Koty weszły do obozu, pogrążone w rozmowie. Nadal pachnieli zajęczym klanem, co było ciekawą odmianą od stale unoszącego się zapachu owoców lub mokradeł. Owocowy Las od długiego już czasu był gnębiony przez los. Wszyscy to wiedzieli, pas nieszczęść nie mógł ich opuścić. Koty się załamywały, niektóre z niepokojem czekały na kolejny dzień. Figa nie dawała się tej czarnej passie, odwracając uwagę innymi rzeczami. Topola również stawał na rzęsach, by cała jego rodzinka nie musiała kłopotać sobie głów tymi nieprzyjemnymi zmartwieniami. Poza oczywistą dumą z partnerki, Topola często uczył kociaki i zachęcał je, by robiły dla swojej matki prezenty. Figa wiedziała doskonale, że część pięknych znalezisk, jakie im zanosiła, dostanie później w “ulepszonej” wersji jako prezent. Pod nosem zawsze się cieszyła, widząc zlepione krzywo na żywicę gałązki, czy żołędzie ozdobione piórami wróbli. Takie to uczucie było… zaskakująco inne. Wręcz uspokajające pośród tych wszystkich przytłaczających zmartwień czy obowiązków. Buzie Puchacza oraz Wrony, zawsze uradowane na jej widok okazywały się dla kotki nie lada nagrodą po całym dniu.
Teraz jednak, wracając do teraźniejszości, Figa była naprawdę niepocieszona z decyzji Czereśni. Jej dyskusję z kocurem przerwało pojawienie się znikąd córki zastępczyni. Dymna kotka zmaterializowała się obok dorosłych, wiercąc w nich spojrzeniem dziury.
— Gdzie był Czereśnia? — zapytała Wrona, gdy koty się rozeszły.
Figa wzięła ją na bok i przysiadła z córką w trawie.
— W Klanie Burzy — odpowiedziała krótko. — I mnie nie wziął — dodała z westchnięciem. Owinęła córkę wielkim, puszystym ogonem z zaplątanymi po patrolu listkami. — Widzisz, Wrono, musiałam zostać tutaj, by pilnować porządku pod jego nieobecność! Ale szkoda z drugiej strony, chciałam pójść do Burzaków!
— Burzaków? — podpytała mała.
— Tak, tak nazywamy koty z Klanu Burzy — wyjaśniła, lustrując obóz wzrokiem. — Jeśli spotkasz kiedyś kota, który pachnie jak zające, to pochodzi on właśnie z tego klanu. My pachniemy owocami, a oni zającami. Jadłaś kiedyś jakiegoś? Jeśli jeszcze nie, to mamcia upoluje dla Ciebie jednego!
Posłała córce dziarski uśmiech, patrząc na jej mały okrągły pyszczek.
<Wrona?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz