Wyrwanie z otuliny nieustannego ciepła nastąpiło zbyt nagle, by mogła to w jakikolwiek sposób pojąć. Świat, który do tej pory był miękki, przytłumiony i bezpieczny, zmienił się na chłodniejsze powietrze, obce zapachy i dotyk, który nie zawsze był znajomy. Jej ciało reagowało instynktownie. Wydobywało się z niej drobne i ciche popiskiwanie, w którym kryło się więcej dezorientacji, aniżeli prawdziwego sprzeciwu. Nie rozumiała nawet jeszcze, czym jest zmiana. Nie rozumiała, że coś się zaczęło. Nie wiedziała, że to dopiero pierwszy krok w stronę świata, który będzie od niej wymagał coraz to więcej.
Ale stało się. Urodziła się w Klanie Burzy, choć to również nic dla niej nie znaczyło. Nazwy, miejsca, to wszystko miało dopiero nabrać sensu. Póki co istniało tylko ciepło, którego szukała, oraz jego brak, który natychmiast budził w niej niepokój. Z zamkniętymi ślepiami, odnajdując drogę po zapachu i dotyku, przywierała do miękkiego futra matki, uspokajając się dopiero wtedy, gdy znajome ciepło znów ją otulało. To był prosty schemat. Albo ktoś był, albo nie było nikogo.
Pierwsze dni mijały pod znakiem tych drobnych, powtarzalnych, wrodzonych odruchów. Szukanie, przywieranie i zasypianie. Czasem cichy dźwięk, czasem nagły ruch gdzieś obok — to powodowało, że napinała się niepewna, próbując nieświadomie zadecydować, czy powinna znowu zacząć popiskiwać z niezadowolenia, czy po prostu przeczekać.
Z czasem do tego chaosu zaczęły wdzierać się pierwsze bodźce, które powoli poczęły układać się w coś bardziej zrozumiałego. Ciepły język przesuwający się po futrze, znajomy zapach, powtarzające się dźwięki. Głosy, które jeszcze nic nie znaczyły, ale zaczynały brzmieć znajomo.
I gdy nastąpił dzień, w którym uchyliła powieki, świat nie stał się nagle jasny i oczywisty. Było wręcz przeciwnie, był rozmyty, zbyt duży, pełen ruchu i kształtów, które trudno było uchwycić. Światło ja raziło, cienie wydawały się zbyt ciemne, a każdy ruch innych kotów przyciągał jej uwagę bardziej, niż by tego chciała. Nie wyrywała się do przodu, po prostu tkwiła i obserwowała. Zawsze z bezpiecznego dystansu, blisko brzucha matki.
Dosyć szybko za to zorientowała się, że nie jest sama. Od samego początku nieopodal niej wiernie kręciła się druga, podobnych do niej rozmiarów istota, której barwa była jednolita z tą, należącą do rodzicielki. Czasami obraz jej się zlewał i nie była pewna, czy ma do czynienia z tym drugim bytem, czy łapą matki.
W końcu jednak coś załapała. Miała brata. Brata, który poruszał się dużo odważniej, podczas gdy ona zatrzymywała się na dłużej, potrzebując się upewnić, czy grunt pod jej łapami jest rzeczywiście bezpieczny.
Instynkt nigdy nie pchał jej ku centrum wydarzeń, raczej kazał pozostawać z boku i najpierw zrozumieć, czy to, co widziała, nie zrobi jej krzywdy. Każdy nowy dźwięk był analizowany, każdy ruch śledzony uważnym, choć wciąż niepewnym spojrzeniem.
I te mijające dni doprowadziły ją do pierwszych oznak samoświadomości. Nazywała się Żywica, a rudzielec, który budził ją każdego ranka memląc jej ucho, Bursztyn. Dorosła kotka, którą z czasem i z nauką mowy zaczęli nazywać mamą, była Pożarową Łapą. Odwiedzający ich każdego poranka kocur, Dzwonkowy Świst, był ich tatą.
Była zbyt młoda, by rozumieć czym tak naprawdę było imię i dlaczego u każdego wyglądało to inaczej. Dla niej stanowiło to uproszczenie do tego, aby rozróżniać, kto się do kogo zwracał. Zresztą, na ten czas za bardzo się tym nie przejmowała. Miała tuż pod nosem swój mały, bezpieczny i radosny świat.
To, co czekało na nią na zewnątrz, stanowiło za to przyszłość, na którą nie była jeszcze gotowa.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
22 marca 2026
Od Żywicy
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz