Marzenie Ognistej Piękności spełniło się. Została babcią, w dodatku nie jednego, a dwójki kociąt: Żywicy oraz Bursztynu. I śmiało mógł stwierdzić, że Żywica była córeczką tatusia, w którego wdała się w każdym calu, natomiast jej brat był wykapaną Pożarową Łapą. No prawie. Słoneczny Fragment nie przypominał sobie, aby z nosa "kuzynki" kiedykolwiek zwisał glut. Tym bardziej takich rozmiarów.Aparycja przewodnika, co prawda mogła przerażać kocięta, jednak młody kocurek, zamiast skupiać się na szpecących pysk kocura śladów po pazurach, skupiał się na jego bibelocie zwisającym z szyi. Małe łapki Bursztynu szturchały wisior. W międzyczasie rudzielec pociągnął nosem, wciągając z powrotem to, co zwisało z jego końca. Zadowolony wyszczerzył się do kremowego, po czym ruszył naprzód, gotów badać dalsze zakątki obozu, a być może nawet tereny poza nim.
"Uroczy malec..."
Słoneczny Fragment ostrożnie pochwycił syna "kuzynki" za kark, zamierzając odnieść go z powrotem do żłobka. Ignorując fakt, że malec wydzierał się wniebogłosy i obsmarkał mu sierść, odstawił go przy brzuchu Pożarowej Łapy. Przeniósł spojrzenie na pysk królowej, wpatrując się w jej pomarańczowe ślipia. Nie wygoniła go, może dlatego, że przyniósł jej syna i uchronił przed nieszczęściem, jednak prawdopodobnie nie był mile widziany przez nią w kociarni. Może i należał do rodziny, ale tak naprawdę był obcy. Nie powinno go tu być.
— Żywe srebro — skomentował zachowanie kociaka, który rozpędził się na krótkim dystansie i pognał w kierunku swojej siostry oraz ojca.
Przewodnik przeniósł spojrzenie na Żywicę, która jak zaklęta przysłuchiwała się opowieści swojego ojca. Do czasu, aż nie wpadł na nią kocurek o ognistej sierści.
— Jestem pewna, że Żywica w przyszłości wyrośnie na najpiękniejszą kotkę, jaką świat widział w ciągu ostatnich pór. A z Bursztyna będzie mężny wojownik i prawdziwy dżentelmen, broniący dobrego imienia naszej rodziny i Klanu Burzy! – trajkotała Ognista Piękność, podchodząc do Pożarowej Łapy oraz Słonecznego Fragmentu. Odkąd na świecie pojawiły się kociaki, niemal non stop przesiadywała w kociarni, doglądając wyczekanych potomków.
Słoneczny Fragment przewrócił oczami. Gdyby starsza kocica spojrzała się w tejże chwili na swoje wnuczęta, nie byłaby tego aż taka pewna, co przyniesie im przyszłość. Żywica być może faktycznie wzrośnie na ładną kotkę, lecz jej brat, aby zostać w przyszłości dżentelmenem, musiał się jeszcze wiele nauczyć.
— Bursztynie! — miauknęła starsza, gdy spostrzegła, że jej wnuk próbuje wytrzeć swoje gluty w długie pasma sierści Żywicy.
Słoneczny Fragment po tych słowach pośpiesznie ulotnił się z kociarni, wracając do wcześniejszego zadania, nim został rozproszony przez Bursztyna. Musiał się upewnić, że tunele były bezpieczne. Nim opuścił obóz, zagadał do swojego byłego ucznia, Śniącego Obserwatora, aby kocur mu towarzyszył podczas pracy pod ziemią. Kocur nie wydawał się pałać chęcią do pracy, jednak koniec końców podniósł się z trawy i razem ze starszym przewodnikiem udał się na zwiad do tuneli.
🌞🌞🌞
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz