— Bardzo ładnie — pochwaliła wierzgającego malucha. — Jesteś taka silna, taka dzielna, jak twój tato.
Polizała zmierzwiony policzek, mrucząc głośno. Zawsze starała się, aby jej drżenie było jak najbardziej słyszalne, zwłaszcza odkąd Purchawka wyznała jej, że ma to podobno bardzo uspokajać kocięta. Chociaż nie zauważyła żadnej faktycznej różnicy, zwłaszcza w zachowaniu właśnie małego Smoka, tak nie poddawała się i nie traciła nadziei, że może w końcu uda jej się ją poskromić. Ją i jej ciekawość i zapędy do odkrywania wszystkiego i wszystkich.
— A powiedz teraz "tata" — zachęciła karmicielka, odkładając przedtem córeczkę na ziemię. Zanim szkrab się nią jakkolwiek ponownie zainteresował, otrzepał przylizane futerko i kichnął potężnie, posyłając swój mały tyłeczek na ziemię. — Ojej, musisz uważać, Smoku. Nie chcemy sobie połamać nóżki czy ogonka, prawda? Co to by był z ciebie za kotek bez ogonka, hm? — Żółtooka strzepnęła uszkiem. Wlepiła ślepka w pysk matki, a ta znów powtórzyła "tata".
— A powiedz teraz "tata" — zachęciła karmicielka, odkładając przedtem córeczkę na ziemię. Zanim szkrab się nią jakkolwiek ponownie zainteresował, otrzepał przylizane futerko i kichnął potężnie, posyłając swój mały tyłeczek na ziemię. — Ojej, musisz uważać, Smoku. Nie chcemy sobie połamać nóżki czy ogonka, prawda? Co to by był z ciebie za kotek bez ogonka, hm? — Żółtooka strzepnęła uszkiem. Wlepiła ślepka w pysk matki, a ta znów powtórzyła "tata".
— Ma-ma! — powtórzyła koteczka, a Rohan jedynie uśmiechnęła się pobłażliwie. Próbowała znów złapać ją i przycignąć bliżej, ale szylkretka czmychnęła od niej, uciekając bliżej ciemnego kącika pełna wigoru i chęci do zabawy.
— Oj nie, moja droga! Teraz mamy czas na odpoczynek i spanie, a nie na charce i swawole. Już i tak ledwo was można zmusić do drzemeczki — skarciła ją, chociaż jej twardy ton brzmiał bardziej jak stłumiony śmiech niż rozkaz. — Chodź tutaj, bo tatuś nie opowie wam bajki, kiedy wróci od Pana Wiciokrzewia.
To zdało się podziałać, a Smok faktycznie wróciła na swoje poprzednie miejsce. Jej naburmuszony pyszczek pokazywał jednak, jak bardzo nie spodobał jej się ten fakt. Położyła policzek na łapach matki i wpatrywała się z tęsknotą w promienie, które wpadały przez wyjście na obóz.
— Żebyś się nie nudziła, to możemy poćwiczyć mówienie, a twój tatuś na pewno ucieszy się, kiedy będzie już zdrowy, jeśli powiesz do niego "tata". Co ty na to? Będziesz taka dzielna i podejmiesz się tego wyzwania, Smoczku? — zapytała, wcześniej też kładąc pyszczek na swoich przednich łapkach.
— Żebyś się nie nudziła, to możemy poćwiczyć mówienie, a twój tatuś na pewno ucieszy się, kiedy będzie już zdrowy, jeśli powiesz do niego "tata". Co ty na to? Będziesz taka dzielna i podejmiesz się tego wyzwania, Smoczku? — zapytała, wcześniej też kładąc pyszczek na swoich przednich łapkach.
<Córunia? Słuchaj nie masz psychy powiedzieć "tata">
Wyleczeni: Gondor
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz