Jego mentor już dzień wcześniej zapowiedział mu, że czeka go nareszcie sprawdzian wojownika. Był podekscytowany, nie mógł tego ukryć. W końcu nareszcie zostanie wojownikiem, po tym, jak tak długo na to czekał, pomimo tego, że jego rodzeństwo dawno było mianowane. Wreszcie wszyscy klanowicze będą patrzeć na niego z podziwem. Co prawda jego trening przedłużył się nieco, ale to tylko z powodu zachowania głupiego starego Króliczej Gwiazdy. Lider ewidentnie nie nadawał się już do sprawowania swojej roli. Prychnął widząc, jak jeden z wojowników wchodzi do jego legowiska, aby zanieść mu chociaż coś do jedzenia. Żałosne, po prostu żałosne. Wyszedł z Szarym Klifem poza obóz, ciągnąc za sobą ogon.
— Jakie czujesz zapachy, Ciernista Łapo? — zapytał go, co wybiło go z rytmu. Zawęszył, wyczuwając zapach zająca i myszy.
— Zająca i mysz, zapachy są świeże. — odpowiedział kocurowi. Jego mentor spojrzał na niego przez chwilę.
— Nie, nie są świeże. Zapachy są dość zwietrzałe. Przebiegły tędy dawno temu. — Na słowa kocura zapeszył się lekko, liżąc swój bark.
— Tak, racja… Musiałem się pomylić, przepraszam. Ale to miałem na myśli. — odpowiedział kocur, trochę zły na siebie. Jak mógł pomylić zapachy? A może go sprawdza..? Potrząsnął łbem. Chyba jednak mówił na serio. Westchnął, podążając za mentorem dalej. Dotarli do Przybrzeżnego Oka, gdzie kocur miał zapolować. Zawęszył znowu, wyczuwając zapach królika. Przykucnął, zbliżając się w kierunku, z którego zapach dochodził do jego nozdrzy. Powoli stawiał kroki, uważając, aby nie wystraszyć zwierzyny. W końcu trochę słabo byłoby teraz oblać test, szczególnie po tylu księżycach treningu. Po śmierci matki… Poczuł, jak po jego ciele przechodzą dreszcze. Znów głosy atakowały jego myśli. “Musi być zawiedziona, patrząc na tak okropnego syna z Klanu Gwiazdy… Wstydziłbyś się, Ciernista Łapo.” Kocur od razu potrząsnął głową, nastraszając futro. Skupił się w końcu na zadaniu, jakie dostał. Nareszcie gdy dostrzegł królika wyskoczył, lądując prosto na karku zwierzęcia, wgryzając się w nie. Odwrócił się do mentora, który skinął do niego z aprobatą.
— Brawo, Ciernista Łapo. Przejdziemy teraz do tuneli. — Srebrny skinął na polecenie starszego i podążył za nim. Gdy już dotarli, mentor wskazał na wejście do tuneli i jako polecenie rzucił, aby wyszedł z tunelu prowadzącego do Upadłego Potwora. Wcisnął się do środka, węsząc intensywnie. W tunelach czuł się nieswojo od śmierci Cichej Łapy. Jakby jego dusza nigdy z nich nie wyszła. Spięty kroczył przez podziemia, nadal próbując wyczuć drogę. W pewnym momencie tunel rozwidlał się, przez co zatrzymał się w miejscu. Zapachy były słabe, i to bardzo… Czyżby Szary Klif po prostu nie chciał, aby ten zdał? Potrząsnął głową. Czy kocur naprawdę zrobiłby mu coś takiego? Może to Królicza gwiazda mu kazał? W końcu zdecydował się na prawy tunel. Czołgając się przez niego jego złe myśli znów przejmowały nad nim kontrolę. “Może po prostu się nie nadajesz i to dlatego nie zdasz?”. Kocur zatrzymał się słysząc ten głos w głowie po raz kolejny.
— Ja? Nie nadaje się? Jeszcze wam wszystkim pokażę. — wycedził przez zęby, przyspieszając kroku. Znalazł się na miejscu po krótkiej chwili, lądując tam, gdzie mentor kazał mu wylądować. Szary Klif uśmiechnął się na jego widok, czego srebrny nie odwzajemnił.
— Jestem w podziwie, Ciernista Łapo. Świetnie sobie poradziłeś z zadaniem, szczególnie, że ten tunel jest o wiele dłuższy i ma słabszy zapach. — Na słowa kocura jego futro zjeżyło się mu na grzbiecie.
— Więc specjalnie wybrałeś dla mnie ten trudniejszy? Żebym nie zdał, prawda? — wysyczał, na co starszy spojrzał na niego zdziwiony.
— Co proszę? Dałem ci zadanie jak każde inne. — odpowiedział mu zdezorientowany.
— Tak, na pewno. Królicza Gwiazda kazał ci mnie oblać? Albo może chciał, abym skończył jak Cicha Łapa? — zaśmiał się w twarz kocurowi. Prawdopodobnie wyglądał na szalonego, bo ten aż odsunął się od niego. No i dobrze, niech się go boi. Niech wie, z kim ma do czynienia. — Nie zepsujesz mi tego. Ani ty, ani on. Jakie jest ostatnie zadanie?
— Ciernista Łapo…
— Jakie. Jest. Ostatnie. Zadanie. — słowa te powoli wypluwał patrząc z nienawiścią na mentora. Zachowywał się tak, jakby coś go opętało, co najwyraźniej niepokoiło szarego. Westchnął jednak, próbując zignorować to uczucie.
— Walka.
— W takim razie walczmy. — zanim kocur zdążył zaprotestować, Ciernista Łapa zaatakował go, skacząc prosto na jego plecy, na co ten syknął. Wplątał swoje pazury w jego futro, podczas gdy wojownik próbował go zrzucić. Wgryzł się w jego kark, na co Szary Klif rzucił się na trawę, uderzając srebrnym w ziemię. Stracił oddech, próbując go łapczywie złapać. Szary Klif spróbował zaatakować, jednak Ciernista Łapa zdążył się ocknąć na tyle, aby odepchnąć go od siebie łapą. W końcu wyskoczył na niego, przybijając go do ziemi poprzez złapanie go za gardło pazurami. Szary Klif wpatrywał się na niego z przerażeniem.
— Możesz mnie już zostawić, wygrałeś! Co jest z tobą nie tak?! — zapytał kocura starszy, na co srebrny po zdaniu sobie sprawy z tego, co robi, odsunął się od razu. Spojrzał na swoją łapę, która nadal między pazurami miała kawałki futra wojownika.
— Przepraszam, ja po prostu… — musiał coś wymyślić, usiadł, patrząc na ziemię. — Chciałem bardzo zdać, dla mamy… Cały ten stres i to wszystko… Za wiele tego, wiesz..? Chciałbym, żeby to ona oglądała mój sprawdzian wojownika.
— Ciernista Łapo… Rozumiem to… — Najwyraźniej technika ucznia zadziałała, gdyż Szary Klif zbliżył się, już nieco mniej roztrzęsiony. Patrzył na niego ze współczuciem. — Twoja matka na pewno patrzy na ciebie z Klanu Gwiazdy. Wracajmy do obozu…
Ciernista Łapa skinął głową, podążając za kocurem, który skierował się w stronę obozu.
***
Niechętnie patrzył na starego kocura, który wdrapywał się na wieżę, aby wyjrzeć z jednego z okienek. Ogon srebrnego bił po ziemi w oczekiwaniu na mianowanie.
— Wszystkie koty zdolne do polowania oraz walki niech zbiorą się pod Skruszonym Drzewem!
Ciernista Łapa został w miejscu, podczas gdy jego klanowicze zebrali się wokół.
— Zebraliśmy się tu, aby mianować jednego z uczniów. Ciernista Łapo, wystąp. — Na te słowa uczeń wstał, dumnie krocząc w stronę lidera. — Ja, Królicza Gwiazda, przywódca Klanu Burzy, wzywam moich walecznych przodków, aby spojrzeli na tego ucznia. Trenował pilnie, aby poznać zasady waszego szlachetnego kodeksu. Polecam go wam jako kolejnego wojownika. Ciernista Łapo, czy przysięgasz przestrzegać kodeksu wojownika i chronić swój klan nawet za cenę życia?
— Przysięgam. — Kocur czuł, jak krew pulsuje w nim. Z niecierpliwością czekał na swoje nowe imię.
— Mocą Klanu Gwiazdy nadaję ci imię wojownika. Ciernista Łapo, od tej pory będziesz znany jako Gradobijący Cierń. Klan Gwiazdy ceni twoją siłę i determinację, oraz wita cię jako nowego wojownika Klanu Burzy.
Okrzyki wzniosły się po obozie. Kocur uśmiechnął się triumfalnie, patrząc na koty wokół siebie. Gdzieś w nich dostrzegł Tańcujące Pierze, który patrzył na kocura porozumiewawczym wzrokiem. Cierń wiedział, co to znaczy. Są o krok bliżej w planie…
1076 słów
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz