Mimo że kotka starała się uważnie słuchać tego, co do niej kocur mówił, jej myśli wciąż krążyły wokół jej własnego wyznania sprzed chwili. Nigdy nie sądziła, że byłaby gotowa porzucić ścieżkę medyka, jednak jeśli dzięki temu naprawdę uszczęśliwiłaby srebrzystego przyjaciela, jak i on sam by tego pragnął, byłaby gotowa to uczynić.
~ ~ ~
Wełnista Mszyca przez dłuższą chwilę stała jak wryta, nie spuszczając spojrzenia z dymnej kocicy, która dzieliła się z pobratymcami informacją dotyczącymi losu Księżycowego Odłamka. Kotka nie wierzyła własnym uszom. Przecisnęła się naprzód, opuszczając bok Skrzydlatej Płomykówki i stając naprzeciw Dryfującego Fluorytu. Miała ochotę nakrzyczeć na wojowniczkę, obarczyć ją winą za to, co spotkało kocura, jednak złość w niczym by nie pomogła. Zacisnęła oczy, starając się wyzbyć się pesymistycznych wizji.
Gdy powróciła do lecznicy, pierwszym, co uczyniła, było złożenie modłów do przodków zamieszkujących Srebrzystą Skórę, aby zapewnili bezpieczeństwo zaginionemu. Miała nadzieję, że jej prośba dosięgnęła gwiazd.
~ ~ ~
Co jeśli Szara Skóra miał rację? Co jeśli Klan Gwiazdy w jakiś sposób przyczynił się do porwania Księżyca przez dwunożnych? I to tylko dlatego, że Wróżka chciała zadbać o samopoczucie jednostki, a nie o grupę.
Osunęła się na trawę, wierząc w to, że jakoś przyczyniła się do zaginięcia kocura. Skrzypiący Skrzyp drgnął uchem, gdy zrozumiał, że ktoś nieproszony znajduje się w okolicy. Ruchem głowy wskazał na miejsce, gdzie skrywała się Wełnista Mszyca. Razem z Szarą Skórą powoli zbliżyli się w kierunku kryjówki asystentki medyka.
– W–Wróżka? – Zaskoczony van poruszył nerwowo uszami, przenosząc pośpiesznie spojrzenie na ojca albinoski stojącego za nim. – To Wełnista Mszyca...
~ ~ ~
Pora Nowych Liści
Zajmowanie się chorymi, jak dotychczas, jednak większość rzeczy w lecznicy wykonywała automatycznie bez zbędnej radości. Gdy Złota Wydma zajrzała do lecznicy, sprawnie oczyściła łapę kotki i pozbyła się z niej ciała obcego.
– Nie uwierzysz, gdzie go sobie wbiłam… w moim własnym legowisku – podpowiedziała wojowniczka, dostrzegając, że Wełnista Mszyca nie była zainteresowana zgadywanką. – Jestem pewna, że to sprawka jednego z kociąt Brzozy… albo Bursztynu.
– Mhm… – mruknęła Wełna podczas nakładania maści mającej zapobiec rozwojowi infekcji. – Gotowe.
Kolejnymi pacjentami, którymi przyszło albinosce się zająć wraz z Wdzięczną Firletką byli wymiotująca Dryfujący Fluoryt przyprowadzona przez Zawodzące Echo oraz schorowane rodzeństwo w postaci Lodówkowej Łapy oraz Gadożerowej Łapy. Białofutrym zajęła się uczniem osobiście, chcąc spróbować go lepiej poznać. Był podobnie jak Wróżka i jej bracia biały, jednak według ojca kocur był zwyczajnym kotem, w dodatku głupim, skoro przyniósł do obozu zatrutą piszczkę.
– Dziękuję za twoją pomoc w lecznicy – zwróciła się do kocurka po podaniu mu kocimiętki. – Mimo, że było to chwilowe, twoja obecność była pomocna.
– Naprawdę?
– Naprawdę.
Gadożer wydawał się być szczerze zaskoczony, że ktoś go pochwalił. W końcu ostatnio wiele kotów mu dogryzało, bądź łypało złowrogo w związku z domniemaną odpowiedzialnością za otrucie Strzępotkowego Kokonu. Była to prawdziwa tragedia, jednak szukanie winowajcy nie służyło zjednoczeniu klanu, w szczególności po fali zaginięć kotów czy ich śmierci.
– Czy Dryfujący Fluoryt spodziewa się kociąt? – zagaił, kątem oka zerkając na starszą pacjentkę.
– Myślę, że nie. Złe samopoczucie, jak i nudności, nie muszą wskazywać na ciążę. – Na dłużej zatrzymała spojrzenie na kocicy, która spijała powoli wodę z kuli mchu. Na jej głowie znajdował się okład. – Myślę, że czymś się po prostu zatruła i zwlekała z przyjściem do nas.
– Skąd to wiesz? Przecież tylko na nią spojrzałaś!
– Miałam do czynienia z wieloma pacjentami, dzięki czemu czasami zwykłe spojrzenie na chorego pomaga mi w diagnozie.
~ ~ ~
– Właściwie… ostatnio zasugerowałam Zawodzącemu Echu, aby rozpatrzył twoją kandydaturę na swojego zastępcę. Króliczej Gwieździe nie pozostało zbyt wiele czasu, a lider musi mieć zastępcę…
– Żartujesz... Powiedz, że żartujesz!
– Co? N-nie... – Buras radośnie otarł się łebkiem o Wełnistą Mszycę. – Skrzypie, s-spokojnie... Zaraz rozniesiesz lecznicę! Byłeś po prostu jednym z kilku kandydatów, których mu zaproponowałam... pamiętaj, że to do Zawodzącego Echo będzie należeć decyzja.
– Kogo jeszcze zaproponowałaś? Niech zgadnę. Oskrzydlonego Ognika lub Śniącego Obserwatora? Dzikiego Berberysa lub Zwiewny Mak? A może kogoś ze starszych... Słodką Dziewannę lub Rudą Lisówka? Nie, on chyba raczej nie mógłby...
– Nie powiem ci, bo zaraz wszystko wszystkim wypaplasz i zrobi się wielkie zamieszanie!
– No, weź nie bądź taka. Powinienem wiedzieć, kto jest moim rywalem.
– Rywa... Pamiętaj, że Zawodzące Echo może nie uważać, że będziesz nadawał się na zastępcę – miauknęła, dostrzegając, że kocur nieco posmutniał. – Ale według mnie nadawałbyś się w sam raz. Jesteś pomocny, miły, stawiasz dobro klanu na pierwszym miejscu, wierzysz w Klan Gwiazdy, jak żaden inny kot... – W jej myślach oprócz Skrzypiącego Skrzypu również pojawił się Mglisty Sen. – właściwie byłbyś dobrym medykiem, ale chyba za poźno na twój trening...
– Nigdy nie jest za późno – zauważył, po czym tym razem spokojnie zbliżył głowę do medyczki i lekko się z nią zetknął czołem – Dzięki.
Po raz pierwszy od dawna uśmiechnęła się, i to tak naprawdę.
Kocur radosnym krokiem opuścił lecznicę, zupełnie zapominając o bólu mięśni. Najwidoczniej najlepszym lekarstwem jest nadzieja.
Po skończeniu pracy, Wełnista Mszyca zajęła się sprzątaniem miejsca pracy. Pozbyła się ziół nienadających się do spożycia i zmiotła kurz ogonem. W trakcie sprzątania kichnęła.
– Czyli to ty mnie zaraziłaś...
Biały Strumień stał w wejściu do lecznicy. Zaraz również i on kichnął na potwierdzenie swoich słów. Kotka zaprosiła brata do zajęcia jednego z wolnych miejsc. Nim udała się na spoczynek, dopilnowała, aby główny przewodnik zażył zioła, jak i podarowała kocurowi "inhalator" domowej roboty mający pomóc mu oddychać podczas snu. Tuż po wyjściu kocura, przed pójściem spać, zdecydowała się również sama zażyć zioła na katar i chrypkę.
Wyleczeni: Złota Wydma, Gadożerowa Łapa, Lodówkowa Łapa, Dryfujący Fluoryt, Skrzypiący Skrzyp, Biały Strumień, Wełnista Mszyca
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz