Kiedyś
Futrzasty kocur leżał na swoim legowisku, czekając na wołający go głos mentorki. Mijały odbicia serca, większość uczniów zdążyła już dawno wyjść, a on został sam. Oczywiście nie licząc jego garbatego towarzysza.
— Księżycowa Łapo, idziemy na trening! — zawołała, zwracając uwagę białofutrego.
Niebieskooki uczeń podszedł do rudej kotki, zatrzymując się zaraz obok. Był ciekaw, co przygotowała na dziś jego mentorka. Widział, jak zajrzała do legowiska i najwyraźniej musiało ją zaboleć istnienie Garbatej Łapy, bo postanowiła wziąć go na trening.
Zielonooka nachyliła się do Księżycowej Łapy i szepnęła:
— Może weźmiemy go ze sobą? No popatrz tylko, jaki jest przygnębiony… Cykoriowy Cykor pewnie ani razu nie zabrała go poza obóz!
Księżycek przez moment chciał się odezwać, ale sądząc po minie mentorki, raczej nie powinien, więc szybko ucichł. Pręgowana, nie czekając na jego reakcję, podeszła do czekoladowego ucznia.
— Hej, Garbata Łapo! Może pójdziesz z nami na trening? — zapytała, uśmiechając się do kocura. — Mój uczeń musi z kimś poćwiczyć walkę, więc może się przydasz.
Początkowo młodszy wyglądał na bardzo spiętego, jeszcze mocniej skulił się w kłębek, ale po chwili uniósł uszy, a w jego oczach pojawiła się jakaś iskra.
— Ja? Z wami? Na trening? — zapytał, jakby nie dowierzał własnym zmysłom.
— No pewnie! — odparła Kocimiętkowy Wir.
W końcu cała trójka wyruszyła poza azyl.
***
Ekipa wyruszyła do Potwornej Przełęczy, aby potrenować w bardziej otwartym terenie. W końcu nie będą tego robić w obozie.
— Uwielbiam tu polować na króliki razem z Ognikową Słotą! Kiedyś ci pokażę, jak to się robi, Księżycowa Łapo. Tobie może też, Garbata Łapo… ale to zależy od tego, jak będziesz się zachowywał na tym treningu! Muszę widzieć, że się starasz, a nie że jesteś niepotrzebnym balastem dla klanu! — fuknęła, na co czekoladowy skinął głową. — Dobrze, to może zaczniemy od sparingu? Księżycku, wykaż się swoimi dotychczas nabytymi umiejętnościami! — poleciła, spoglądając raz po raz na dwójkę uczniów.
Po chwili odsunęła się od nich i kontynuowała:
— Ustawcie się naprzeciwko siebie! Jak dam znak, rzucicie się na siebie i spróbujecie zawalczyć. Tylko bez pazurów! Wygrywa ten, któremu pierwszemu uda się przygwoździć przeciwnika do ziemi na dłużej niż pięć uderzeń serca!
Księżycek nie czekał zbyt długo na więcej rozkazów. Wiedział, że musi pokazać, iż jest wystarczająco silny, aby stać się dobrym wojownikiem, a może raczej dobrym mięsem ofiarnym. Spojrzał na czekota z przymrużeniem oczu.
“To brzmi jak oszustwo. Jestem słaby w polowaniu, ale bez problemu dam sobie z nim radę!” pomyślał, ucieszony, jednak przez zamyślenie sam jako pierwszy oberwał.
Oburzony takim obrotem spraw, długo nie myśląc, rzucił się na garbatego, dosyć szybko sprawiając, że znalazł się przygnieciony na ziemi. Z cudem uczeń zdołał się jednak wydostać z tej sytuacji i spróbował zaatakować, jednak Księżycek łatwo uniknął jego łap. Biały prychnął cicho, machając ogonem. Wiedział, że Garbata Łapa nie miał z nim szans. Gdy nadszedł tylko czas na jego atak, od razu przybił go do ziemi i bez większego problemu zdołał go pokonać. Spojrzał na panią Wirek z ekscytacją i triumfem w oczach.
“Widzisz? Jednak nie jestem taki beznadziejny! Dam radę. Obiecuję!” pomyślał tylko, nie chcąc raczej wypowiadać tych słów.
— Dobrze… Garbata Łapo musisz jeszcze poćwiczyć, ale cieszę się, że chociaż próbujesz! — miauknęła ruda, a Księżycowa Łapa uśmiechnął się radośnie. — To, co jeszcze raz? — zapytała, a biały pokiwał ochoczo głową na tak.
Walczyli tak jeszcze przez pewien czas, a Księżycek miał z tego wyraźną satysfakcję. Współczuł młodszemu, jednak był to pierwszy raz, gdy faktycznie był w czymś lepszy. Do tego mógł ćwiczyć i nikt nie powalał go po pierwszych odbiciach serca. Kocimiętka też wyglądała na dość usatysfakcjonowaną. Najwyraźniej nie sądziła, że jej uczniowi uda się coś poza polowaniem i tropieniem.
— Myślę, że na razie to wszystko — miauknęła. — Dam wam odpocząć i zaraz spróbujemy jeszcze zapolować.
<Pani Wirek?>
[604 słowa + udział w pojedynkach uczniów]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz