Jagnięcy Ukłon spała na swoim posłaniu, kiedy to obudził ją głos jednego z uczniów przyprowadzonego przez Psotny Nietoperz. Rudzinka uchyliła powieki, a następnie podniosła się do siadu i szybko ułożyła sierść na piersi.
— Witam was — miauknęła cicho, wstając z posłania. Podeszła do nich, a gdy tylko znalazła się blisko Jajecznej Łapy, zrozumiała co się działo.
— Pomóż jej dojść na tamto posłanie, ja zaraz przyjdę z odpowiednimi ziołami — poinstruowała wojowniczkę. Odeszła szybkim krokiem. Wzięła potrzebne zioła przeciwwymiotne i wróciła do dwójki kotów. Zajęła się uczennicą, a następnie kazała jej odpocząć u siebie w legowisku.
— Dziękuję za przyprowadzenie jej. Uważaj na siebie — miauknęła w stronę ciemnej kotki. Psotka pożegnała się z nią i wyszła. Ledwo zdążyła posprzątać, kiedy ponownie rozległy się kroki. Uniosła łeb i przeniosła wzrok na Świetlistą Walkę.
— Jagnięcy Ukłonie, głowa mnie boli — mruknęła jasna. Medyczka kiwnęła lekko łebkiem.
— Usiądź tam — wskazała ogonem wolne posłanie, a sama udała się po liście malin i wrotycz. Powróciła do kotki i podała jej medykamenty.
— To powinno ci pomóc, staraj się dzisiaj oszczędzać — poleciła Jagnięcy Ukłon. Wojowniczka skinęła łebkiem.
— Dobrze, dziękuję — odparła po krótkiej chwili Świetlista Walka. Rudzinka posłała jej lekki uśmiech.
— Uważaj na siebie — wymruczała za wychodzącą wojowniczką.
— Będę, do widzenia Jagnięcy Ukłonie — wymruczała, nim zniknęła z pola widzenia Jagienki. Kobaltowooka posprzątała zioła i podeszła sprawdzić co z jej małą pacjentką. Liznęła młodszą uspokajająco po łebku.
— Będzie dobrze — wymruczała uspokajająco.
— Jagnięcy Ukłonie, czy mogłabyś pomóc Wiecznemu Zaćmieniu? — rozległ się głos jednego z uczniów.
— Tak, co się dzieje? — spytała medyczka. Kiedy dostała odpowiedź, kiwnęła łebkiem.
— Zaraz przyjdę — wymruczała. Kiedy uczeń zniknął z legowiska, Jagnięcy Ukłon podeszła do składzika i wzięła ziarenka maku. Po czym poprosiła Tygrysi Język o przypilnowanie Jajecznej Łapy przez chwilę. Ruszyła do legowiska starszych, a następnie podeszła do Wiecznego Zaćmienia i podała jej ziarenka maku. Odczekała chwilę, sprawdzając stan pozostałych starszych i wróciła do swojego legowiska.— Dziękuję Tygrysi Języku — miauknęła do kocura, a gdy została sama, zajęła się swoimi sprawami.
Wyleczeni: Jajeczna Łapa, Świetlista Walka i Wieczne Zaćmienie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz