— Oh, moja droga, a po co ty od razu z tymi grzecznościami, co? — zapytała, a jej ogon od razu odnalazł grzbiet niebieskookiej. Pogłaskała ją kilka razy, a następnie, kiedy nie dostała odpowiedzi wystarczająco prędko, ponagliła: — No?
— To chyba tak teraz wypada, Truskawkowe Pole… — mruknęła, wciąż bardzo niepewna tego, z kim tak naprawdę ma doczynienia.
— To chyba tak teraz wypada, Truskawkowe Pole… — mruknęła, wciąż bardzo niepewna tego, z kim tak naprawdę ma doczynienia.
— Oj, znowu, że niby wypada. — Machnęła łapą, przymykając ślepia. — No przestań już, bo jak tak dalej pójdzie, to cie wymienie na kogoś, kto ma więcej luzu od ciebie — zażartowała, chociaż dobrze wiedziała, co faktycznie miała na celu wywołać używając uwagi tego typu.
— No nie wiem... Wszyscy będą się do ciebie zwracać z szacunkiem, a ja? — Przekrzywiła łebek.
— Uwierz, że zanim ktokolwiek zacznie mi bić jakieś pokłony czy całować łapki, to jeszcze dużo czasu minie. Ba! Ja mogę nawet tego nie dożyć. — Tu akurat była szczera i z młodszą koleżanką, i z samą sobą. Wiedziała, że na pewno w Klanie Klifu ma teraz więcej przeciwników niż zanim została zastępczynią. Wiedziała, że było w szeregach wiele innych kotów, które były lepiej przygotowane do pełnienia tej posady. No ale oni nie mieli jej uroku osobistego i umiejętności interpersonalnych, dzięki którym owinęła sobie wokół łapki nowego lidera, zanim ten jeszcze w ogóle miał jakiekolwiek możliwości wspięcia się na tron. Nie zdawała sobie nawet sprawy z tego, że tak naprawdę fakt, że została wyróżniona, miał swoje źródło w takim samym toku myślenia, do którego doszedł Lśniąca Gwiazda. Stety lub niestety, ale miał on rację; Truskawka nie miałaby jakiegokolwiek celu w sprzeciwianiu się mu. Może i nie należała do najbardziej błyskotliwych kotów, ale była na tyle kumata, że zdawała sobie sprawę z tego, że prócz rudego kocura, swojego brata i może właśnie Wzorzystej Dali, która była zwyczajnie zbyt w nią wpatrzona, nie miała praktycznie nikogo, kto by się za nią wstawił w złej chwili. Była całkowicie zdana na innych. Zwłaszcza na przywódce. Nie mogła sobie pozwolić na samowolkę czy robienie czegoś, co chociaż było zgodne z jej poglądami i osądami, mogłoby nie spodobać się Lśniącej Gwieździe. On nie był jej bratem. On nie był gotowy wskoczyć za nią w nieznane tylko po to, aby nie wpadła pod potwora dwunożnych lub nie skończyła jako pokarm dla lisów. On nie był czymś pewnym.
— Uwierz, że zanim ktokolwiek zacznie mi bić jakieś pokłony czy całować łapki, to jeszcze dużo czasu minie. Ba! Ja mogę nawet tego nie dożyć. — Tu akurat była szczera i z młodszą koleżanką, i z samą sobą. Wiedziała, że na pewno w Klanie Klifu ma teraz więcej przeciwników niż zanim została zastępczynią. Wiedziała, że było w szeregach wiele innych kotów, które były lepiej przygotowane do pełnienia tej posady. No ale oni nie mieli jej uroku osobistego i umiejętności interpersonalnych, dzięki którym owinęła sobie wokół łapki nowego lidera, zanim ten jeszcze w ogóle miał jakiekolwiek możliwości wspięcia się na tron. Nie zdawała sobie nawet sprawy z tego, że tak naprawdę fakt, że została wyróżniona, miał swoje źródło w takim samym toku myślenia, do którego doszedł Lśniąca Gwiazda. Stety lub niestety, ale miał on rację; Truskawka nie miałaby jakiegokolwiek celu w sprzeciwianiu się mu. Może i nie należała do najbardziej błyskotliwych kotów, ale była na tyle kumata, że zdawała sobie sprawę z tego, że prócz rudego kocura, swojego brata i może właśnie Wzorzystej Dali, która była zwyczajnie zbyt w nią wpatrzona, nie miała praktycznie nikogo, kto by się za nią wstawił w złej chwili. Była całkowicie zdana na innych. Zwłaszcza na przywódce. Nie mogła sobie pozwolić na samowolkę czy robienie czegoś, co chociaż było zgodne z jej poglądami i osądami, mogłoby nie spodobać się Lśniącej Gwieździe. On nie był jej bratem. On nie był gotowy wskoczyć za nią w nieznane tylko po to, aby nie wpadła pod potwora dwunożnych lub nie skończyła jako pokarm dla lisów. On nie był czymś pewnym.
— Na pewno dostrzegą, że jesteś świetna! — wtargnęła Wzorek. — W końcu Mirto- Lśniąca Gwiazda miał jakiś konkretny powód, że cię wybrał, prawda? Na pewno bardzo ci ufa, a to najważniejsze. Wystarczy, że będziesz odpowiedzialnie wykonywać swoje obowiązki i... — zacięła się. Słowa wypowiadała prędko, nieco niezgrabnie, jakby bała się, że Truskawce zaraz wszystko się odwidzi i znienawidzi ją za te braki w elokwencji, na które przecież sama przed sekundą jej pozwoliła ze szczerym sercem.
— To, to ja wiem. Ale wiesz, jest to, o czym my dwie akurat wiemy obie bardzo dobrze, co nie? — Wpatrywała się w niebieskie oczka wymownie, jakby czekała, aż młodsza odczyta jej myśli.
— O-o czym?
— Jesteśmy przybłędy. I ty, i ja, i też wielu innych, z którymi dzielimy legowisko, a na których "prawowite" Klifiaki, a przy tym też taka Jaskółka, zawsze patrzyły z góry. Wiesz, co to znaczy, że ktoś taki jak ja został tak wyróżniony? — Zrobiła dramatyczną pauzę i mówiła dalej, nachylając się nieco w dół, aby dodać swoim słowom tajemniczości. — To znaczy, że wstępujemy na wygraną pozycję, moja droga…
W sumie nawet nie wiedziała, jaki sens miała cała ta rozmowa. Nie było jej w Klanie Klifu źle, a na pewno nie z powodu jej połowicznie Owocowego pochodzenia. Wiadomo, widziała, jak patrzy na nią taka Oszroniony Kieł, ale z drugiej strony ona na większość kotów patrzyła w taki nieprzyjemny sposób, a dodatkowo była niesamowicie szpetna, więc Truskawka czuła względem niej nieco… zrozumienia; też byłaby taka na wszystko wściekła, gdyby miała taki paskudny pysk. Z drugiej strony znała, głównie od Jagniecego Ukłony, historie o bardzo nieprzyjemnym traktowaniu, którego była ofiarą. Nie żeby jakoś szczególnie obchodziło ją to w teorii, ale lubiła medyczkę i wiedziała, że jeśli istniał na tych terenach kot, który nie zasłużył na złe słowa, to była nim właśnie kremowa staruszka. Obce korzenie były jedną z niewielu rzeczy, które łączyły obie szylkretki, a więc może okażą się dobrym punktem zaczepienia. Zwłaszcza teraz po awansie Truskawki, kiedy Wzorek najwidoczniej zaczęła zastanawiać się, czy owa znajomość dalej ma taki sam sen co wcześniej.
<Wzorzystaaaa?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz