Przeszłość
— Ja… — zaczęła, lecz szybko urwała, a liliowy nie naciskał. — Nie wiem już, co mam właściwie zrobić… — wydobyła z siebie.
Było mu żal matki, gdyż miał wrażenie, że to ona najbardziej cierpi z całego ich towarzystwa. Odosobnienie dawało się we znaki każdemu, jednak to biała wojowniczka zdawała się jedynie cieniem dawnej siebie, jakby czasy jej największej świetności przeminęły, a Konwalia musiał z bólem być tego świadkiem. Miał nadzieję, że chociaż jego siostry pod opieką Fląderki mają się lepiej, gdyż chyba by nie zniósł kolejnych kotów rozsypanych psychicznie. Wystarczyło mu, że obecnie miał na głowie właśnie Borówkę, której dawał czas na zebranie się nieco w sobie.
— Nie tylko ty, matko — przyznał. — Kiedy tylko nas tu wtrącono, przybyła Fląderka. Niosła wieści o Słodkiej i Korzonek. — Na te słowa niebieskie ślepia starszej się rozszerzyły, jakby od razu zakładała najgorszy możliwy scenariusz dla swoich córek. — Spokojnie, zostały jedynie zdegradowane i pełnią podobną rolę, co sama Fląderka. Poprosiłem też ją, by pełniła opiekę nad nimi, gdy nas u boku nie ma.
— Przecież Tojadowa Kryza z nimi pozostał… — zauważyła, nie rozumiejąc postępowania syna.
— Ale on cały czas u ich boku nie będzie — mruknął, kładąc ogon na jej śnieżnym grzbiecie.
Nawet jeśli nie tylko oni znajdowali na tej przeklętej wyspie w odosobnieniu, to zapewne czuli się najbardziej samotni, odcięci od najbliższej rodziny.
«★»
Obecnie
“Jak mogła! Ona i ten pożal się ojciec!” — fuknął w myślach, chodząc niespokojnie nad brzegiem rzeki. Kiedy tylko do jego uszu dotarła wieść, iż Borówkowa Słodycz z Tojadową Kryzą udali się do innego klanu, czuł, jak krew zaczyna w nim wrzeć. Czy dla białej straciły sens te wszystkie dni, kiedy trwał u jej boku w czasie izolacji? Straciły sens również słowa, którymi próbował ją pocieszać? Poczuł się zdradzony, a uczucie to nie było mu obce, lecz tym razem było gorzej. Znacznie gorzej niż w momencie, gdy niesłusznie oskarżono go o zdradę klanu. Nocniacy to w większości jedynie zbitka paru rodzin, których nawet mogą nie łączyć więzy krwi, nawet nie muszą być dla siebie jakoś wyjątkowo bliscy — dlatego też tak mocno odbiła się na nim decyzja matki.
Przez jej egoistyczny pomysł klan patrzył na niego i siostry, jak na kogoś, kto nawet nie powinien oddychać tym samym powietrzem, co oni. Miał wrażenie, że jego każdy ruch jest jeszcze dokładniej obserwowany niż zazwyczaj. Tak jak kiedyś kochał Borówkową Słodycz, która była dla niego całym światem, ostoją, do której mógł się udać w najtrudniejszych momentach, tak teraz po tym wszystkim nie został choćby cień śladu — całym sercem znienawidził i ją i Tojadową Kryzę, niemal karmiąc się jedynie tą nienawiścią. Najchętniej odciąłby się i również od sióstr, które mu przypominały o zdrajcach, lecz nie mógł ich tak porzucić, wystarczy, że zrobili to ich rodzice. Teraz to on jakoby przejął obowiązek opieki nad nimi.
“Jesteś z siebie dumna, Borówko? Zniszczyłaś życie nie tylko mi, ale i wszystkim swoim dzieciom. Mam nadzieję, że doświadczysz również takiej zdrady, co my.”
Sesja wstrzymana
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz