Przeszłość
Wrona spojrzała na uczennicę zielarstwa. Ona nie była już mała, ona była już uczniem, a to oznaka dojrzewania. Jednak Mistral nie miała nerwów z materiału, z którego dwunożni robili potwory, więc odmiauknęła:
– Dobrze i przepraszam! – rzekła i susem pobiegła dalej.
Teraźniejszość
Wrona biegła do wyjścia z obozu, gdzie czekać miał na nią Czereśnia. Wiatr lekko muskał jej sierść i trzepotał jej uszami, gdy cięła powietrze, przebiegając pomiędzy różnymi przeszkodami na drodze. Gdy dotarła do mentora, zatrzymała się z poślizgiem i zaczęła przebierać łapkami.
– Witaj, Czereśnio! Czego dzisiaj będziemy się uczyć?
– Witaj, Wrono. Dowiesz się, jak dojdziemy na miejsce.
Ruszyli z obozu, szli wzdłuż rzeki, przeprawili się przez nią dzięki konającemu bukowi, minęli rozlewisko i nareszcie dotarli do celu: Dębowej Ostoi. Przez tę całą drogę myślała o Puchaczu i zgromadzeniu.
– Pewnie musisz być zmęczona treningami – miauknął wtedy brat.
– Niezbyt, jest naprawdę fajnie. Ostatnio Czereśnia pokazał mi całe terytorium. Wrzosowa Polana jest naprawdę piękna! Gdy tak szłam, o mało co się nie przewróciłam i nagle przeszył mnie ból w kręgosłupie, on się zaniepokoił, ale mi przeszło, więc odpowiedziałam, że wszystko dobrze. Potem zaczęliśmy się śmiać i wróciliśmy do obozu.
Wtedy też czekoladowy zrobił minę zazdrości. Co było fajnego w bólu kręgosłupa? Rozumiała, że uczył ją lider, ale jego uczył zastępca! Musi z nim kiedyś porozmawiać…
– Wrono, dzisiaj będziemy się uczyć czegoś, bez czego zwiadowca nie jest zwiadowcą. Wspinaczki na drzewa.
– Aaa, dlaczego musieliśmy pójść aż do Dębowej Ostoi?
– Dlatego, że dąb ma bardzo chropowatą korę, czujesz? – lider oparł łapę o drzewo, a kłapoucha za nią.
– Tak, czuję, zdecydowanie bardziej chropowatą od jabłoni.
– W takim razie teraz patrz uważnie – rzekł Czereśnia. – Najpierw ugnij tylne łapy, jak przy polowaniu, tylko skieruj siłę odrzutu do góry. Następnie mocno się odbij w stronę drzewa i zaczep pazurami o korę – powiedziawszy to, skoczył i przykleił się do dębu. – Ramiona nie mogą być za szeroko. Potem lekko uginasz tylne łapy, wybijasz się w górę i znów się zaczepiasz pazurami. By zeskoczyć, możesz lekko zejść, po prostu przenieś łapy, a następnie odepchnij się od drzewa i obróć swoje ciało – powiedziawszy to, zrobił to i wylądował gracko na ziemi. – Twoja kolej.
Wrona napięła mięśnie tylnych kończyn, wybiła się i zaczepiła pazurami o chropowatą korę. Wzięła wdech, zebrała siły w łapach i wyskoczyła, by znaleźć się wyżej. Chciała pokazać mentorowi, że jest silna i nadzwyczaj ambitna, więc powtarzała to, dopóki nie znalazła się na wysokości gałęzi.
– A teraz zejdź! – krzyknął czekoladowy, a dymna zrobiła to, o co poprosił. – Dobrze sobie z tym poradziłaś, jutro będziemy pracować w Owocowym Lasku na drzewach – powiedział tonem bez emocji, ale w oczach kotka dostrzegła dumę. – Zanim wrócimy do obozu, upolujmy coś – dodał, idąc w kierunku rzeki.
Gdy wrócili do obozu, Wrona dostała zadanie, aby dać coś do jedzenia uzdrowicielom. Wzięła dwie nornicę i jedną ryjówkę, i ruszyła do legowiska leczących.
– Witajcie, Wiciokrzewie, Gołąbku i Mistral! Przyniosłam wam coś do jedzenia – dała każdemu pod łapy pożywienie i siadła przy białej kotce. – Słyszałam, że zostałaś zielarką. Gratuluję!
– Dzięki – mruknęła, odgryzając kawałek nornicy.
– Mama mi opowiadała, że dawno temu to stanowisko zostało obsadzone przez kogoś. Jak podoba ci się ta praca, na czym ona polega i czy wiesz, dlaczego tak długo było puste?
– Witaj, Czereśnio! Czego dzisiaj będziemy się uczyć?
– Witaj, Wrono. Dowiesz się, jak dojdziemy na miejsce.
Ruszyli z obozu, szli wzdłuż rzeki, przeprawili się przez nią dzięki konającemu bukowi, minęli rozlewisko i nareszcie dotarli do celu: Dębowej Ostoi. Przez tę całą drogę myślała o Puchaczu i zgromadzeniu.
– Pewnie musisz być zmęczona treningami – miauknął wtedy brat.
– Niezbyt, jest naprawdę fajnie. Ostatnio Czereśnia pokazał mi całe terytorium. Wrzosowa Polana jest naprawdę piękna! Gdy tak szłam, o mało co się nie przewróciłam i nagle przeszył mnie ból w kręgosłupie, on się zaniepokoił, ale mi przeszło, więc odpowiedziałam, że wszystko dobrze. Potem zaczęliśmy się śmiać i wróciliśmy do obozu.
Wtedy też czekoladowy zrobił minę zazdrości. Co było fajnego w bólu kręgosłupa? Rozumiała, że uczył ją lider, ale jego uczył zastępca! Musi z nim kiedyś porozmawiać…
– Wrono, dzisiaj będziemy się uczyć czegoś, bez czego zwiadowca nie jest zwiadowcą. Wspinaczki na drzewa.
– Aaa, dlaczego musieliśmy pójść aż do Dębowej Ostoi?
– Dlatego, że dąb ma bardzo chropowatą korę, czujesz? – lider oparł łapę o drzewo, a kłapoucha za nią.
– Tak, czuję, zdecydowanie bardziej chropowatą od jabłoni.
– W takim razie teraz patrz uważnie – rzekł Czereśnia. – Najpierw ugnij tylne łapy, jak przy polowaniu, tylko skieruj siłę odrzutu do góry. Następnie mocno się odbij w stronę drzewa i zaczep pazurami o korę – powiedziawszy to, skoczył i przykleił się do dębu. – Ramiona nie mogą być za szeroko. Potem lekko uginasz tylne łapy, wybijasz się w górę i znów się zaczepiasz pazurami. By zeskoczyć, możesz lekko zejść, po prostu przenieś łapy, a następnie odepchnij się od drzewa i obróć swoje ciało – powiedziawszy to, zrobił to i wylądował gracko na ziemi. – Twoja kolej.
Wrona napięła mięśnie tylnych kończyn, wybiła się i zaczepiła pazurami o chropowatą korę. Wzięła wdech, zebrała siły w łapach i wyskoczyła, by znaleźć się wyżej. Chciała pokazać mentorowi, że jest silna i nadzwyczaj ambitna, więc powtarzała to, dopóki nie znalazła się na wysokości gałęzi.
– A teraz zejdź! – krzyknął czekoladowy, a dymna zrobiła to, o co poprosił. – Dobrze sobie z tym poradziłaś, jutro będziemy pracować w Owocowym Lasku na drzewach – powiedział tonem bez emocji, ale w oczach kotka dostrzegła dumę. – Zanim wrócimy do obozu, upolujmy coś – dodał, idąc w kierunku rzeki.
***
Gdy wrócili do obozu, Wrona dostała zadanie, aby dać coś do jedzenia uzdrowicielom. Wzięła dwie nornicę i jedną ryjówkę, i ruszyła do legowiska leczących.
– Witajcie, Wiciokrzewie, Gołąbku i Mistral! Przyniosłam wam coś do jedzenia – dała każdemu pod łapy pożywienie i siadła przy białej kotce. – Słyszałam, że zostałaś zielarką. Gratuluję!
– Dzięki – mruknęła, odgryzając kawałek nornicy.
– Mama mi opowiadała, że dawno temu to stanowisko zostało obsadzone przez kogoś. Jak podoba ci się ta praca, na czym ona polega i czy wiesz, dlaczego tak długo było puste?
<Mistral?>
[524 słowa + wspinaczka na drzewa]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz