TW: walka, śmierć
Kocięcy Rozumek rozglądała się uporczywie za miejscem, w którym mogła schować się przed słońcem, ale nie mogła nigdzie go znaleźć. Słysząc głos Zawodzącego Echa, podniosła głowę nieco wyżej, spoglądając na Kamienną Wieżę.
— Chomicza Łapo, Wydmowa Łapo — zwrócił się do dwóch uczennic, po chwili spoglądając.
Spojrzał również na Zwiewny Mak oraz Kocięcy Rozumek z kiwnięciem łbem, jak gdyby dziękował im za zgłoszenie się na ochotnika.
— Mam nadzieję, że gdy wrócicie do obozu, lis nie będzie już jednym z naszych problemów, a dwie z was udowodnią swoją wartość i staną się pełnoprawnymi wojowniczkami. — miauknął, zaraz milknąc na moment i strzepnął ogonem. — Macie już jakiś plan? — zapytał, wpatrując się w kotki.
Rozumek nie wyglądała, jakby miała jakiś plan. Po prostu drapała się łapką po karku, zirytowana stwierdzając, że jej własne futro dotyka jej skóry i ją drażni. Miała już ochotę rzucić się na własny grzbiet z zębami i wgryźć się we własną skórę, ale usłyszała głos szylkretowa stojącej obok. Wtedy wszystkie jej objawy nagle przeszły. Nadstawiło wywinięte uszka, odkręcając głowę w stronę kotki.
— Co do planu. Ja postaram się wybawić lisa z nory, a gdy tylko lis wyjdzie z nory, to reszta go atakuje i przechodzimy do przeganiania drapieżnika. Gonimy go, dopóki nie będziemy pewni, że przekroczy granice naszego terenu. — miauknęła uczennica.
Srebrna wojowniczka miała ogromną ochotę podnieść łapkę i zapytać jeszcze, czy dzięki temu będzie mogła odzyskać swoje poprzednie imię, ale w ostatniej chwili się opanowała, tylko kiwając zgodnie z główką.
— Podoba mi się plan Chomiczej Łapy! — miauknęła tylko, radośnie ponownie kiwając głową.
Zawodzące Echo ruchem ogona wskazał kotkom wyjście z obozu, a koty zasłaniające je rozstąpiły się.
— Niech Klan Gwiazdy będzie z wami — mruknął kocur na odchodne.
Rozumek szła swoim naturalnym tempem w stronę miejsca wskazanego im wcześniej przez Wścibską Łapę. Człapała zaraz za Wydmową Łapą, co jakiś czas strzepując uchem. Miała ochotę odezwać się do kotki, jednak nie była pewna czy będzie miała ochotę z nią rozmawiać. Cieszył ją jednak fakt, że zaprzyjaźniła się z jej mamą Sójczy Błękitem, ale sama nie miała ochoty rozmawiać z kotką. Z kolei Wydmowa Łapa najwyraźniej zdawała się czuć wzrok kotki na swoim grzbiecie, ponieważ jej ruchy co jakiś czas wydawały się nieco zbyt skrępowane. Z tyłu słyszała jednak rozmowy Zwiewnego Maku i Chomiczej Łapy. Nie byłaby sobą, gdyby oczywiście niczego nie podsłuchała.
— Jak się czujesz, z tym że będziemy walczyć z lisem? Nie musisz się jak coś wielce stresować, większość wezmę na siebie. Nie chciałabym, byś ucierpiała, jesteśmy rodziną, a rodzina stoi po swojej stronie — zagadała szylkretowa w stronę Zwiewnego Maku.
— Wiem, wiem… po prostu to moja pierwsza taka walka, ale będziemy walczyć razem, ciociu. Nic nam nie będzie — mruknęła kotka, choć jej ostatnie słowa nie zabrzmiały najpewniej.
— Też w to wierzę, choć nie powinniśmy za bardzo myśleć, że lis będzie łatwy do pokonania, bo nas to zgubi, kiedyś jak byłam młoda, też myślałam jak ty, ale życie mnie nauczyło, żeby nie ignorować żadnego przeciwnika, którego masz przed nosem, inaczej się spotkasz z konsekwencją swojej nieuwagi — miauknęła Chomik.
Ruda kotka położyła uszy lekko po sobie, nagle zaczynając się martwić tą wyprawą. Miała szczerą nadzieję, że każda z kotek przeżyje bitwę z drapieżnikiem. Szły tak jeszcze przez chwilę, gdy kremowa idąca przed niebieskooką nagle się zatrzymała.
— Oh! — zawołała uczennica, a ruda nie spodziewając się takiego ruchu ze strony kotki, wpadła na jej grzbiet.
Wojowniczka odrobinę wystraszona odskoczyła na bok.
— Przepraszam! — miauknęła, robiąc minimalny przepraszający ruch głową. — Ale przynajmniej tam nie wpadłaś — dorzuciła z łagodnym, nieszkodliwym uśmieszkiem.
Kremowa wyglądała na nie do końca przekonaną, pokiwała więc tylko głową.
— Przynajmniej — wysiliła się na uśmiech, po czym odwróciła w stronę reszty. — Myślicie, że jest w środku? Może powinniśmy być cicho? — skrzywiła się.
Zwiewny Mak wraz z Chomiczą Łapą obserwowały lisią norę z daleka.
Srebrna widząc, jak szylkretka ją wymija, szybko się tym zainteresowała. Spojrzała w tył na Zwiewny Mak. Kotka podeszła odrobinę bliżej, jednak zawahała się, stając gdzieś obok Wydmowej Łapy. Pręguska bez namysłu ruszyła za Chomiczą Łapą, wciskając się za nią do tunelu. Pierwszym co rzucało się tam w oczy to okropną ciemność. Kolejnym natomiast był okropny lisi zapach.
— Gdzie u licha jest ten sierściuch?!? — wykrzyknęła uczennica. Kotka chciała się wrócić, ale na kogoś wpadła. Odskoczyła, a ciemność nie pozwalała jej na rozpoznanie Kocięcego Rozumka. — Kto ty jesteś? Jest zbyt ciemno, bym teraz rozmyślała, kim jesteś. Musimy przekazać grupie, że nie ma tu lisa, jak zakładaliśmy — dodała.
— Uhhh... Zniknął? — zawahała się, lekko się uśmiechając. — Ale może to lepiej, że zniknął? Mam nadzieję, że poszedł sobie gdzieś na inne tereny — zachichotała, cofając się. — Kocięcy Rozumek! — miauknęła radośnie, zupełnie nie przejmując się tym, że właśnie obie są w norze lisa i w każdej chwili mogło się to dla nich źle skończyć. — Znalazłaś coś ciekawego? — zapytała zaintrygowana.
— Tylko jakiś smród — odparła, a Kocięcy Rozumek usłyszała jeszcze, jak łapy kotki trafiają na coś leżącego na ziemi. — I futro lisa. I w sumie tyle, idziemy — miauknęła, wychodząc z tunelu.
— Na pewno futro lisa? — dociekała, również wychodząc na zewnątrz.
— Nie, twojej starej, wiesz? — mruknęła, będąc już na powierzchni, a Rozumek prychnęła cicho.
— Moja stara ma za jasne futro — odparła krótko, chociaż łapy zaświerzbiły ją przez moment, żeby przyłożyć kotce.
— Jest trudniej, niż przypuszczałam. Tego lisa nie ma w norze, więc może być wszędzie — zawołała do siedzących dalej kotek.
Zguba jednak znalazła się już za moment, stojąc zaraz obok Wydmowej Łapy i Zwiewnego Maku. Srebrna zauważając rudego futrzaka, syknęła i podeszła bliżej, jeżąc futro.
— Chomik rusz swój zadek! — miauknęła.
Jednak to właśnie szylkretka jako pierwsza podbiegła do lisa, usiłując zadać mu cios. Jej łapa jednak spudłowała obok stworzenia.
Lis położył po sobie uszy, po czym kłapnął szczękami do przodu, aby złapać łapę Chomik. Był jednak zbyt wolny i jego zęby zamknęły się na powietrzu tuż obok uczennicy. Kocięcy Rozumek widząc, jak Chomicza Łapa spudłowała, odrobinę się wystraszyła. Lis z resztą też nie zdołał zaatakować kotki, przez co Rozumek ulżyło. Sama zamachnęła się łapą w stronę lisa i na jej szczęście się udało. Lis zaczął warczeć głośniej, gdy pazury Kocięcego Rozumka przejechały po jego policzku. W ramach rewanżu jego pysk zanurkował w grubym futrze na boku kotki, a zęby zahaczyły mocno ciągnąć jej skórę. Niebieskooka zawyła z bólu, a z jej oczu wydobyło się kilka łez. Po jej boku pociekło trochę krwi. Chwiała się, lecz mimo to nadal stała na własnych łapach. Gdy przyszła kolej na czarną kotkę zamachnęła się na lisa, jednak jej łapa ledwie dotknęła jego skóry. Mimo to atak lekko osłabił lisa… A może jednak tylko się im tak wydawało? Po chwili jednak na barku zwierzęcia pojawiła się niewielka rana. Lis wydał z siebie syk i spojrzał po kotach, nieprzygotowany na taką ilość przeciwników. Wyglądał, jakby nie był pewien, na czyim gardle zacisnąć zęby. Wydmowa Łapa wykrzywiła pysk w grymasie i nie czekając na rozkaz, naskoczyła na lisa, wczepiając pazury w jego bok. Lis natomiast nie tracił czasu, próbując strzepnąć z siebie uczennicę. Zatopił zęby w skórze na jej barku, szarpiąc. To wszystko nie wystarczało jednak jeszcze, aby oficjalnie przegonić zwierzę z terenów. Chomicza Łapa spróbowała podejść stworzenie od tyłu, jednak w ostatniej chwili zawarczał i zrobił unik, nadal szarpiąc się z Wydmą. Rozumek szybko zamachnęła się na lisa, tym razem trafiając go boleśnie pazurami w bok. Atak Kocięcego Rozumku sprawił, że lis z sykiem puścił Wydmę. Jego szczęki kłapnęły tuż przy uchu Rozumku, pudłując. Zwiewny Mak zamachnęła się na ucho lisa, jednak jej łapa przeleciała trochę nad celem. Wykorzystując ruch Zwiewnego Maku, lis złapał jej łapę pomiędzy szczęki. Wydmowa Łapa zamachnęła się i z sykiem uderzyła lisa w policzek. Lis następnie puścił łapę Mak, aby zrewanżować się Wydmie, ale spudłował. Chomicza Łapa chciała pomóc kotom i próbowała drapnąć lisa w bok, ale po raz kolejny nie trafiła. Swoim nieudanym atakiem uczennica natomiast ponownie ściągnęła na siebie uwagę drapieżnika. Pazury lisa wbiły się głęboko w jej bok. Kocięcy Rozumek widząc, jak pazury lisa wbijają się w bok Chomiczej Łapy, prędko pobiegła jej na pomoc, jednak jakimś cudem poślizgnęła się na trawie i spektakularnie wywaliła się na pysk. Lis jedynie obejrzał się na kotkę z politowaniem. Czarna zasyczała, po czym podrapała lisa po tylnej nodze. Jej mina wyglądała na triumfalnie dumną, gdy jej pazury zostawiły szramę na jego nodze. Z pyska lisa wyrwało się głośne zawodzenie. Szarpnął łapą, jednak nie na tyle mocno, aby udało mu się uwolnić. Kremowa zamachnęła się na lisa, ale ten szarpał się za bardzo, by mogła trafić. Chomicza Łapa nie wytrzymywała już dłużej, że nie mogła trafić, dodatkowo ten lis chciał zagryźć Mak. Postanowiła lisowi zaoferować to samo co on jej siostrzenicy i przejechała mu pazurami po barku. Zwierzę warknęło głośno, próbując strząsnąć z siebie kotki, ale powoli traciło siły, a jego ruchy stawały się mniej skoordynowane. Kocięcy Rozumek po jakimś czasie, gdy już sobie odpoczęła na ziemi, podniosła się szybko i korzystając z tego, że lis wyglądał na coraz bardziej wyczerpanego, uderzyła go pazurami w okolicach karku. Cios ten sprawił, że stworzenie padło na ziemię, a dla upewnienia się dodatkowo wbiła tam jeszcze swoje kły. Lis zesztywniał. Przestał się szarpać, opadając bezwładnie na ziemię pomiędzy kotkami, a z jego gardła na trawę poczęła ściekać krew.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz