Co w nią wstąpiło? Czemu to powiedziała? Czemu tak się zachowywała? Przecież zazwyczaj tego nie robiła. Ale kiedy rozmawiała z kocurem, życie wydawało się jednak trochę piękniejsze. Czemu tak było? Nie mogła tego wytłumaczyć. Chyba po prostu czuła się tak jak kiedyś, kiedy wychodziła na spacery na granicę z Owocowym Lasem. Tak, przy Dzwonku czuła się tak, jak kiedyś przy Topoli. Tylko tym razem nie musiała się z tym kryć. W końcu należeli do tego samego klanu… no i Dzwonek był rudy, więc ojciec raczej nie nawiedzałby jej po nocach zza grobu. Tylko co jeżeli wojownik nie czuł tego samego? Nie mogła sobie pozwolić na stratę tej znajomości.
– Nic. Nie mogę po prostu się z kimś przyjaźnić? – zapytała tylko. Jej entuzjazm wyraźnie opadł. Zaskoczony zielonooki spróbował się wycofać:
– Nie no, w porządku… – urwał, bo chyba sam nie wiedział, co powiedzieć.
***
Nadal rozmawiała z Dzwonkiem tak często, jak wcześniej. Nadal czuła do niego to uczucie. Miłość? Nie. W końcu ona nigdy nie potrafiła kochać. To tylko zauroczenie. Nic poważnego. Tylko czy mogła w to wierzyć? W końcu miała prawie osiemdziesiąt księżyców, nie trzydzieści. Próbowała udawać, jakby tamten moment nigdy się nie wydarzył. Jakby byli tylko przyjaciółmi. Jakby nie miała nadziei na nic więcej. Jakby nic się nie zmieniło. A przecież zmieniło się wszystko. Próbowała nie dopuścić do siebie myśli, że kocur prawdopodobnie nie zdąży się dowiedzieć. Przecież mogła zginąć w walce z lisami, na którą wysyłał ją Królicza Gwiazda. Próbowała grać. Wyszli na spacer. Tym razem nie biegli. Byli zbyt pogrążeni w myślach. Nagle zauważyła, że Dzwonek przystanął. Popatrzyła na niego pytająco.
– Co się dzieje?
Kocur westchnął.
– Pożar… Ja muszę ci coś powiedzieć. – Ruda chciała o coś zapytać, ale nie zdążyła. – Proszę, wysłuchaj mnie. Boję się, co się stanie potem… ale musisz wiedzieć. Pożar… jesteś chyba najfajniejszą kotką, jaką spotkałem. Bardzo lubię nasze przyjacielskie rozmowy i spacery, ale… ja czuję coś więcej. I chciałbym, żebyśmy byli czymś więcej. Pożar… kocham cię.
Na chwilę świat jakby przystanął. Wokół było tyle dźwięków, szum wrzosów, odgłosy owadów, śpiew ptaków. Ona słyszała tylko jego słowa. “kocham cię”. Serce zabiło jej szybciej. Czy ona też go kochała? Czy to odpowiednie słowa? Nie chciała się nad tym zastanawiać. Nie teraz, kiedy wreszcie miała szansę. Rzuciła się na kocura, przytulając go.
– Ja też cię kocham.
***
Nie wiedziała co teraz. Nie byli oficjalnie parą, nie poprosili się nigdy o związek. Pożar nie do końca wiedziała nawet, czy tego chciała. Wszystko wydarzyło się tak nagle. Może to był błąd? Może powinna o tym zapomnieć. Nie mogła. Nie mogła się oszukiwać. Czuła coś do bicolora i żadna mantra, którą by sobie powtarzała, nie była w stanie tego zmienić. Ona chyba nie chciała oficjalnego związku. Wolała, gdy nikt nie wiedział. Wolała, żeby to był ich sekret. Niestety, kiedy pojawiły jej się nudności, zaczęła przeczuwać najgorsze. Błagała w myślach, żeby to było tylko zatrucie pokarmowe. Jednak kiedy poszła do medyków, wszystkie wątpliwości zostały rozwiane. Miała zostać matką. Nie wiedziała, czy była gotowa. Ale czasu nie dało się cofnąć. Wprowadziła się do żłobka i oficjalnie weszła w związek z cętkowanym. Przynajmniej nie będzie musiała w najbliższym czasie martwić się o śmierć ze strony lisów.
<Dzwonek?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz