TW: Wspominki śmierci
***
Wcześniej
Nie chciał iść na śmietnisko. Od kiedy pierwszy raz tam poszedł i poczuł smród… Nie chciał tam się pojawić nigdy więcej. Ale jego siostra przyszła z tymi słodkimi oczkami i poprosiła go o pomoc. No jak mógł jej odmówić? Nie spędzali szczególnie dużo czasu razem, ale Guziczek starał się to nadrobić, gdy tylko mógł. Tym bardziej po odejściu Czajki i śmierci Orzeszka.
Tylko dlatego stał obok dwóch kotek i pomagał im podnosić ciężkie rzeczy. Obydwie były tylko stróżami, więc to na nim spoczywał obowiązek pomocy. I chociaż na początku kręcił nosem na smród, tak zdążył się do niego przyzwyczaić. No i wcale nie bawił się tak źle! Na śmietnisku był ogrom rzeczy, którymi za dzieciaka chętnie by się bawił, ale też ogrom rzeczy, które wydawały się mu po prostu ciekawe. Nadal nie do końca rozumiał co Drobinka i Gąska dokładnie robiły, ale nie narzekał. Po prostu wykonywał zlecone mu zadania (a to nowość!). Wreszcie chyba zebrali to, co potrzebowali, bo wraz z siostrą zaczęli ciągnąć kawałek materiału. Chcieli wybrać trochę wygodniejszą drogę, chociaż ta była położona tuż obok Drogi Grzmotu. Potwory przejeżdżały obok nich raz po raz z głośnym rykiem.
— Spójrzcie… o, tam! — miauknęła Gąska. — To kot, a nie jakiś drapieżnik, prawda?
— Hm? — Guziczek zerknął w stronę, w którą jeszcze przed chwilą wskazywała jego siostra i zmarszczył brwi.
— Hej, ty tam! Widzimy cię! — zawołała.
— To pewnie jakiś samo… — chciał wyjaśnić, ale kotka miauknęła:
— Cz-czajka?
Zwiadowca nerwowo poruszył uszami. Powoli ruszył w kierunku siostry. Ich brat? Czyżby wrócił…?
— To był Czajka! Jestem tego pewna! T-to mógłby być też Deszcz, ale jego ciało zdobiłyby rany... — cokolwiek mówiła dalej Gąska, zaczęło być bełkotem dla Guziczka.
Czy tam naprawdę był Czajka? Chciał się z nimi zobaczyć? Wrócić? Jeśli tak, to wszystko mogło wrócić do normalności!
— Gąsko, p-poczekaj… — miauknął Guziczek.
Ale kotka już nie słuchała. Wbiegła na Drogę Grzmotu, a zaraz wpadła pod koła Potwora. Kocur przez moment w to nie wierzył. Dopiero szturchnięcie przez Drobinkę go ruszyło. Szybko zgarnął ciało siostry, uważając jednak na Potwory, po czym wrócił do obozu. Chciał wierzyć, że z Gąską jest wszystko w porządku, ale wzrok innych nie pomagał. Tego samego dnia odbył się jej pogrzeb. Guziczek stracił kolejną osobę…
***
Kajzerka zaczęła być nieswoja. Leżała w miejscu, nie ruszała się, nie śmiała się tak jak wcześniej. Wszystko to zaczęło się dziać po śmierci Gąski. Guziczek też trochę ucichł, ale nadal był wszędzie. Przynajmniej próbował, bo gdy dowiedział się o stanie matki… Cały czas był z nią. Starał się z nią rozmawiać, ale mu nie odpowiadała. Starał się ją zmusić do ruchu, ale ta tylko czasem przewracała się na drugi bok. Starał się ją utrzymać przy sobie, ale… Nie mógł.
Tak naprawdę wyszedł tylko na chwilę. Chciał coś złapać dla matki, aby wreszcie coś zjadła, ale gdy wrócił… Matka już nie oddychała. Dowiedział się tego od Drobinki, która przekazała mu tylko, że pogrzeb odbędzie się po zgromadzeniu.
A więc ten nie poszedł nawet na zgromadzenie, chociaż był wytypowany. Miał nadzieję, że Czereśnia zrozumie. Dopóki inni nie wrócili, Guziczek leżał tuż obok martwego ciała matki i przepraszał za wszystko, co zrobił, gdy był jeszcze kociakiem. Ale nie zjawił się na pogrzebie.
***
Teraźniejszość
Guziczek został sam. Jego brat odszedł, był nie wiadomo gdzie. Jego siostra zmarła. Jego matka zmarła. Jego ojciec był już dawno martwy… Guziczek nie miał nikogo. Został sam. I powoli zamieniał się w matkę w jej ostatnich chwilach. Jadł mało, pił mało, przemieszczał się tylko z legowiska do owocowego lasku i z powrotem. Był cichy, smutny, spokojny… Nie był sobą.
Tak naprawdę to Kurka postawił go na nogi, gdy pewnej nocy przyszedł się do niego wtulić. Wyszeptał wtedy:
— Nie zostawiaj mnie.
I to wystarczyło. Guziczek nadal był jakiś cichszy, niż zwykle, ale zaczął funkcjonować. Nie był sam, miał Kurkę. Może niedługo będą mieli potomstwo. Musiał żyć dla niego, dla nich, dla Owocowego Lasu. Musiał…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz