Serce, ani jego brat nie zdawali się tym przejęci. Zastanawiał się, czy jakimś cudem byli jedynymi, których ta nowina ominęła, czy też po prostu była to prawda.
Zamoczył łapę w chłodnej wodzie i wygrzebał pokaźną porcję gliny. Poturlał ją kilka razy, robiąc z niej walec, aby łatwiej było ją donieść na miejsce. Usiadł na moment przy brzegu, chcąc zebrać myśli. Odwrócił się przez ramię, patrząc na siostrę i siedzącą obok wojowniczkę.
Cieszyły się. Śmiały. Były szczęśliwe.
I... może o to właśnie chodziło.
Wrócił na miejsce i bez słowa dokończył wcześniej zaczęty twór, po czym pozostawił przyjaciółki same sobie. Chyba nawet nie zauważyły, kiedy dokładnie zniknął.
Wykonane czynności:
- zbieranie surowców na nowe posłania
- plecenie nowych posłań
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.W Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot w Klanie Wilka!
(dwa wolne miejsca!)
Miot w Klanie Wilka!
(trzy wolne miejsca!)
Miot w Klanie Nocy!
(trzy wolne miejsca!)
Miot u Pieszczochów!
(dwa wolne miejsca!)
28 lipca 2025
Od Lulkowego Ziela
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz