Przeszłość
— Gotowi.
—G-gotowi...
Fląderka starała się z całych sił nie spojrzeć w stronę brata. Wiedziała, że gdy Trzcinowy Szmer się oddali, najpewniej będzie świdrował ją spojrzeniem. Była niemal tego pewna. Wątpiła, że kocur otwarcie w jakiś inny sposób da jej do zrozumienia, że nie jest tu mile widziana — przynajmniej przez niego. W końcu szylkretowa kocica oddaliła się, pozostawiając rodzeństwo na otwartym terenie. Rezedowa Łapa głośno westchnął, ale zamiast zwyzywać pod nosem siostrę, że mogła udać chorą, machnął ogonem, aby za nim się udała. Nim odrzutek ruszył za rudym kocurem, rozejrzał się dookoła, starając się spróbować dostrzec burą kotkę, jednak ta zlała się z otoczeniem.
— P-przepraszam... wiem, że nie powinnam, ale nie chciałam...
— Cicho! Bądź po prostu cicho i chociaż raz przydaj się na coś — fuknął Rezedowa Łapa, po czym spokojniejszym tonem dodał: — Obserwowałaś wojowników podczas innych polowań, prawda? Wiesz, z czym to się je... — Fląderka przytaknęła. Mimo że sama nigdy nie polowała, z zainteresowaniem obserwowała inne koty w trakcie polowania na zwierzynę. Zauważyła, że niektórym kotom łatwiej przychodziło polować na ryby, a jeszcze inni byli dobrze wyszkoleni w polowaniu na ptactwo. — No to super. W każdym razie wystarczy, że będziesz nasłuchiwać, węszyć i nie spłoszysz mi zwierzyny, jak już ją znajdziemy. Rozumiesz?
— R-rozumiem.
Oddalili się na kilka lisich długości od punktu, w którym rozdzielili się z córką Baśniowej Stokrotki. Brązowooki robiąc dobrą minę do złej gry, na spokojnie starał się tłumaczyć wszystko swojej siostrze. Nie robił tego jednak z litości, po prostu chciał dobrze wypaść przed swoją mentorką, która chcąc nie chcąc zmusiła go do współpracy z odrzutkiem. Fląderka z całych sił starała się skupić na zadaniu, jakie otrzymała. Było to o wiele trudniejsze, niż myślała. Jednak musiała dać z siebie sto procent, bo nie chciała, aby brat się na nią gniewał, jak i Trzcina była zawiedziona jego postępem.
Cierpliwość Rezedowej Łapy względem siostry powoli się kończyła, gdy Fląderka dwukrotnie spłoszyła zwierzynę. W pewnym momencie kocur przewrócił szylkretkę na plecy i docisnął ją łapą do runa leśnego.
— Jeśli zawiodę Trzcinowy Szmer po raz kolejny, najpewniej skończę jako odrzutek, jak ty, a nie jako wojowników. Tego chcesz? Tak bardzo ci zależy na tym, aby ktoś z naszej rodziny dzielił z tobą los i był popychadłem? — wysyczał. Być może, gdyby to nie był Rezedowa Łapa, Fląderka by się przeraziła, jednak za maską złości spostrzegła również w głównej mierze strach, ale również inne emocje.
Oczy kotki zaszkliły się. Mimo że jej funkcja odrzutka nie przeszkadzała, wiedziała, że Rezedowa Łapa prędzej by odgryzł sobie ogon, niż żył w podobny sposób, jak ona. Widziała, że jej brat pragnął zostać wojownikiem. Chociaż on z trójki kociąt Nemezji. Fląderka z całego sercu życzyła bratu zdobycia miana wojownika i sama wyczekiwała jego ceremonii. Bo tylko ona z żywych bliskich mogła mu życzyć szczęścia.
Kocur puścił siostrę, rzucając przekleństwo pod nosem. Fląderka pomału podniosła się do siadu. Nerwowo rozejrzała się wokół, w obawie, czy Trzcinowy Szmer nie widziała ich rozmowy. Gdyby kotka przyczepiła się do Rezedy, miała zamiar stanąć po stronie brata, broniąc go i tłumacząc jego frustrację.
Przetarła łapką oko i jak gdyby nic, ruszyła za kocurem, który ponownie starał się wytropić zwierzynę. Tym razem z całych sił starała się poruszać zgodnie z tym, co powiedział jej Rezedowa Łapa. Długie, lecz powolne kroki. Niska głowa oraz grzbiet. No i przede wszystkim powinna być cicho.
Węszyła, nasłuchując i rozglądając się dookoła zielonych terenów. Aż w końcu brat kazał jej się zatrzymać, ponieważ dostrzegł swoją ofiarę. Nim jednak kocur ruszył naprzód, Fląderka go zatrzymała.
— P-poczekaj Rezedo... Tego ptaka łatwo spłoszyć — zaczęła, przypominając sobie ostatnie spotkanie z dostojnym ptakiem, który kroczył przed nimi między zaroślami. Starała sobie przypomnieć, jak Wężynowemu Splotowi i Niedźwiedziówkowemu Pyłowi udało się pochwycić ptactwo. — Chyba... chyba mam pomysł, dzięki któremu uda ci się go złapać, a ja go nie spłoszę...
Pokrótce opowiedziała bratu o przebiegu wcześniejszego polowania na ten sam gatunek ptaka. Rezedowa Łapa nie wydawał się przekonany co do pomysłu odrzutka, jednak odpowiadał mu fakt, że Fląderka miała siedzieć nieruchomo i dopiero na jego znak wyskoczyć ukrycia, zagradzając tym samym ptactwu drogę ucieczki. Poza tym mogła również spróbować go do siebie zawołać... widziała, jak jeden z kotów charakterystycznie wydawał dźwięki, wabiąc w swoją stronę ptaki.
— S-spróbuję...
— Tylko nie schrzań tego... — zamruczał.
"Nie schrzanię. Spróbuję nie schrzanić."
Fląderka udała się na swoje miejsce, niedaleko terenu, po którym poruszał się średniej wielkości ptak. Dzięki swojej barwie futra udało jej się zlać z liśćmi oraz z korzeniami, które były jej tymczasową kryjówką. Cichutko zaczęła naśladować odgłos ptaka, tak jak inni wojownicy, jednak jej nawoływanie pozostawiało wiele do życzenia. Na szczęście nie spłoszyła ptaka — jedynie skupiła na nim swoją uwagę, pomagając tym samym Rezedzie się do niego podkraść.
Następne wydarzenia działy się tak szybko, że z trudem była w stanie sobie przypomnieć ich przebieg. Ptak próbował wzbić się do lotu, chcąc uniknąć ataku ze strony Rezedowej Łapy, jednak dzięki Fląderce udało się wybić go z rytmu i zaburzyć jego lot. Rudy kocur wybił się z ziemi i z całych sił uczepił się czarnego cielska, z którym przeturlał się po trawie. Fląderka stała z boku, przyglądając się, jak kocur szamota się ze zdobyczą, nie decydując się mu pomóc. Widziała, że Rezeda byłby na nią zły, a poza tym bała się, że zdobycze może im się wymknąć.
W końcu jednak ptasi skrzek zamilkł, a z rudego pyska kocura spływała stróżka krwi. Rezeda mocno zacisnął szczękę na szyi ptaka, dając upust nagromadzonej frustracji.
— U-udało ci się! — zawołała, podbiegając do brata, ciesząc się jego szczęściem. Rezeda zadarł nos, upuszczając truchło zwierzęcia. Puszył się, nie robiąc sobie nic z tego, że jego futro zdobiły liście, pył i najpewniej w kilku miejscach był poobijany.
~~~
Gdy Trzcinowy Szmer rozmawiała z Rezedową Łapą na temat jego zdobyczy, Fląderka w tym samym momencie skupiała uwagę na ropuszce. Płaz siedział na mokrej ziemi koło niej, nie robiąc sobie nic, a nic z obecności Fląderki. Nawet faktu, że kotka spróbowała dotknąć go łapą. Kilkukrotnie szturchnęła ropuszczkę, będąc zafascynowana tym stworzeniem. Nawet jeśli nie była ładna jak żabka, cieszyła oko kotki.
— To był pomysł Fląderki... — napomknął Rezeda, sprawiając tym samym, że kotka zdecydowała się wrócić do rozmowy z bratem i mentorką.
— Nie mój, tylko innych wojowniczek. W-widziałam, jak polowały na podobnego ptaka i zastosowały podobną technikę...
Po raz pierwszy w życiu naprawdę uciszyła się, że jej futerko zdobi ciemny odcień brązu. Dzięki temu Trzcinowy Szmer była dumna z Rezedowej Łapy i na pewno lada dzień poinformuje Mandarynkową Gwiazdę o zakończeniu jego treningu.
Mimo radości z sukcesu brata, myślami powróciła do Mysiomózgiej Łapy, o której stanie chciała porozmawiać ze Słodką Łapą. Może z Trzcinowym Szmerem również mogłaby porozmawiać na jej temat? W końcu bura kotka była jej ciocią, jeśli dobrze pamiętała. Może pomogłaby zadać o czekoladową szylkretkę, aby już nigdy więcej nie zrobiła nic głupiego... Ani nie pozwoliła rozprzestrzeniać się klątwie.
<Trzcina? Nowa uczennica na doczepkę, co szkoli się również u innych, poleca się jako pomoc przy polowaniach>
Cudne polowanie! 😻🔥
OdpowiedzUsuń