— Cyklonowe Oko mówił ci już, jak się zagania króliki, co nie?
— No… chyba, coś mówił o nich… a może o Króliczej Gwieździe? Bąbeeeel, ale ty przecież umiesz! Przypomnisz mi, co nie?
— Aha… przypomnę.
Zaczaili się na dużego królika. Czekoladowy miał zaprowadzić zwierzynę prosto w łapy Pierzastej Łapy, który wykończy go swoimi ładnymi kłami.
Wszystko się powiodło.
***
Szli w ciszy tylko dlatego, że rozgadany kot miał w pysku zwierzynę.
— Wiesz, z kim dzisiaj rozmawiałem? — zapytał Bąbel, idąc z nim krok w krok. Rudy podskakiwał, nie mogąc ustać w miejscu. Na inicjację ciekawej rozmowy upuścił królika.
— Z kim? Mów! — zażądał.
— Eee… — uczeń nieco się zmieszał, zapominając jak Pierze miał w zwyczaju się do niego odzywać, ale przełknął to i potrząsnął głowę. Na jego pysku zagościł niewinny uśmiech. — Śpiewająca Łapa ze mną rozmawiała! Ma taki ładny głos i w ogóle…
— Bąbel, ale ona jest psychiczna! — wtrącił się mu braciszek sfrustrowany. — Ona chce cię tylko wykorzystać! Mówiła, że jesteśmy zepsuci! — dodał zdenerwowany, gromiąc młodszego wzrokiem.
— Ale… ale…
— Nie ma żadnego “ale”! Ona nas obgaduje z tą jej psychiczną matką! — warknął. — Jak z nią rozmawiałem… to… to ona miała pod ogonem własnego syna! Czaisz ty to?! — mówił roztrzęsiony. — Nasza mama byłaby bardzo smutna, gdyby nam się coś stało… i oberwalibyśmy po uszach… a ta kocica bez serca nawet się nie przejęła jego śmiercią! Tak samo, jak ta Śpiewająca Pokraka!
Bąbel patrzył na niego z szeroko otwartymi oczyma, dowiadując się o obrzydliwej prawdzie. Głośno przełknął ślinę, usiadł i uciekł wzrokiem na swoje łapy.
— Se… serio? — wymamrotał.
Pierzasta Łapa przytaknął mu głową. Wzrok Bąbla uciekł w bok, wyraźnie zawstydzony, że dał się Śpiewającej Łapie.
— Trzymajmy się razem, a nic ci się nie stanie. Obiecuję! — dodał Pierze z ciepłym uśmiechem. Własnym masywnym łapskiem uniósł delikatnie podbródek ucznia. Ich szmaragdowe oczy zalśniły, gdy podobne spojrzenia się spotkały. Czekoladowy odetchnął z ulgą i oparł się o wyższego braciszka. Rudy wziął długą zwierzynę do pyska. Zamknęli oczy, pozwalając ciepłemu wiatrowi zmierzwić ich długie kosmyki futra. Pierze westchnął lekko.
Śpiewająca Łapa właśnie trafiła na listę niegrzecznych kotów. A Chomik…
… Chomik stała się fascynującym, godnym pożałowania obiektem dla Pierzastej Łapy.
***
Cyklonowe Oko znowu spuścił młodzieńca z oczu, który kolejny raz śmiał przejść się przy granicy z Klanem Nocy. Jego myśli wędrowały od tematu Szkwalnej Łapy do… Rybkowej Łapy.
— Nosz… czemu ona nie chce mi wyjść z głowy?! — miauknął bezradnie do siebie. Kopnął pobliski kamień i warknął. Miał już dosyć tego wszystkiego. Śpiewającej Pokraki, Chomiczej Łapy, Króliczego Bobka i Zawodzącego Monstrum…
— K… k-kim jesteś!?
Pierzasta Łapa wstrzymał oddech i powoli odwrócił się do biało-czarnego kocurka. Zmierzył go sądzącym wzrokiem od stóp do głów. Dmuchnął w swoją długą, gęstą grzywkę i się skrzywił.
— Nie gadaj, że kolejny sobowtór Bąbla… — wymamrotał do siebie. Na jego pysku zagościł chytry, hipnotyzujący uśmieszek. — Jestem Pierzasta Łapa, uczeń Klanu Burzy! — odparł spokojnie i podszedł bliżej, na co starszy się cofnął. Pierze przechylił łeb na bok. — Nieskory do rozmowy, co? No dobra… ej, a znasz takiego ziomeczka jak Szkwalna Łapa? — zapytał w końcu, zalewając Nocniaka falą słów.
[506 słów – umiejętność polowania na króliki]
<Bekso?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz