— Dziękuje ci za prezent, Krokusowa Kruchości. Jeśli chcesz, możesz się obok mnie usadowić i porozmawiać — przerwał niezręczną ciszę, która panowała w legowisku wojowników.
Młodsza wojowniczka niepewnie podeszła do niego i usiadła na jednym z posłań.
“Posłuszna” — skomentował krótko w myślach.
Nadal ta nic nie mówiła, tylko patrzyła z wyczekiwaniem, aż ten zje zdobycz, którą mu przyniosła. Widząc to, wziął gryza ptaka, na co kotka zareagowała uśmiechem.
— Nie spodziewałem się, że przyniesiesz mi posiłek. Szczególnie po ostatnich wydarzeniach — zauważył, jednak ta nadal milczała. Dlatego też kontynuował. — Jest mi naprawdę przykro, że ostatnimi czasy tyle rzeczy się dzieje w tym klanie. Osłabia to nas coraz bardziej, a inni, zamiast obarczać władzę, że nie reaguje na problemy, które można zdusić w zarodku, patrzy na nasze łapy, gdyż jesteśmy tą pechową rodziną zdrajców i morderców — prychnął wzburzony, biorąc następnego kęsa.
— Nie powinni tak na was patrzeć… — powiedziała cichutko i delikatnie pogładziła go końcówką ogona. — Współczuję wam takiego losu. Jednak jesteś kotem o dobrym sercu. Tak myślę i… Czuję…
Lekko się zawstydziła i przeniosła swoje rozmarzone zielone oczy w dal legowiska. Zauważył to, jednak nie zareagował. Czemu miałaby od niego odwracać tak nagle wzrok? Podobał się jej? A może po prostu nie chciała na niego patrzeć, gdyż był potworem, tak samo, jak jego ojciec?
“Nie okłamywałaby mnie przecież. Przynajmniej tak mi się wydaje…”
Zamruczał cicho, również niepewny swoich uczuć względem kotki:
— To dobrze czujesz. Staram się być jak najlepszą wersją samego siebie. Nie chciałbym nikogo zawieść. W szczególności ciebie — mruknął troszkę ciszej, decydując się popchnąć ich kwitnącą relację w trochę innym kierunku niż tylko przyjaźń.
Krokusowa Kruchość jednak nie spojrzała się na niego. Unikała nadal jego wzroku, a futerko lekko jej się napuszyło. Chyba zrozumiała przesłanie. Kotka jednak nie uciekła z legowiska wojowników, żeby ukryć swoje uczucia, tylko z grzeczności została przy nim, aż ten skończył swój posiłek. Nie rozmawiali. Siedzieli w ciszy przez ten cały czas. Dziki Berberys nie był pewien, czy mógłby nazwać to milczenie komfortowym. Krokusowa Kruchość ewidentnie czuła się przy nim niekomfortowo, w sumie tak jak z większością kotów z tego klanu.
— Muszę już iść. Zawodzące Echo kazał mi pomagać w pracach przy obozie — wyszeptała swoim ładnym głosikiem.
— Dziękuje ci, że dotrzymałaś mi towarzystwa.
Ta skinęła mu głową, jednocześnie posyłając mu delikatny uśmiech. Nie odezwała się. Wyszła. Teraz siedział sam w legowisku i czuł się znów samotny jak przedtem.
***
Słońce zachodziło za horyzontem, a na niebie oprócz pięknych barw pojawiali się pierwsi wojownicy Klanu Gwiazdy. On stał na straży do obozowiska i wpuszczał właśnie ostatnie koty, które wracały z wieczornego patrolu łowieckiego. Wojownicy wraz z uczniami weszli do środka, niosąc całkiem przyzwoite zdobycze. Ta noc powinna być spokojna, miał zamienić się z Sójczym Błękitem na warcie, kiedy na księżyc na nocnym niebie będzie wysoko. Koty powoli zaczynały znikać w legowiskach i kierować się na posłania. Tylko nieliczni zostali na polanie i rozmawiali po cichu. Widział, jak trzy znane wszystkim białe futerka albinosów krzątały się po zakamarkach, spełniając swoje obowiązki pod osłoną nocy. Nie skupiał się dokładnie na tym, co robią Wełnista Mszyca, Biały Strumień i Lotosowy Pąk.
Swoje niebieskie oczy skierował na niebo, obserwując Gwiezdnych oraz powoli sunące ciemne chmury. Zawsze tak robił, jeśli kazano mu siedzieć na warcie. Zawsze wolał budzić się wczesnym rankiem, kiedy promienie słońca łaskotały go w nosek oraz jego białe futerko. Skupiony na nieboskłonie, całkowicie nie zauważył, że w jego kierunku zbliżyła się Krokusowa Kruchość. Kotka bezszelestnie usiadła obok niego. Dopiero zarejestrował jej obecność, kiedy ta przez przypadek dotknęła go ogonem. Wzdrygnął się.
— O! Krokusowa Kruchości! Nie spodziewałem się twojej obecności… — kotka speszona, postawiła swoje futerko na sztorc, a on szybko dodał, chcąc ją uspokoić. — Oczywiście, nie mam nic przeciwko twojej obecności tutaj. Miło mi, kiedy spędzamy razem czas.
— Em… Mi również miło.
Znów zapadła cisza. We dwoje siedzieli, obserwując gwiazdy i nasłuchując chrapania pobratymców.
***
Aktualne
Idąc tak zamyślony, wpadł akurat na Kameliową Łapę oraz Tojadową Łapę, którzy właśnie wychodzili na patrol z Rudą Lisówką i Dryfującym Fluorytem. Krótko skinął im głową i wymamrotał “przepraszam” i zniknął w wyjściu.
Ruszył na samotne polowanie, a pogoda Pory Zielonych Liści sprzyjała na złapanie smacznego dużego kąska. Przemierzał wysokie trawy, które nosiły na sobie zapach najróżniejszej zwierzyny. Skupiony na jednym ze śladów królika, ruszył za nimi, jednak przez przypadek wpadł na Krokusową Kruchość, która wyskoczyła z traw, prosto na czołówkę. Zderzyli się głowami, a z pyszczka kotki wypadły najróżniejsze pachnące kwiaty, które musiała zebrać na łąkach. Zaraz za nią z wysokich traw wyszła Słodka Dziewanna oraz Srebrzysta Równonoc.
— Najmocniej przepraszam cię, Krokusowa Kruchości! — miauknął, czując, jak robi mu się gorąco pod futrem. Niefortunnie wpadł na wojowniczkę, kiedy ta właśnie była na spacerze z własną rodziną. Chciał uniknąć również złości jej matki, dlatego pośpiesznie złapał część kwiatów, które upadły na ziemię i wręczył je z powrotem swojemu obiektu westchnień. — Niefortunnie się złożyło. Mam nadzieję, że nic Ci się nie stało. Wszystko dobrze?
Krokusowa Kruchość pokiwała osowiale głową, jednocześnie masując czoło łapką.
— Na pewno nic jej się nie stało, Dziki Berberysie — zapewniła z uśmiechem na pyszczku Słodka Dziewanna. — Jednak bardzo miło widzieć, że się o nią martwisz. Bardzo troskliwym kocurem jesteś.
— D-dziękuję bardzo, Pani Słodka Dziewanno — odpowiedział, skłaniając posłusznie głowę. Był na siebie zły, że się zająknął. Prawdziwy kocur nie powinien z zawstydzenia się jąkać.
Za to Srebrzysta Równonoc szybko pozbierała część kwiatów, które jeszcze leżały na ziemi. Popatrzyła się na ich dwójkę sugestywnie i zamruczała rozbawiona z własną matką. Krokusowa Kruchość za to milczała, jednak musnęła go pocieszająco swoim ogonem po boku.
— My będziemy już szły, Dziki Berberysie, przepraszamy, że wybiłyśmy Ciebie z polowania. Do zobaczenia w obozie — Słodka Dziewanna ruszyła jako pierwsza, a za nią obie z jej córek.
Krokusowa Kruchość rzuciła mu ostatnie długie spojrzenie swoich zielonych oczu, po czym trzy wojowniczki zniknęły na ścieżce prowadzącej do obozowiska. Dziki Berberys westchnął głośno, nadal nie odrywając wzroku z miejsca, którędy szła bura szylkretka.
Jak miał się teraz skupić na polowaniu, skoro myślami krążył teraz wokół jednej kotki? Czy źle postąpił, że podał jej kwiaty? Czy czasem nie wyszedł na mysiego móżdżka przed jej rodziną? Pokręcił łbem, próbując przyprowadzić się do porządku. Musiał przecież coś złapać! I wiedział już, komu dałby swoją zdobycz.
***
Wrócił do obozu z zającem w pysku. Cały dzień się za nim uganiał, więc był niewyobrażalnie zmęczony. Zamiast położyć szaraka na stercie zwierzyny, podszedł do Krokusowej Kruchości, żeby żaden starszy albo inny głodomor nie zabrał jego zdobyczy. Położył przed nią jedzenie i skinął głową jej matce oraz siostrze, które właśnie dzieliły się językami. Obie widząc jaką piękną zdobycz przyniósł dla Krokusowej Kruchości, popatrzyły się na siebie miło zaskoczone.
— Nie będziemy wam przeszkadzać — wymruczała Słodka Dziewanna i ogonem dotknęła ucha burej szylkretki, do której on przyszedł. — Chodźmy, Srebrna Równonocy — zawołała swoją drugą córkę i obie poszły do innych Burzaków.
Teraz zostali sami. Zielone oczy kotki patrzyły z zaciekawieniem w jego kierunku. Widział, że kotce nie sprawia już tak dużego dyskomfortu spędzanie z nim sam na sam czasu. Starał się od dłuższego czasu, żeby być kimś więcej dla niej, więc może w końcu to dostrzegła?
— Upolowałem tego zająca specjalnie dla Ciebie, Krokusowa Kruchości. Chciałem spędzić z Tobą trochę czasu razem, dlatego — nosem wskazał na zachodzące słońce za horyzontem. — Chciałem Ciebie również zaprosić na nocny spacer, by pooglądać razem nocne niebo.
Popatrzył z wyczekiwaniem na nią.
< Krokusowa Kruchości, czy zechcesz wyjść ze mną na romantyczny spacer? ✨🌌🌙>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz