Młodszy był zaskoczony przybyszem, ale mimo tego nie narzekał. Nie miał powodu, aby uciec w głąb lasu i w samotności się nad sobą użalać.
Senna Łapa szturchnął Koniczynową Łapę łokciem, żeby mu poprawić humor, tak jak robiła mu Zaćmiona Łapa, wcześniej znana jako Horyzont. Ach, musiał do niej kiedyś zagadać. Wymusił się na słaby uśmiech i spojrzał na ciemną taflę wody, w której odbijały się sylwetki dwóch uczniów.
— Jeśli chcesz, mogę poprosić Wrotyczową Szramę, aby z nim porozmawiała. Może udałoby się nam zrobić jakiś fajny sparing? — zaproponował Sen.
Koniczynowa Łapa zesztywniał.
— Nie, nie… nie trzeba… jedyne, czego mi brakuje, to żeby ta… świnia zamordowała kolejne biedronki — warknął do siebie młodszy szybko i gniewnie; próbował tym przekonać samego siebie po części. — Ale… może sparing by mi się przydał — zmienił temat. — Może kiedyś mi się poszczęści i go upokorzę przed wszystkimi — wymamrotał i uśmiechnął się nikczemnie.
Łaciaty uczeń spojrzał na czarnego kocura.
Senna Łapa wyglądał o wiele lepiej niż w żłobku, musiał przyznać, choć po zaginięciu Niezapominajki w jego futrze zaczęły się pojawiać różne brudy. Miał nawet patyki w swoim futrze i ziemię!
— Powinieneś umyć pysk, Sen, bo zaraz wylęgną ci się w tych twoich policzkach larwy — powiedział figlarnie, po czym gwałtownie, szybko i bez namysłu próbował zdjąć jedną z gałązek z lewego policzka czarnego. Wyrwał przy tym trochę jego futra, na co Senna Łapa syknął. Koniczyn wzdrygnął się, a jego wzrok uciekł w bok, czując palące wyrzuty sumienia. Wypluł patyk, który zniknął pod powierzchnią wody. Najwyraźniej był ciężki, pomyślał.
— Przepraszam, Śnie — zaczął niepewnie — Bardzo przepraszam, ja… nie chciałem tak mocno. Wybacz, proszę — mówił cichutko i spojrzał na niego. — Ja… rozumiem cię. Ja też się trochę zaniedbałem przez… zaginięcie mojej siostry, ale Krucze Pióro zawsze mi mówi, że powinienem już odpuścić, że ona już nie wróci — uśmiechnął się słabo, choć ciepło. Każdego dnia wstawał z tą myślą i dzięki niej jeszcze żył. — Ja właśnie teraz się przeglądałem i próbowałem wyczyścić moje futerko. Może przez to Krucze Pióro tak na mnie spogląda, wiesz? Bardzo się zaniedbałem. Muszę się prezentować przecież na treningach… mówił, że powinienem być jego dumą, więc muszę wyglądać ładnie — westchnął I spojrzał mu głęboko w oczy. — Czy ja wyglądam ładnie, Śnie? Czy nie mam żadnych brudów? Jestem czysty? Śliczny? Mam nieposklejane futerko? Suche? Wyczesane?
<Śnie? Proszę, ja naprawdę chcę, aby Krucze Pióro mnie polubił! Odpowiedz… proszę.>
[388 słów]
[przyznano 8%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz