⋆˚。⋆୨✧୧˚ ★ ✩ ★ ˚୨✧୧⋆。˚⋆
Uczennica podeszła do młodszego kocura cała w skowronkach oraz szerokim uśmiechem. Raczej w Klanie Nocy nie było teraz kota, który byłby zdziwiony jej "nagłą" zmianą zachowania. W końcu było się z czego cieszyć! Można było odnieść wrażenie, że ruda świergotała wraz z porannymi ptaszkami. Zanim zdążyła odezwać się pierwsza, młodszy kocur powiedział:
— Gotowa na pierwszy trening od niepamiętnych czasów?
— Dzień dobry, Ulewny Szkwiale! Oczywiście, że tak, zwarta i gotowa! Chociaż z tym "od niepamiętnych czasów" to chyba lekko przesadziłeś, aż taka stara nie jestem! Chyba... Aaale tak czy siak. Zgaduję, że zaczniemy od nauki pływania bądź łowienia ryb. Mogę Ci powiedzieć, że coś już wiem na pewno! Zaczęłam naukę tych umiejętności razem ze Świteziankowym Jeziorem. Tak swoją drogą, bardzo podoba mi się twoje imię! Brzmi bardzo ładnie!
— Dziękuję, Mandarynkowa Gwiazda ma gust co do imion wojowniczych. Czuję, że te najbardziej mnie opisują. Co do tego, co będziemy robić, to na spokojnie zrobimy dwie rzeczy na raz! W jednej rzece prawie wszystko można zrobić! — Poprawił swoje futerko, zwłaszcza na głowie.
— To może chodźmy już spacerkiem? Mógłbym tak długo gadać! Tylko cały dzień by minął zanim byśmy skończyli.
— Dobry pomysł… No, tak więc chodźmy! Kto pierwszy przy rzece, ten wygrywa?
Na moim pyszczku pojawił się uśmieszek, a kiedy Szkwiał pokiwał głową, szybciutko poprawiłam grzywkę.
— Kto ostatni przy rzece, ten nieżywa ryba!!! — pisnęłam, puszczając się w bieg.
Nawet nie zauważyłam, kiedy przebiegłam z moim mentorem całą drogę łapa w łapę. Kiedy miejsce docelowe było widoczne, stwierdziłam, że to idealny moment na wykorzystanie przewagi tego, że byłam mniej zmiękczona od kocurka. W pewnym momencie więc wystrzeliłam jak z procy, w niecałe dziesięć uderzeń serca, dostając się tam, gdzie chciałam. Odwróciłam pyszczek do wojownika, odgarniając grzywkę z szerokim uśmiechem na pyszczku.
<Ulewny? Wygrałam! >:3>
[295 słów, trening wojownika]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz