“Niech tylko Baśniowa Stokrotka oraz Dryfująca Bulwa pokażą mi się na oczy. Przecież ich uduszę własnymi łapami! Przez nich muszę się użerać z każdym Nocniakiem!”
— No dobrze — odpowiedziała, nie ukrywając podejrzliwości, co do intencji Latającej Ryby. — Ruszajmy więc.
Obie kotki wyszły z obozu i skierowały się w stronę Zrujnowanego Mostu. Przepływały z wysepki na wysepkę, aż dotarły do lasku. Przez cały ten czas czuła nieprzyjemny wzrok Latającej Ryby na swoich plecach. Nie rozmawiały wcale, a napięcie między nimi rosło.
Kiedy dotarły na miejsce, rozdzieliły się na chwilkę, więc mogła złapać parę oddechów. Wolna od Latającej Ryby, skupiła się na łowieniu ryb. Jej koleżanka po chwili wróciła do niej z myszą w pyszczku i usiadła w odległości dwóch lisów od brzegu rzeki.
Czyżby ktoś nie chciał moczyć sobie łapek? Było to bardzo możliwe, znała Nocniaków, którzy niechętnie pływali mimo tego, że woda była żywiołem, z którym co chwilę mieli styczność. Pewnie Latająca Ryba była jednym z nich.
Pazurami chlasnęła nagle w wodę, wyrzucając na brzeg smakowitą płotkę, która rzucała się we wszystkie strony. Latająca Ryba popatrzyła na śliską zdobycz z obrzydzeniem, jednak pod jej pytającym spojrzeniem, szybko zmieniła minę na obojętną i oczami spojrzała w dal.
— Skoro już obie coś upolowałyśmy, to możemy wracać do obozowiska — zauważyła Latająca Ryba, chyba rozumiejąc, że nie ma czego donieść na Trzcinowy Szmer.
Skinęła jej głową i ruszyły z powrotem do domu. Czuła rozczarowanie oraz niezadowolenie, jakie biło od czarno białej. Nie musiała słyszeć przekleństw, żeby wiedzieć, że Latająca Ryba najchętniej by ją podłożyła do Błękitnej Laguny lub Mandarynkowej Gwiazdy. Jednak kotka nie miała o czym im zdradzić. Trzcinowy Szmer nie miała sekretów i nie zamierzała pomagać kotom z jej rodziny. Nie czuła się spokrewniona z dziećmi Porywistego Sztormu, która i tak zmarła. Tamte koty były dla niej daleką odnogą krwi Baśniowej Stokrotki i Dryfującej Bulwy. Poza tym Borówkowa Słodycz wraz z Rozpromienionym Skowronkiem i Rysim Borem sprzeciwiali się kary śmierci dla Pluskającego Potoku, a dzieci kotki przyprowadziły do obozu Niedźwiedziówkę, której Trzcinowy Szmer nadal nie ufała. Jak można było tak bardzo pod sobą dołki kopać? Miała ich bronić przed podejrzliwością Mandarynkowej Gwiazdy? Pfff dobre sobie.
W końcu dotarły do obozu. Otrzymały się z wody i weszły na polanę główną, gdzie od razu odłożyły swoje łupy do dziupli w pniaku. Futro Latającej Ryby nadal było mokre i skołtunione, natomiast jej futerko było już całkiem suchutkie i nie miało za bardzo, jak się skołtunić, skoro było króciutkie.
— Szybko się z tobą polowało, Latająca Rybo. Następnym razem powinnyśmy wziąć ze sobą więcej kotów, wtedy przyniesiemy do obozu więcej zwierzyny — zauważyła zadowolona tym, że wojowniczka nie zdołała nic na nią znaleźć. Czuła, że Latająca Ryba była kotem pokroju Wężynowego Splotu, czy Wężynowego Kła, za którymi osobiście nie przepadała.
— Oh oczywiście. Wszystko w swoim czasie. Liczy się produktywność, jednak, jak na taką pogodę oraz patrząc na to, że byliśmy tylko we dwie, to polowanie było całkiem obiecujące — odpowiedziała jej nawet nie zaszczycając ją swoim spojrzeniem. Wyjęła z obrzydzeniem glona ze swojego przemoczonego futra i rzuciła nim, gdzieś w trzciny. — Do zobaczenia na następnym patrolu.
— Oczywiście, do zobaczenia — mruknęła z ulgą.
Był to jeden z najbardziej męczących polowań, jakie kiedykolwiek przeżyła. Nie chodziło tutaj o siłę fizyczną, czy przebyty dystans. Tylko o sam fakt, jak bardzo Latająca Ryba patrzyła jej się na łapy.
* * *
Pora Zielonych Liści
Zmieniło się wiele od ostatniego polowania z Latającą Rybą. Jej pobratymcy wrócili z wyspy, na której byli więźniami, Rozpromieniony Skowronek zmarł przez atak borsuka, a Korzenna Łapa pokazała, jak okropnym mysim móżdżkiem się stała.
Czyli nadal patrzono na jej krewnych nieprzychylnie. Ona natomiast nie zamierzała zwalczać plotek, czy poprawiać opinii o tych kotach. Jedynie pracowała na swoje dobre imię, a Nocniaki zaczęły dostrzegać jej lojalność.
< Latająca Rybo? Może pogadamy sobie na patrolu granicznym? 🐟🪽 >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz