Przeszłość
– Dziękuję Ci za wszystko, co zrobiłaś dla mnie, zostawiłaś niezatarty ślad w moim sercu, Nenufarowy Kielichu. Nigdy Cię nie zapomnę.
Następnie wstała ze spuszczoną głową i podeszła do Ulewnego Szkwału.
– Chcę czuwać przy Nenufarowym Kielichu, więc będę po południu dłużej spać. Czy mógłbyś przekazać to Mandarynkowej Gwieździe?
– Pewnie. Zapewne poszła oceniać straty, pójdę jej poszukać - rzekł, machając ogonem na pożegnanie.
– Do rana, Ulewny Szkwale! – miałknęła i znów przytuliła się do kotki.
* * *
Tw: opis zwłok
Nastał poranek, uczennica czuła, jak wszystko ją boli. Przez całą noc leżała przy starszej, nie dopuszczając uczucia zmęczenia. Była lekko nieprzytomna, więc kot, który ją pacnął, musiał się zdenerwować, że wcześniej nie zareagowała.
– Liliowa Łapo, już czas! – Nad nią stała Różana Woń, która była nieco zła.
Kotka wstała i słuchała dalej medyczki.
– Nie mamy starszych, a więc my musimy ją pochować. Liliowa Łapo, złap z jednej strony, a ja z drugiej.
Liliowa złapała za futro starszej i wyszły z obozu. Jak najbardziej starała się, by nie zmoczyć ciała starszej; nie chciała, by ciało porosło grzybem. Wypłynęły z rzeki, dotarły na małą polankę obok łąki i tam zakopali szarą kotkę.
– Będzie mi ciebie brakować – miałknęła jeszcze i już miała wracać, gdy wpadł jej do głowy pomysł. Wzięła ziarna maku, posypała na ziemię i lekko zasypała.
– Teraz będziesz miała zawsze świeże kwiaty! – mruknęła, oddalając się – żegnaj na zawsze…
Kiedy wróciła do obozu, chciała jeszcze zobaczyć, co z mentorką.
– Witaj, Gąbczasta Perło! Jak Czosnkowa Krewetka i Senną Łza?
– Witaj, Liliowa Łapo, u Sennej widać duże zadrapania, ale wyjdzie z tego, a Czosnkowa… jeszcze się nie obudziła.
Liliowa spłaszczyła uszy i wbiła wzrok w swoje łapy.
– Gąbczasta Perło, tak sobie pomyślałam, bo test zdałam, a nie chcę, bym dostała imię wojownika bez jej udziału, czy mogę pomóc ci w legowisku? Oczywiście nie leczyć, ale doglądać rany, zbierać zioła…
Gąbczasta Perła zamyśliła się przez chwilę.
– Hmm… no dobrze, niech ci będzie. W takim razie przynieś mi podbiał – kotka wskazała łapą na roślinę z białymi kwiatami.
– Już się robi i dziękuję! - rzuciła przez ramię i wybiegła z legowiska.
* * *
Też odwiedziła Mroka. Nie mogła doczekać się spotkania z bratem, ale z drugiej strony czuła ukłucie w sercu, gdy pomyślała, że zdradza klan.
"Nie powiem mu o borsukach, to jest klanowa tajemnica" – wyszeptała do siebie w drodze, a gdy doszła na miejsce, brat już na nią czekał. Rozmowa z nim na początku była przyjemna, ale potem..
– Lilio, czy wiesz, co się stało z naszą… matką?
Kotkę lekko zatkało.
– T-tak, byłam świadkiem jej śmierci jako jedno księżycowy kociak. Zabił ją lis…
Kocur szybko podszedł do niej, owinął wokół jej ogona i polizał po głowie.
– Nigdy nie lubiłem lisów, ale teraz ich jeszcze bardziej nienawidzę. Hej, to nie twoja wina, byłaś tylko małym kociątkiem.
– Masz rację – mruknęła uczennica, dotykając jego nosa – ja też mam do ciebie pytanie.
– Dawaj – orzekł, mając figlarny błysk w oku.
– Czy pamiętasz dzień, gdy Sosna cię zabrał?
Jego błysk zniknął, a oczy zmatowiały.
– Jak przez mgłę, ale wiem, że spałem obok ciebie i Sójki, nagle do środka wszedł ojciec i powiedział, że musimy iść. Spytałem się, dokąd i dlaczego, a on z uśmiechem odparł, że musimy odejść w lepsze miejsce i żebym się nie martwił. Posłuchałem go i poszłem za nim. Chociaż bardziej się czołgałem, bo nie umiałem dobrze chodzić. Upadałem, i wstawałem, upadałem, i wstawałem, aż w końcu wybuchnął i krzyknął: "OJ MROK! PRZESTAŃ ZACHOWYWAĆ SIĘ JAK GŁUPEK I IDŹ NORMALNIE!!!"
– To okropne! – skomentowała kotka, jeżąc kark. Coraz bardziej przekonywała się do myśli, że Sosna opuścił mamę, ale nie znała powodu, a nie miała odwagi pokazać się tacie. Nigdy nie miała problemu z kotami, raz na granicy była mała sprzeczka, prawie puściła by wodzy i naskoczyłaby na jednego z klifiaków, ale Kropiatkowa Skórka ją powstrzymała. A z nim? W jego wzroku było coś, co ją niepokoiło, i nie wiedziała, czemu.
– Nie, po prostu byłem wtedy małym, słabym i głupim orzeszkiem – odpowiedział brat, czyszcząc łapę.
– On nadal tak wrzeszczy?
– Krzyczy? Czasami, jak nie zdobędę odpowiedniej ilości pokarmu, jak wycofam się z walki, jak jestem senny…
– Nie miałeś wsparcia – miałknęła uczennica, marszcząc brwi.
– On po prostu uczył mnie życia. – odmruknął, patrząc się w swoje łapy, sam chyba już nie wiedząc, co mówi. Potem znowu popatrzył na siostrę i zapytał:
– Czy wiesz gdzie jest grób matki? Chciałbym ją odwiedzić.
– Tak, jest niedaleko. Dawno u niej nie byłam. Chodź, zaprowadzę cię.
Gdy doszli, złożyli kwiaty matce i ciemnoczekoladowy mruknął:
– Spoczywaj w pokoju – potem odwrócił się do liliowej – dzięki, że pozwoliłaś wejść mi w głąb terytorium.
– Ale tylko ten jeden raz! – zaśmiała się.
– Liliowa Łapo! Chodź tu! Szybko! – ze wspomnień wyrwał ją krzyk Gąbczastej Perły. W strachu, że to coś poważnego. I było, ale nie w złym znaczeniu. Na posłaniu Czosnkowa Krewetka podniosła głowę.
–Czosnkowa Krewetko!! – wykrzyknęła z radości i przytuliła mentorkę.
–Liliowa Łapo! – zaśmiała się szylkretka – ile czasu zajęło, zanim się ocknęłam?
– Kilka dni - odmruknęła medyczna.
– Och! To pewnie masz już nowe imię, Liliowo! Jakie ci dano?
– Nie miałam ceremonii, czekałam na ciebie – uśmiechnęła się uczennica.
– Naprawdę? – zdziwiła się Krewetka – w takim razie zróbmy ją dzisiaj, jeszcze trochę do wysokiego słońca!
* * *
– Niech wszystkie koty zdolne łowić ryby w rzece zbiorą się na spotkanie klanu!
Wszyscy w mgnieniu oka pojawili się na polanie. Ulewny Szkwał promieniował radością, Urodziwa Łapa skakała, ale przestała gdy zauważyła obok niego Rogatą Łapę. Odwróciła się z pogardą i przybliżyła się do Przypalonej Łapy. Kotka czuła, że pomiędzy jej przyjaciółką a Kasztankiem jest jakaś inna relacja niż tylko przyjaźń. W końcu Mandarynkowa Gwiazda zaczęła:
– Ja, Mandarynkowa Gwiazda, przywódca Klanu Nocy, wzywam moich walecznych przodków, aby spojrzeli na tą uczennicę. Trenowała pilnie, aby poznać zasady waszego szlachetnego kodeksu. Polecam ją wam jako kolejnego wojownika. – Liliowa Łapo, czy przysięgasz przestrzegać kodeksu wojownika i chronić swój klan nawet za cenę życia?
Liliowa się nie wahała
– Przysięgam.
– Mocą Klanu Gwiazdy nadaję ci imię wojownika. Liliowa Łapo, od tej pory będziesz znana jako Liliowa Pieśń. Klan Gwiazdy ceni twoją odwagę i poświęcenie, oraz wita cię jako nowego wojownika Klanu Nocy!
– Liliowa Pieśń! Liliowa Pieśń! – rozległy się miałknięcia. Liliowa Łapa, od dzisiaj Liliowa Pieśń nie pamiętała piękniejszej chwili w życiu.
– Mocą Klanu Gwiazdy nadaję ci imię wojownika. Liliowa Łapo, od tej pory będziesz znana jako Liliowa Pieśń. Klan Gwiazdy ceni twoją odwagę i poświęcenie, oraz wita cię jako nowego wojownika Klanu Nocy!
– Liliowa Pieśń! Liliowa Pieśń! – rozległy się miałknięcia. Liliowa Łapa, od dzisiaj Liliowa Pieśń nie pamiętała piękniejszej chwili w życiu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz