– To… dobrze… Wiesz… ja już sobie pójdę… masz dużo rzeczy na głowie… Do zobaczenia innym razem! – wybełkotała to dziwnie wydłużone pożegnanie i zanim pointka zdążyła cokolwiek odpowiedzieć, zniknęła jej z oczu.
***
Niedługo po zerwaniu z Niebem, przed ciążą Truskawki
Gdyby mogła, byłaby poza obozem przez cały czas. Sama świadomość, że Niebiańska Poświata miała swoje posłanie po drugiej stronie legowiska wojowników, sprawiała, że futro na karku jej się jeżyło. Starała się jej unikać jak ognia. Nie chciała po raz kolejny ujrzeć tej furii w jej oczach, a im bliżej siebie były, tym bardziej prawdopodobne to było. Nadal ciągle zastanawiała się, w czym popełniła błąd. Próbowała odgonić natrętne myśli, ale rzadko jej się to udawało. Przynajmniej doszła do wniosku, że raczej nie jest złym kotem. Nadal jednak nie czuła się wystarczająco pewnie, by zacząć się rozglądać za kimś innym. Bała się, że to też zepsuje. No i bała się też reakcji byłej partnerki. Dlatego jej dni wyglądały tak: rano szła na trening z Jajeczną Łapą, po powrocie słuchała, czy nie została wybrana na jakiś patrol, a jeżeli miała czas wolny, wychodziła na spacer po terenach. Tak też było teraz.
– Możesz już iść odpocząć, Jajeczna Łapo – pożegnała się z terminatorką i weszła w tłum kotów, czekających na rozdzielenie do wieczornych patroli.
– Patrol łowiecki: Wzorzysta Dal, Drzemiące Słońce, Gołębi Puch i Niebiańska Poświata – usłyszała głos zastępczyni. Źrenice od razu jej się rozszerzyły, a serce zaczęło bić szybciej. Nie. Nie, nie, nie, nie! Panicznie rozejrzała się po tłumie i zlokalizowała Niebo. Jak najszybciej oddaliła się od niej i całej grupy. Musiała coś zrobić! Nie mogła z nią pójść na patrol! Nie mogła też po prostu nie pójść. Poczekała, aż Truskawka skończy i tłum się rozejdzie. Pointka również odeszła w bardziej ustronne miejsce obozu. Musiała działać. I to szybko. Podeszła do niej, starając się zachować uśmiech.
– Dzień dobry, Truskawkowe Pole – przywitała się i uprzejmie skinęła głową. – Mogę zająć chwilkę?
Tortie uśmiechnęła się. Trudno powiedzieć, czy rzeczywiście się cieszyła, czy po prostu wiedziała, że Wzorek do niej przyjdzie.
– Oczywiście, o co chodzi?
– Wiesz… bo przydzieliłaś mnie na patrol z Niebiańską Poświatą… Nie chcę podważać twojego autorytetu… jesteś zastępczynią i w ogóle… ale… my ostatnio niezbyt się dogadujemy i… – plątała się w słowach. – Nie każ mi iść z nią na patrol. Proszę – wyszeptała desperacko.
<Truskawko? Podnóżek ma prośbę>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz