Początek ostatniego zgromadzenia
Biały kocur rozglądał się za kimś interesującym. Początek zgromadzenia wyglądał jak zwykle dosyć chaotycznie, ciężko było znaleźć swoje miejsce. Gdy zauważył szylkretowe futro nieopodal brzegu Bursztynowej Wyspy, bez zastanowienia podszedł z łagodnym uśmiechem na pyszczku.
— Cześć! Księżycek. Księżycowa Łapa! — miauknął kocur, siadając obok kotki. — Jestem z Klanu Wilka, a ty? — zapytał.
Zielone ślepia istoty siedzącej obok kocurka, skierowały się wprost na niego. Bez trudu można było ujrzeć w nich iskierkę radości, że ktoś podszedł i zagadał. Na pysku koteczki niewiele większej z postury od białego tańcowała radość.
— Cześć! Ja jestem Słodycz. To znaczy w sumie Słodka Łapa i jestem z Klanu Nocy! Miło mi cię poznać Ksieżycku! T-To znaczy, jeśli mogę tak na Ciebie mówić... — odmiauknęła. Biały kot zarzucił lekko łebkiem, aby nieco więcej widzieć niż swą grzyweczkę, a jedno ucho delikatnie się ugięło, zapewne pod ciężarem całkiem długiego pędzelka.
Niebieskie oczka zaświeciły się z radości. Na szczęście utrafił na kogoś przyjaznego. Sądząc po jej podejściu, mogliby może nawet zostać dobrymi przyjaciółmi, gdyby tylko nie żyli w różnych klanach. Klan Nocy był jednak klanem sojuszniczym wilczaków, więc może jeszcze nie wszystko stracone. Ponadto Zalotna Gwiazda zdawała się jakoś dogadywać z Mandarynkową Gwiazdą, co ucieszyło ucznia. Machnął lekko łebkiem, poprawiając niesfornie zagięte ucho i uśmiechnął się.
— Oczywiście! Jednak tylko jeśli ja będę mógł ci mówić Słodycz! Czemu siedzisz sama? Obserwujesz ważki?— odparł radośnie, przechylając łebek na lewą stronę, sprawiając, że kawałek futra z grzywki przez moment wpadało mu do oczu.
Kocur był jednak do tego już dosyć przyzwyczajony.
Ruda zachichotała, ochoczo kiwając głową.
— Oczywiście, w końcu coś za coś! — mruknęła, kładąc łebek na swoich puchatych łapkach.
— Tak... Ważki to moje najulubieńsze stworzonka...
Nowo poznany kolega przez chwilę milczał wraz z tą drugą, również przyglądając się czteroskrzydłym istotkom.
— A Ty masz jakieś? — spytała z ciepłym uśmiechem, strzygąc równie puchatym ogonem.
— Ważki są fajne! Uwielbiam kolory, jakie nadaje światło ich skrzydłom. Prawie jak tęcza. Do tego są super szybkie — uśmiechnął się, zaraz wypatrując rybek w wodzie.
Słysząc pytanie kotki, musiał się chwilę zastanowić. Nastała wtedy ponownie dziwna cisza między nimi, jednak aby nie trwała zbyt długo, postanowił w końcu się odezwać.
— Pszczoły są interesujące. Asystent Koperek opowiadało mi kiedyś o tym, że dają miód leczący niektóre z chorób. Aczkolwiek czasem żądlą... Podobnie nieźle jeno kiedyś pokąsały! — zaśmiał się. — Chociaż moimi ulubionymi są chyba skakuny! Takie malutkie pajączki. Są przeurocze, kiedyś jednego nawet miałem na łapce — dodał. — Boję się tylko tych, które mają strasznie dużo odnóży. Są dziwne — rzucił za chwilę, poprawiając się na swoim miejscu.
<Chyba nie boisz się pająków Słodka Łapo?>
[412 słów]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz