Zgromadzenie
— Co chcesz, śmierdzielu? — wysyczała.
Kot odpowiedział równie agresywnie, z lekką nutą obrażenia:
— Odczep się ode mnie — burknął. — Jestem Złamana Łapa. Coś jeszcze chcesz wiedzieć? — Spojrzał na nią, ledwo co obracając głowę.
— Phi. Złamana Łapa! Pewnie dlatego, że połamałeś kości, walcząc z prawdziwymi wojownikami! — zaśmiała się szyderczo.
— Dobre sobie… Uważaj na słowa księżniczko, bo ci zaraz wyrwę struny głosowe i nie będzie czym komentować — warknął obcy kocurek i wysunął krótkie pazury, wkurzony.
Biała Łapa poczuła wściekłość i wysunęła ostre pazury. Jak on mógł ją tak obrażać! W mgnieniu oka zapomniała, że na wyspie obowiązuje rozejm. Z rykiem rzuciła się na ucznia Klanu Klifu i przyszpiliła go do ziemi.
Czarny kocurek wrzasnął gniewnie i próbował się wyrwać, machając łapami z wysuniętymi pazurami na lewo i prawo, wyrywając sobie futro z pleców i ogona.
Biała Łapa upadła na ziemię, lecz szybko się podniosła i zadrapała lekko ucznia. Poczuła prawdziwego ducha walki! Tu drapnięcie, tu ugryzienie… to było cudowne!
Dymny syknął i tym razem to on rzucił się na kotkę.
— Jak śmiesz mnie dotykać! — Podrapał ją po pysku, po czym wyrzucił kłęby białego futra spod pazurów.
Biała Łapa ryknęła na całą wyspę i rzuciła się z mocą na Złamasa. Do tego jakaś czarno-biała kotka z Klanu Burzy próbowała ich rozdzielić. Biała Łapa odepchnęła ją z impetem i wgryzła się w ucho kocurka.
Złamana Łapa syknął i odskoczył daleko od Białej Łapy.
— Skończ ryczeć i się uspokój! Zaatakowałaś mnie z błahego powodu! Psychopatka! — syknął sfrustrowany Klifiak.
Biała Łapa poczuła ostre pieczenie na ramieniu, lecz zauważyła parę ranek na ciele Złamanka i poczuła głęboką satysfakcję.
W tym momencie podeszła do nich Nadciągający Pomrok.
— Biała Łapo!
Pomrok złapała młodą kotkę za kark i szarpnęła nią do tyłu, odsuwając ją od Złamanej Łapy.
— Czy wam już kompletnie mózgi zniknęły?!
Zaraz po tym podszedł także Lśniąca Gwiazda ze złością wymalowaną na pysku.
— Złamana Łapo — powiedział stanowczo, choć bez krzyku, nadając swojemu głosowi ostrze autorytetu. — Wracaj do swojego mentora, zanim naprawdę będziesz chodzić z połamaną kończyną.
Przez krótką chwilę jego spojrzenie zatrzymało się na uczniu Klanu Klifu.
Biała Łapa z furią w oczach odwróciła się do Nadciągającego Pomroku.
— Zamknij pysk! To moja walka, nie twoja! Ty nie masz tu nic do roboty.
Rozwścieczona kotka schowała pazury i ugryzła ogon Klifiaka, po czym usiadła wściekła i owinęła ogon ciasno wokół łap.
Złamana Łapa pisnął z bólu spowodowanym ugryzieniem w ogon. Rzucił się ponownie na Białą Łapę i zaczął ja gryźć po łapach, sprawiając, że ta odskoczyła, wydając z siebie dziwny dźwięk.
Wojowniczka z jej klanu stanęła nad nią, wykrzywiając pysk.
— Pamiętaj, jakie jest twoje miejsce! — syknęła Nadciągający Pomrok, kładąc po sobie uszy, po czym mało delikatnie przesunęła uczennicę łapą tak, aby wysunąć się na przód.
Złamana Łapa w tym czasie palnął głupotę do Pomroku, coś o tym, aby kotka się zamknęła czy coś takiego.
W trakcie kłótni między Pomrokiem a Klifiakiem nikt z nich nie zauważył, jak Biała Łapa czaiła się, aby skoczyć na Złamaną Łapę.
Ponownie wysunęła pazury i chlasnęła Złamasa po pysku, wyrywając mu kępkę futra z czoła, po czym wturlała się pod niego i mocnymi łapami odepchnęła go daleko od siebie.
— Mam cię, mysia paszo! — wrzasnęła.
— Biała Łapo! — rozległ się krzyk Nadciągającego Pomroku.
Wojowniczka ponownie złapała kotkę za kark i, także ponownie, odciągnęła ją od Klifiaków. Sierść stanęła jej na karku.
Przycisnęła kotkę do ziemi.
— Jeszcze jeden taki ruch, a już nigdy nie wystawisz nawet nosa z obozu!
Złamana Łapa obok splunął i zaczął przeklinać uczennicę.
— Wariatka!
Biała Łapa syknęła i próbowała wyrwać się Nadciągającemu Pomrokowi, po czym jej oczy zabłysły ze złości na słowo “wariatka”
— Mysia paszo! Lepiej przestań tak się do mnie odzywać!
Po czym machnęła swoją długą grzywką i spojrzała na trójkę kotów zabójczym spojrzeniem.
Tymczasem Lśniąca Gwiazda rozmawiał — a może raczej kłócił się — ze Złamasem. W końcu uczeń się poddał i ze smętną miną usiadł obok.
Gdy obaj uczniowie tak siedzieli, całkowicie uciszeni, Lśniąca Gwiazda i Nadciągający Pomrok zaczęli małą, cichą kłótnię o to, kto zaczął walkę, a potem się dogadali, że nie ma to teraz znaczenia. Na razie musieli zająć się uczniami.
***
— No dobra. Jak chcesz. A tak w ogóle, to mogę ci coś o sobie powiedzieć — stęknęła. Pozycja leżąca nie była jej ulubioną!
Zaczęli pogawędkę. Po jakimś czasie Biała Łapa zaczęła czuć ekscytację, zaciekawienie i troszkę strachu. Jakim cudem Złamas był dokładnie w jej wieku? Przypomniała sobie, że kiedyś ktoś jej powiedział, że w Klanie Klifu zaginęła maleńka koteczka, Fiołka. O ile dobrze pamiętała, mówiono, że stało to się w tym czasie, gdy ona się urodziła. I w miocie był także Złamanek. Czy ona jest z Klanu Klifu? Czy ten wkurzający futrzak…to jej brat?
***
Zalotna Gwiazda ze złością migoczącą w oczach wpatrywała się w niegrzeczną uczennicę.
— Biała Łapo, przez twoje zachowanie na zgromadzeniu muszę cię ukarać. Czuję się zawstydzona przez to, co zrobiłaś. Twoją karą będzie zdegradowanie cię z roli uczennicy do kociaka na jakiś czas. Od dziś, aż twoja kara przeminie, znów będziesz znana jako Bielinka. Ognikowa Słota będzie cię pilnować w żłobku.
Biała Łapa — a raczej Bielinka — z niedowierzaniem, lecz i błyskiem skruchy, spuściła wzrok. Świetnie. Znów była kociakiem. Pomyśleć, że młodsi od niej może staną się wojownikami szybciej, gdy ona będzie uczyć się podstaw.
Kotka wymamrotała “dobrze” i odeszła smętnie, gdy Zalotna Gwiazda odwołała zebranie. Czekało ją parę nieprzyjemnych księżyców w żłobku!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz