Gąska była jedną z uczestniczek niedużej grupy mającej udać się w okolice śmietniska, w której skład wchodziły koty różnych profesji. Zwiadowcy, wojownicy, stróże, a nawet uzdrowiciele. Mieszanka wybuchowa, można by rzec. Każdemu z nich zostało przydzielone zadanie, zgodnie z rolami, jakie pełnili w społeczności. Gąska z pomocą Drobinki starała się dać drugie życie przedmiotom wyrzuconym na stertę śmieci przez dwunożnych. Część przedmiotów zdaniem buraski nadawała się do udekorowania nimi chociażby obozu czy zrobienia z nich zabawek dla kociąt, a inne miały naprawdę przydatne zastosowanie! Chociażby fragment koca, którym dwie zimy temu Gąska wymościła swoje posłanie. Guziczek również pomagał stróżkom w poszukiwaniach, głównie, aby podtrzymać cięższy przedmiot, gdy te w tym samym czasie wyciągały spomiędzy śmieci fragment materiału.
Gąska przekrzywiła łebek. Przypomniało jej się, jak kiedyś rozmawiała, z pewnym Burzakiem na zgromadzeniu, który wspomniał coś o kąciku zabaw dla kociąt, który mieli... w Grocie Pamięci? Chyba mówili na nie Łapkowo? Chyba dobrze zapamiętała nazwy. Może w Owocowym Lesie również taki azyl dla kociąt by się przydał? Aby nie tylko spędzały czas w kociarni, ale mogły poszerzać na własną łapkę teren i odkrywać bezpieczną przestrzeń, nawet na zewnątrz? Co prawda Borowik oraz Gołąbek byliby już za duzi na możliwą zabawę na takiej przestrzeni, jednak kocięta, które miałyby lada moment przyjść na świat w Owocowym Lesie, na pewno byłyby szczęśliwe. No i miała nadzieję, że sojusznicy nie mieliby jej za złe, gdyby zapragnęła zrealizować swój pomysł, czerpiąc od nich inspirację.
Co jakiś czas unosiła spojrzenie znad sterty śmieci, w której buszowała, aby spojrzeć na swoich synów, którzy pomagali innym kotom w ich zadaniach. Żałowała, że zarówno Czajka, jak i Orzeszek nie mogą być częścią życia dwójki znajdek.
– To my będziemy wracać do obozu – miauknęła Drobinka, informując pozostałe koty o ich powrocie
Gąska z pomocą Guziczka ciągnęła kawałek materiału, na którym znajdowały się przeróżne przedmioty. Zdecydowali się wybrać nieco dłuższą drogę, idąc równolegle wzdłuż Drogi Grzmotu, gdzie teren był prosty. Później wystarczyło skręcić w prawo i częściowo uda im się ominąć przejście przez Rozlewisko. A potem prosto i już byli w obozie!
Potwory raz za razem przejeżdżały tuż obok trójki kotów. Ich ryk drażnił uszy szylkretki, nie wspominając o zapachu, jaki po sobie pozostawiały. Myślała, że zdążyła przywyknąć przez wzgląd na ich bliskie sąsiedztwo.
Gąska wypuściła z pyska materiał. Zakasłała. Przetarła końcówką ogona kąciki swych oczu, które od woni spalin zaczęły łzawić.
– Okropieństwo… – Kaszląc, spoglądała na Drogę Grzmotu. Przetoczył się po niej kolejny z tworów dwunożnych, pozostawiając za sobą ogromną czarną chmurę. Przestrzeń, którą spowił dym, powoli zaczęła się przerzedzać, dzięki czemu Gąska była w stanie dostrzec tereny znajdujące się po drugiej stronie Drogi. Nerwowo poruszyła wąsami, gdy zdała sobie sprawę, że spomiędzy zarośli wystaje para niebieskich uszu. Byli obserwowani. Być może przez samotnika lub jakiegoś zagubionego kota należącego do tej grupy kotów, którą niedawno przyjęli. – Spójrzcie… o, tam! To kot, a nie jakiś drapieżnik, prawda?
– Hm? – mruknął Guziczek. Odłożył materiał i spojrzał w stronę, w którą wskazywała pyskiem Gąska. A raczej wskazywała, bo stróżka zbliżyła się do Drogi Grzmotu, aby z bliższej odległości przyjrzeć się stworzeniu.
– Hej, ty tam! Widzimy cię! – zawołała.
Kot uniósł łebek. Przez chwilę wpatrywał się w Gąskę swoimi brązowo-pomarańczowymi oczami, gdy wtem bez uprzedzenia zniknął pomiędzy zaroślami.
Gąska stała, jak wryta, nie będąc w stanie wypluć, ani jednego słowa. Jej oczy pozostawały szeroko otwarte, zatrzymane na miejscu, gdzie jeszcze chwilę temu stał niebiesko-biały kot. Wyglądał jak... Czajka... Czy to możliwe, że ich rodzeństwo chciało się z nimi skontaktować? Odszedł tak nagle, bez uprzedzenia, sprawiając, że Kajzerka, pomimo radości z obecności wnucząt, kolejny raz posmutniała i podupadła na zdrowiu.
– To pewnie jakiś samo...
– Cz-czajka? – miauknęła cicho, robiąc krok naprzód. Guziczek nerwowo poruszył uszami. Powoli ruszył w kierunku siostry. Buraska odwróciła się w kierunku młodszej stróżki i brata. – To był Czajka! Jestem tego pewna! T-to mógłby być też Deszcz, ale jego ciało zdobiłyby rany... – Słowa, które opuszczały jej pyszczek powoli zaczęły się zamieniać w bełkot bez ładu i składu. Czuła przeogromną radość, że troje muszkieterów znowo mogło być razem. A Kajzerka… na pewno będzie przeszczęśliwa, gdy zobaczy ponownie Czajkę! Na pewno mocno uściska swojego syna, tak samo jak niebieskiego wyprzytula Gąska i Guziczek!
– Gąsko, p-poczekaj…
Nie słuchała tego, co mówił do niej Guziczek. Myśl, że jej rodzina znowu mogła być razem, przyćmiła jej trzeźwe myślenie. Postawiła łapę na Drodze Grzmotu. Potem drugą. Trzecią i czwartą. Zamierzała dogonić kocura i siłą zaciągnąć go z powrotem przed oblicze matki.
Krzyk Guziczka oraz Drobinki, jak i pisk opon nadjeżdżającego samochodu były ostatnimi dźwiękami, jakie dotarły do jej uszu, nim spowił ją mrok.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.W Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz