Ogromne, futrzaste zwierzę ponownie zaszarżowało na niewinne koty na dole. Jej pazury boleśnie wbijały się głębiej i głębiej w gałąź, gdy poroże bestii przyszpiliło brązowy ścierwek sierści do okrytej śniegiem ziemi. Zakrztusiła się własnym oddechem, zamykając oczy tak mocno, jak się tylko dało. Zareagowała dopiero, gdy krzyki dochodzące z dołu zaczęły brzmieć inaczej; jak te kogoś, kto powinien bezpiecznie siedzieć u jej boku. Brązowe oczy otworzyły się gwałtownie. Szarpnęła głową do boku, gdzie zamiast syna powitała ją sponiewierana Kazimiera, szczerząca się w jej stronę złośliwie.
Obudziła się z krzykiem uwięzionym w gardle. Nabrała głęboki oddech i podniosła się do siadu, notując trzęsące się łapy. Czuła się brudna, mimo tego, że tym razem jej koszmar urwał się wcześnie. Podniosła jedną z łap bliżej pyska i obejrzała ją uważnie, próbując wychwycić jakiekolwiek wyimaginowane plamki cudzej krwi. Westchnęła i opuściła kończynę, która z plaskiem wylądowała na podłożu, przyprawiając ją o głuchy ból w barku. Ostatnio wszystko ją bolało, a stare otarcia i zadrapania wydawały się wytwarzać iskierki bólu na nowo. Tłumaczyła to sobie pogodą, w końcu na zimę każdego kości bolą. Oraz stresem. Tyle niedobrego się działo, na pewno nie wpływa to na nikogo pozytywnie.
Ziewnęła szeroko. Różowy języczek przejechał parę razy po białym futerku na klatce piersiowej, zanim zakasłała cicho. Wykrzywiła się na odczucie drapania w gardle, próbując odkaszlnąć prawdopodobną chrypę. Otworzyła pyszczek, chcąc poskarżyć się współlokatorom na suche powietrze, ale nie wydobył się z niego żaden dźwięk. Zaskoczona zamrugała parę razy. Zamruczała parę słówek pod nosem, jednak żadne z nich nie brzmiało poprawnie. Jej gardło charczało i piekło z każdą próbą mowy.
Końcowo poddała się, ziewając ostatni raz i podnosząc się na łapy. Mroczki zasłoniły jej pole widzenia, sprawiając, że zachwiała się lekko, potrzebując chwili, aby zawroty głowy ustały. Prychnęła cicho. To wszystko przez te nieprzespane noce. Musiała zacząć się wcześniej kłaść.
W obozie nikt jej nie zaczepił, każdy zajęty przygotowaniami do patrolu czy innymi sprawami. Nie przeszkadzało jej to; brak gwaru i gadania tuż obok ucha pomagał uporać się z głuchym bólem z tyłu głowy. Nie przykładała do niego większej wagi, o ile w dzień ustępował na tyle, aby mogła spełniać swoje obowiązki. W końcu ktoś pracować musi.
Skierowała swoje kroki do legowiska medyków. Może oni powiedzą jej coś mądrego odnośnie problemów z gardłem. Zazwyczaj przywitała by się serdecznie z uzdrowicielkami, ale tym razem stanęła tylko niezręcznie w wejściu i wbiła spojrzenie w młodszą z medyczek.
— Mżawko! Co cię do nas sprowadza — Zimorodek uśmiechnęła się lekko w jej stronę, podchodząc o krok bliżej — Jeszcze wcześnie, już zdążyłaś coś sobie zrobić?
Pokręciła głową, otwierając pyszczek i zażenowana wydając z siebie parę charczących odgłosów. Asystentka medyka zachichotała niemrawo i skinęła łebkiem.
— Rozumiem — miauknęła, odwracając się tyłem do wojowniczki — Zaraz coś zaradzimy. Znajdę też kogoś, aby powiadomił Mewią Łapę o odwołanym treningu... No, chyba, że czujesz się na siłach.
Ponownie pokręciła głową, jednak nie była pewna, że liliowa to zauważyła. Mimo to nadal stała na swoim miejscu, niezręcznie spoglądając na własne łapy i unikając wzrokiem posłania Sterletowej Łuski, którego końcówka ogona wkradały się w jej pole widzenia. Nie była pewna, czy robi to z szacunku, czy raczej ze strachu. Ale chyba wolała się w te tematy nie zagłębiać. Wystarczało jej współczucie, nie musiała rozwodzić się nad losem księcia. Przynajmniej wtedy, gdy nie myślała do końca prosto.
Zimordkowe Życzenie powróciła z zawiniątkiem, które podsunęła jej pod łapy. Jeżeli zauważyła spięta postawę koleżanki, to nie dała po sobie tego poznać. Może już się przyzwyczaiła do dziwnej atmosfery w legowisku.
— Proszę bardzo — zamruczała — Miód. Powinien pomóc, o ile będziesz później oszczędzać głos. To znaczy, gdy już go odzyskasz.
wyleczona: Mżący Przelot
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz