Właśnie zleciła Rezedowej Łapie, by ten poszedł w głąb lądu i postarał się zapolować na ptaki, z którymi miał problem. Kremowy kocur bez zająknięcia się, ruszył i schował się w zielonej gęstwinie, a ona została sama na plaży.
Po dłuższym czasie zaczęła się nudzić, więc złapała za niewielki kamień, który musiał rzucić na ich stronę plaży jakiś Klifiak i sama rzuciła nim w morskie fale. Woda plusnęła, a kamień zniknął w morskich odmętach. Było to w jakimś stopniu przyjemne zajęcie.
“Nurkowanie po kamienie, też powinno być całkiem ciekawe. W takich falach pewnie i wymagające… Może to jest jakiś plan, na trening dla Rezedowej Łapy?” — zafascynowana swoim nowym pomysłem, nie odrywała wzroku od morskich fal.
Będąc skupiona na swoich myślach, całkowicie nie usłyszała, jak ktoś zbliżył się do niej na granicy.
— Cześć, Trzcinowy Szmerze! — Usłyszała całkiem znajome miauknięcie.
Odwróciła głowę w stronę szylkretowej klifiaczki, którą miała okazję bliżej poznać na jednym z ostatnich zgromadzeń. Pomachała jej ogonem na przywitanie i podeszła bliżej granicy, oczywiście jej nie przekraczając.
— Ooo! Dzień Dobry, Wzorzysta Dalio! — zamruczała do Klifiaczki. — Nie spodziewałam się, że zobaczę cię tutaj samą. Zazwyczaj krzątasz się na patrolach wraz ze swoimi pobratymcami — zauważyła.
Ostatnio, kiedy widziała szylkretkę, ta była bardzo nieśmiała, cicha i nawet momentami wydawała się przytłoczona tym wszystkim, co dzieje się w klanach. Może dlatego, że jeszcze pamiętała swoje życie pieszczoszka? Trzcinowy Szmer pamiętała, jak tamta tłumaczyła jej, czym jest dalia, gdyż nigdy nie widziała owego kwiatu. Pewnie musiała być dla niej to ogromna zmiana. Jednakże teraz Wzorzysta Dalia wyglądała całkiem inaczej. Czuła, jak od kotki bije większa pewność siebie. Może przez ten czas zdobyła więcej koleżanek w swoim klanie?
— Wiesz, polubiłam moich pobratymców, nadal z nimi poluję i mam swoje koleżanki, jednak czasami polowanie samemu też przynosi wiele frajdy.
— A upolowałaś coś?
Wzorzysta Dalia poruszyła lekko speszona wąsami. Nie musiała jej odpowiadać, bo Trzcinowy Szmer widziała, że tamta nie trzymała nic w pysku, ani nie miała śladu krwi zwierzyny na swoich wibrysach.
Poruszyły się jej wąsy z rozbawienia i machnęła ogonem w stronę terytorium Klanu Klifu. Wzorzysta Dalia odwróciła swój wzrok, a daleko za nią widniały kocie sylwetki, które zmierzały w ich kierunku.
— Pewnie twoi pobratymcy wyszli na patrol graniczny. Lepiej będzie, jak do nich dołączysz, skoro gorzej idzie ci z polowaniem. Za to ja będę się umywać po mojego ucznia, bo coś długo poluje… Wartałoby sprawdzić, czy jeszcze żyje. — Miała już odejść od wojowniczek, jednak tamta wyglądała troszkę niepocieszona z krótką pogawędką. — Może uda nam się jeszcze raz porozmawiać na zgromadzeniu. Na tą chwilę Klan Gwiazdy, nie chce byśmy się rozpraszały. Ważniejszy jest dobro klanu, a nie plotkowanie na granicy. Do zobaczenia, Wzorzysta Dalio!
Szylkretka po drugiej stronie granicy westchnęła niepocieszona i odmachała jej na pożegnanie swoim ogonem.
— Do Widzenia, Trzcinowy Szmerze!
* * *
Teraźniejszość
Magia Pory Zielonych Liści powróciła na terytoria Klanów, na co bardzo się cieszyły koty. Słońce przyjemnie grzało futro, a ona postanowiła się przejść samotnie po plaży. Plany związane z posiadaniem kociąt, wprawiały ją w znakomity humor. Coraz częściej koty mogły zauważyć ją zadowoloną.
Dawno nie widziała jednak swojej koleżanki z Klanu Klifu. Czy coś ciekawego u niej się wydarzyło? Nie wiedziała, co ostatnio się działo na zgromadzeniu, bo w obozie Klanu Nocy doszło do ataków borsuków. Ona natomiast była jednym z wojowników, którzy pilnowali bezpieczeństwa starszyzny i kociaków.
Przysiadła przy granicy z Klanem Klifu i złapała jeden płaski kamień, żeby puścić kilka kaczek, tak jak nauczył ją tego Dryfująca Bulwa. Musiała jakoś zabić czas i cierpliwie czekać na Wzorzystą Dalię. Przy odrobinie szczęścia będzie mogła w końcu z nią porozmawiać.
<Wzorzysta Dalio? Może w końcu porozmawiamy dłużej? 🌸💬>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz