– Z-zaprzyjaźnić? Chcesz się zaprzyjaźnić? Ze mną? – Stojące ucho powoli opadło, a w sercu pojawiła się niepewność. Co prawda pragnęła spróbować porozmawiać z innymi kotami w Klanie Nocy, zbliżyć się do nich, jednak nigdy przez myśl jej nie przyszło, aby wejść z kimś w tak zażyłą relację, jaką była przyjaźń. To było zarezerwowane dla innych kotów, a nie dla niej i innych czekoladowych kotów, które jedynie co przynosiły to zgubę. Nawet jeśli Słodka Łapa była siostrą Korzonkowej Łapy i widać było, że są blisko ze sobą, Fląderka nie była pewna, czy obecność kolejnego czekoladowego kota w życiu Słodkiej będzie czymś dobrym. – Jesteś pewna? – spytała. Dostrzegając zmianę w wyrazie pyska kotki, pośpiesznie dodała. – D-dobrze...
Obie kotki wpatrywały się w siebie przez dłuższą chwilę, nie wypowiadając ani jednego słowa. Fląderka spuściła spojrzenie w obawie, że zaraz zostanie wyśmiana przez starszą, jednak nic takiego się nie stało. Gdy ponownie uniosła spojrzenie, pysk Słodkiej Łapy zdobił ponownie szeroki uśmiech, jak i również dało się dostrzec w nim ulgę. Sama również lekko uniosła kącik pyszczka w niemrawym uśmiechu.
"Chyba... chyba zyskałam pierwszą przyjaciółkę."
Nie bardzo wiedziała, co powinna zrobić. Co robiły normalne kotki w jej wieku? W ich wieku. Na zabawę niczym kociaki były za duże, a poza tym Fląderka musiała jeszcze dokończyć zadanie, które otrzymała od Błękitnej Laguny.
– Ja... – wydukała. – Co robią koty, które się przyjaźnią?
Słodka Łapa z przyjemnością odpowiedziała odrzutkowi na to pytanie. Fląderka była zaskoczona, jak prosta była lista rzeczy, które mogli robić przyjaciele. Rozmowy, polowanie, dzielenie się językami, wspólne posiłki, jak i leniuchowanie. Głównie chodziło o to, że spędzało się ze sobą czas.
"Czyli książę Klekotek też jest moim przyjacielem..."
Skarciła się w myślach, że pomyślała o biało-czarnym kocurze w tym momencie, w dodatku używając jego kocięcego imienia. Przepaść była między nimi zbyt duża, a poza tym spędzanie czasu w jego obecności w głównej mierze sprowadzało się do zajmowania się przez niego Fląderką, gdy ta sprowadziła na siebie kłopoty. Nie było mowy o przyjaźni.
To Słodka Łapa była tą, która przewodziła w rozmowie, mimo to upewniała się, czy Fląderka czuła się swobodnie. Gdy zauważyła, że czekoladowa milknie czy wlepia spojrzenie w ziemię, sprawnie zmieniała temat na coś bardziej dla niej komfortowego.
To wszystko było dziwne dla Fląderki. Ta cała przyjaźń i fakt, że ktoś do niej od tak zagadał i nie miał dla niej jakiegoś zadania. Słodka Łapa była dziwna, jednak w dobrym słowa tego znaczeniu. Rozmowa między dwójkĄ młodych kotek trwała w najlepsze, gdy wtem kotka została zauważona przez Zmierzchającą Falę. Kocur przypomniał jej o obowiązkach do wykonania.
– Wybacz, Słodka Łapo. P-porozmawiamy jeszcze po tym, jak skończę pracę lub już jutro, dobrze?
– Jeśli chcesz, mogę ci pomóc w zadaniu. Dzięki temu szybciej skończysz i będziesz miała więcej wolnego czasu… Co takiego Błękitna Laguna kazał ci...
– Nie. Nie trzeba. Sama powinnam się tym zająć. – Spięła się, czując się nieswojo w związku z tym, że uczennica chciała ją częściowo wyręczyć w wykonaniu obowiązków. – Właściwie, po skończeniu zadania, tuż przed powrotem do obozu, chciałam udać się jeszcze na grób Centurii... Ostatnio zaniedbałam ją – zaczęła nieśmiało. Mogiła, na której kotka składała świeże kwiaty, dbając o to, aby zachować pamięć o zmarłej siostrze znajdowałam się niedaleko cmentarza przy Zrujnowanym Moście. Nie widziała, czy wspólne udanie się na grób siostry było czymś, co powinno się zaproponować koleżance. Mimo to przełamała się. – Chciałabyś udać się ze mną odwiedzić Centurię? Możemy porozmawiać w trakcie i w drodze powrotnej...
<Słodka Łapo? Proszę nie mówić nic złego o Centurii>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz