— Możemy wracać; granica z królikożercami i tak jest pusta. — Uczeń powędrował z czekoladową kotką w głąb ich lasu. Jak wróci, to może jeszcze wybłaga babcię, by przekonała Krucze Pióro lub Pustułkowy Szpon o to by go wzięli do patrolu łowieckiego, lub granicznego. Tak by się chciał sprawdzić, jak poluje mu się w grupie, musiało być to fajne doświadczenie. W takich grupach zwykle się polowało na większą zwierzynę, a on chętnie by coś takiego złapał.
— Jak chcesz, możesz iść przede mną, Cętkowana Łapo. Widzę, że bardzo już chcesz być w domu. — Przez jakiś czas szedł obok niej, chcąc być grzecznym. Kotka może wyczuła, że chciał być w domu, chociaż ostatnio jak rzuciła się na niego z nienacka, gdy wracał ze zwierzyną dla niej. Mimo tego nie chciał wchodzić z nią w dyskusję, bo by się to skończyło dla niego źle i zaczął prowadzić. Jego mentorka wydawała się jakoś pogodna, czy też miał niby być? Bycie wesołym nie było w stylu Wilczaków, więc szedł przed siebie, nie rozpraszając się.
* * *
— Jestem pod wrażeniem, choć prawie byłbyś martwy. Jak wrócimy, masz przyjść z tym od razu do lecznicy, rozumiesz? Nie chcę, byś z tym latał tak po obozie, a inni będą to widzieć. Powiedź medykom, że te rany dostałeś od jakiegoś samotnika, a teraz przyspieszamy tempo! — Cętkowana Łapa pociągnął nosem i wypluł krew, po czym ledwo stanął z ziemi i poszedł za nią.
* * *
— Przepraszam, masz może coś na lekki ból? — Poczuł, że coś mu ciekło z nosa. Była to krew, więc szybko ją wytarł łapą.
Młodszy medyk, oderwany od swoich czynności, wziął świszczący wdech, nim się odwrócił. Zmarszczył brwi, gdy go zobaczył, a rudzielec na razie zostawił to bez komentarza.
— Zależy, co Cię boli — odparł. — Jeśli egzystencja to proponuję trochę koci... chociaż nie, za młody jesteś. Nie pogadam z Tobą o Twoich problemach, więc jeśli to ból takiego typu, to zejdź mi z oczu. Jeśli inny, to nasiona maku powinny pomóc. — Cętkowana Łapa, prawie parsknąłby śmiechem, czy on go miał, za jakiegoś przygłupa co nie ma co robić, tylko iść bez sensu do medyków truć, żyć? Zależało mu tylko na tych nasionach maku.
— Nie wiem, co sugerujesz, bo do medyka idzie się tylko na dolegliwości fizyczne, a ja tu nie przyszedłem na ploteczki i bezsensowne gadanie o egzystencji. Daj mi po prostu parę tych nasion i będziesz mnie mieć z głowy. — Nie był jakimś mysim móżdżkiem, by sobie chodzić do medyka rekreacyjnie, jako uczeń wojownika miał inne zajęcia. Walki, polowania, wspinaczki, a jak już ploteczki, to tylko z rodziną lub znajomymi, niekoniecznie z losowymi kotami, które napotka w obozie. Cętkowana Łapa wiedział, na jakim szczeblu hierarchicznym był, to nie chciał gadać z byle kim losowym, jako wnuk przywódczyni musiał pokazać klasę i to, że nie da się pomiatać jakiemuś medykowi. Czarny kocur z pręgami tylko zmarszczył brwi, ale na razie nic nie mówił.
— Korona Ci z głowy nie spadnie, jak mi sprzedasz jakieś ploteczki — burknął medyk.
Odwrócił się, by wziąć jedno ziarno maku. Następnie podał mu je na małym liściu.
— Masz. Zjedz to i wytrzyj nos, krwawy zasmarkańcu. Bo jeszcze pomyślą, że to ja Cię zbiłem! — Rudzielec zjadł bez problemu ziarenko, po czym wytarł znowu łapą nos i oblizał krew, która była widoczna. Wyglądał na czystego i nie wzbudzającego żadnych podejrzeń kota z wyglądem.
— Nic nie widać, co do tego kto mnie zbił, to był jakiś dziwny samotnik, taki — cały czarny z bielą i zielonymi oczami. Był taki agresywny, że myślałem, że ma wściekliznę, ale odpędziłem go z naszych terenów! — To była półprawda, bo coś, co go zaatakowało, było agresywne, ale nie był to samotnik, tylko jego mentorka. Co do jakichś ploteczek, to musiał sobie przypomnieć, co ciekawego słyszał ostatnio.
— Skoro już tu jestem, to ci sprzedam kilka ciekawych gawędek. — Nachylił się do jego ucha.
— Słyszałem, że Cykoriowy Cykor tak się wstydzi swego ucznia, że rzadko go trenuje, a omija go szerokim łukiem, gdy go widzi. Przez to ktoś inny czasem musi ją trenować lub ktoś wyciąga ją siłą, by poszła z nim na trening. Trochę takie nieszczęście, że Garbata Łapa ma taką mentorkę — chciał momentem powiedzieć "co za szczęście", ale nie wiedział, jaki stosunek medyk ma do tej kaleki. Dobrze jednak dla nich, że Garbata Łapa będzie słabszy, bo szybciej się go pozbędą.
— I jeszcze słyszałem, ale to od Seradelkowej Łapy, że ponoć Biała Łapa na swoim pierwszym treningu tak pokłóciła się z Wilgową Goryczą, że go zagryzła. Przez to jej mentor nie chciał iść do medyka, by czasem nie zostać wyśmianym za to, że jego własna uczennica go poturbowała. — Jego rówieśniczka zawsze miała najwredniejsze plotki do sprzedania, aż sam podziwiał jej kreatywność. Choć trudno byłoby jej to powiedzieć, bo ma urazę, że go pokonała.
Bury kocur tak się dziwnie uśmiechnął, że Tęgosz zaczął się niepokoić i ten błysk w niebieskich oczach kocura.
— Cykoria siebie też mogłaby się powstydzić — mruknął medyk cicho. Tęgosz jednak tego nie usłyszał, a nie chciał dopytywać, jak głupi co powiedział chudzielec.
— Biała Łapa…? To ta mała wredna pirania? Ona jest tragiczna! Przodkowie nie powinni dawać jej w ogóle zębów! Jedyne, co jej siedzi w głowie, to bójki. Strach pomyśleć, co z niej wyrośnie. Myślę, że w przyszłości będzie trzeba zawiązać jej pysk trzcinami, żeby nikogo nie skrzywdziła. Jeszcze tego mi brakowało pfff... pacjentów pogryzionych przez wściekłą uczennicę! — Mamrotał coś dalej pod nosem, Cętek tego jednak też nie dosłyszał, tylko kiwnął głową, by dać rozmówcy znak, że coś zrozumiał to, czego nie rozumiał. Buras skrzywił swój pyszczek i zgarbił się mocniej niż poprzednio przy nim.
— Nieźle sobie radzisz w słuchaniu takich ciekawych rzeczy — mruknął buras.
— Jak usłyszysz coś jeszcze, to wiesz, do kogo przyjść. — Nie planował przychodzić często do tego medyka, ale wydawał się być sympatyczny.
— Jasne, wiesz, ból głowy mi minął, więc nie mam co tu siedzieć i zajmować innym miejsca. To cześć. — Cętkowana Łapa pożegnał się z medykiem, po czym wyszedł z lecznicy. Widząc Seradelkową Łapę, podszedł do niej, by z nią pogadać lub czepiać się nawzajem jak zwykle.
<Chudzino, czy następnym razem będziesz miał też dla mnie jakieś ploteczki?>
[1354 słów]
[27%]
Wyleczeni – Garbata Łapa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz