BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik - w walce z drapieżnikami życie stracił Promieniste Słońce. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?

W Klanie Nocy

Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.
Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Wilka i Klanie Klifu!
(Brak wolnych miejsc!)

Znajdki w Klanie Klifu!
(jedno wolne miejsce!)

Zmiana pory roku już 22 marca, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!

30 marca 2026

Od Zawilcowej Korony

 Medyk rzucił swój wzrok na Przeplatkowy Wianek, która była u jego boku, pomagając mu ze zbieraniem ziół. Sam ją o to poprosił, gdy zauważył, że Brzoza zniknęła z obozu, prawdopodobnie udając się na następną potyczkę z Kminkowym Szumem. Wolał spędzić trochę czasu z kocicą i ugryźć się w język niż brać na siebie minimalną szansę spotkania Świerszczowego Skoku. Mimo swych uszczypliwych komentarzy oraz włączania go w jakiekolwiek plany wojowniczka nie była złą kompanką, a przynajmniej w jego oczach. Jej towarzystwo nie uprzykrzało mu tak często, jak towarzystwo Wełnistej Mszycy bądź któregoś z kociąt Chomiczej Łapy, chociaż z pierwszą musiał spędzać więcej czasu, niż tego chciał. Długo nie zajęło, aby stanęli oni nagle, gdy Zawilec dostrzegł kwiaty maku.
 – Co planujesz zrobić ze swoją sytuacją Zawilcowa Korono? – Do uszu kocura dotarł głos kocicy, niosąc ze sobą dziwne pytanie. – Nigdy nie miałam okazji Cię zapytać o plany, więc zrobię to teraz, bo ciekawią mnie one.
 – Co planuje zrobić? Nic. Nie jestem w żadnej złej sytuacji, więc nie widzę powodu jej zmieniać – odpowiedział krótko, chcąc skupić się na wydostaniu nasion z rośliny niż rozmowie z Przeplatką.
 – Nie graj głupca, to nie rola dla Ciebie. Dobrze wiesz, że chodzi mi o Świerszcza i twoją relację z nim. Całe życie nie będziesz mógł go unikać, nawet jeśli bardzo się postarasz, a kiedyś stanie się on większym problemem. – Kotka stanęła przed nim, wbijając w niego swój ostry wzrok. – Liczę więc, że posiadasz jakiś plan, pomysł lub cokolwiek.
 – Z tego, co mi wiadomo, ty już taki posiadasz, więc nie widzę powodu, dla którego padło to pytanie. – Zawilcowa Korona uniósł swój wzrok na kocicę. – Do tego nie widzę powodu, dla którego miałbym zstąpić z nadanej mi drogi przez Wyrocznię i działać na własną łapę. Sprowadzę tym czynem na siebie tylko jej karę.
 – Więc tak to widzisz? Mogłabym powiedzieć, że nie spodziewałam się tego, jednak skłamałabym. Jeśli uważasz, że aktualnie idziesz powierzoną Ci ścieżką, to jesteś w błędzie, chociaż nie mylisz się z tym, że posiadam plan. Nawet lepszy niż miałam wcześniej. Otóż wyjdziesz z nim z obozu, a po wyznaniu swej wiecznej miłości oraz monologu jak Klan Burzy Cię ogranicza, zaproponujesz wspólne samobójstwo z małą pomocą Naparstnicy. Trudno ją odróżnić od ziaren maku, więc musisz tylko sprawić, aby pod twe łapy nie trafiła żadna naparstnica. – Zamarł, słysząc te słowa, oczekując śmiechu wojowniczki, który sprawiłby, że wszystko byłoby tylko nieśmiesznym żartem, jednak ten nigdy nie nadszedł. Widząc jego minę, kocica kontynuowała. – Jeśli myślisz o powiedzeniu o tym komuś, to muszę Cię ostrzec, gdyż jeśli dowiem się, że ta rozmowa trafiła do czyiś innych uszu, to będziesz musiał brać więcej niż mak, aby uspokoić swoje nerwy.
 – Ale… Ja nie mogę. Gdyby Wdzięczna Firletka bądź Zawodzące Echo dowiedzieli się…
 – Ależ nikogo nie mordujesz Zawilcu. To będzie całkowicie jego wybór, aby zjeść podane mu nasiona. Samobójstwo ze swym ukochanym. Czyż to nie brzmi jak coś, o czym by on marzył? I tak nie masz wyboru, a dokładniej druga opcja wydaje się bardziej szkodliwa dla Ciebie. Przemyśl to, gdyż ja nie będę czekać wiecznie. – Po tych słowach na pysk kotki wkradł się ponownie uśmiech.

*****

 Zawilcowa Korona uchylił swe powieki, poddając się z próbą zaśnięcia. Od ostatniego spotkania z Przeplatkowym Wiankiem nie mógł zmrużyć oka, a tym razem planował nie zużywać zapasów maku, patrząc na to, że przydawał się on częściej, niż się tego spodziewał. Wstał ze swego posłania, rzucając swój wzrok na dwie śpiące medyczki, nim zniknął w wejściu z legowiska. Potrzebował uspokoić się, a przy okazji nie chciał obudzić dwóch kotek i zamartwiać ich swym stanem. Przeskanował swoim wzrokiem obóz, aby stanąć nim na Brzozie, która siedziała przed legowiskiem uczniów i wpatrywała się w niebo. Bez większego przemyślenia udał się do niej, po chwili stając obok niej.
 – Co ty robisz Brzozo? – zapytał, a wzrok kotki padł na niego. – Nie powinnaś teraz odpoczywać, aby z rana udać się na trening?
 – Spałam większość dnia, bo Kminkowy Szum postanowił mnie dziś nie męczyć. Dać czas na spędzenie czasu z moimi i nie moimi kociakami. A co robię? Wpatruje się w nocne niebo, aby znaleźć gwiezdnych, o których mi tak opowiadają tutaj.
 – Nie znajdziesz ich tam. Uwierz mi, szukałem. – Zielone oczy kotki ponownie spoczęły na niebie.
 – To i tak nie jest ważne, bo nie zostajemy tu na długo. Tylko upewnimy się, że Królicza Gwiazda wraz z jego zastępcą nie skrzywdzą naszych pociech i wracamy do mej rodziny.
 – My? O kim jeszcze mówisz?
 – Ja i Kminkowy Szum. Czyżby nie powiedział Ci o tych wieściach? No cóż… Najwyraźniej oddał mi ten honor i pewnie powinnam powiedzieć też o tym Opadającemu Rumiankowi… lub też nie. Wracając jednak do tematu, cóż mogę więcej powiedzieć? Nie mogę zostawić rodziny, jak to zrobił kiedyś Świetlik, bo kto inny mógłby przejąć inny przejąć pozycję głowy rodziny? Z pewnością nie Łapek z tym swoim zapałem. A czemu również Kminek chcę odejść ze mną? Musiałbyś się go zapytać, chociaż podejrzewam, że ma to coś wspólnego z jego relacją z Czaszką. Nie potępiam jej, lecz mój brat mógłby nie uganiać się za moim przyjacielem. Czasem wprowadza to tylko niezręczne sytuacje.
 Mimo iż kocia kontynuowała, to Zawilec zatrzymał się na początku jej wypowiedzi, zaraz po potwierdzeniu jego najgorszych przypuszczeń, a jego ogon uderzał niespokojnie o ziemię. Jego brat nie mógł opuścić Klanu Burzy i zostawić go z niebieskim kocurem. Niby miał jeszcze Opadającego Rumianku, jednak ten od śmierci Norniczego Śladu starał się unikać Świerszcza oraz Przeplatki, a w ich okolicy często przebywał medyk. Zostanie wtedy bez kogokolwiek bliskiego, kto byłby w stanie to wszystko zahamować, gdy sytuacja wymknie się spod kontroli. Ponownie nie chciał stracić kogoś bliskiego, jak to stało się w przypadku Kaczej Łapy. Nim zdołał coś powiedzieć, do ich uszu dotarł głos ze środka żłobka.
 – Odchodzisz z tatą? – Zawilcowa Korona wraz z Brzozą skierowali swój wzrok w stronę jego źródła, aby dostrzec rudego kocura, który najwyraźniej przysłuchiwał się ich rozmowie. – Czemu? 
 – Oh Pierze, nie łatwo to wyjaśnić w jednym, krótkim zdaniu. Nie pasuje tu i sam to dobrze wiesz. Opowiadałam wam historię o moim bracie, tam jest mój dom. Tęskni on za mną i nie tylko on. Cała rodzina za mną tęskni, a ja nie mogę ścierpieć myśli, że muszą mnie oczekiwać. Wy będziecie tu bezpieczni, a ja będę mogła powrócić do normalnego życia. Ale to nie jest rozmowa na teraz. – Wraz z tymi słowami kocica, wstała z ziemi i podeszła do kocura. – Poza tym, czy nie nauczyłam was, że nie wolno podsłuchiwać jak dorośli rozmawiają? Rozumiem, że nauczyliście się tego, gdy wymknęliście się ze żłobka, jednak najwyraźniej muszę was oduczyć tego złego nawyku. – Kocica rzuciła swój wzrok na medyka, posyłając mu przyjazny uśmiech, nim zniknęła w legowisku wraz ze swym synem, najpewniej kontynuując tam rozmowę i tym samym zostawiając go samego ze swymi myślami. Czy Kminek postępował słusznie? Z pewnością nie, nie tędy prowadziła go Wyrocznia. To nie była jego ścieżka, jednak ten i tak postanowił z niej zstąpić. Dlaczego? Sam pragnął poznać tego powód, gdyż kara za to przewinienie spadnie również na niego, czy tego chciał, czy też nie. Zwrócił swój wzrok w stronę nocnego nieba, spoglądając na srebrną skórę. Będzie musiał porozmawiać z Kminkowym Szumem i musiał to zrobić jak najszybciej.

*****

 Słońce powoli zachodziło za skrajem nieba, zabierając ostatnie promienie pokrywające obóz. Widział, jak wieczorny patrol wychodzi z obozu, a koty zmierzają powoli do swych legowisk, aby odpocząć po całym dniu pracy. W jego przypadku powinno być podobnie, jednak sen zdawał się nie przychodzić nagle. Dzisiejszego dnia miał porozmawiać ze swym bratem, a przez ilość chorych w legowisku, nie był w stanie tego planu dziś spełnić. Wdzięczna Firletka oraz Wełnista Mszyca chwilę temu opuściły szybko legowisko medyków, aby przed nadejściem nocy zajrzeć jeszcze do legowiska starszyzny i żłobka, aby upewnić się, że wszystko jest w porządku. Zawilec nie protestował na to, że pozostał sam, a nawet pasował mu ten układ, chociaż nie musiał słuchać narzekania starszych lub pisku kociąt. Mógł odetchnąć na chwilę, sprzątnąć pozostałe zioła oraz odłożyć je na swoje miejsca, nim spróbuje zasnąć na swym posłaniu. Wziął głęboki wdech, wkraczając wewnątrz legowiska i zabierając się za swoje obowiązki. Jego wzrok padł na małej kupce maku pozostawionej przy jednym z posłań, a po jego karku przeszedł dreszcz. Dalej pamiętał o planie Przeplatkowego Wianku i o konsekwencjach niewykonania go. Miał to przemyśleć, porozmawiać z kocicą o tym później i wyznaczyć dzień wykonania go, jednak odwlekał to. Czy działałby wtedy dobrze? Na pewno nie, jednak czy nie wszedł na tę ścieżkę z dniem ucieczki z obozu jako uczeń? Gdyby nie ten mały wyczyn, to miałby dalej swe prawe oko, byłby zdolny do walki i tym samym zostałby wojownikiem, zajmując miejsce obok swojego rodzeństwa. Jednak czy to właśnie wojownikiem chciał zostać? Funkcje medyka nie były złe, przynosiły mu przyjemność, a nawet ukojenie. Tym zajmowała się Zmora, Ryk oraz Zgrzyt i teraz przyszła na niego pora. Gdyby tylko nie sprawy wierzeniowe oraz humory pacjentów, to nie byłoby żadnych minusów tej roli. Jednak czy było warto za to stracić wzrok na jedno oko oraz długie problemy ze stawaniem na jedną z jego tylnych łap? Motylkowa Łączka z początku pełniła tę funkcję bez tego, tak samo Pajęcza Lilia, Wdzięczna Firletka, a teraz Wełniana Mszyca. Może istniało prostsze rozwiązanie na zmianę roli? Uszy Zawilcowej Korony drgnęły, gdy usłyszał czyjeś kroki zbliżające się w jego kierunku. Czyżby następny kot stwierdził, że dzisiaj jest idealny dzień, aby odwiedzić trójkę medyków?
 – Usiądź na jednym z legowisk, a zaraz podejdę by Ci obej-... – zaczął kocur, rzucając swój wzrok na przybysza, lecz przerwał, dostrzegając Świerszczowy Skok w wyjściu. To był ostatni kot, jakiego tutaj się spodziewał. – Chyba wyraziłem się ostatnio dobrze, że nie jesteś tu mile widziany, a przynajmniej póki ja tu jestem.
 – Moja cierpliwość dotarła do swego kresu. Mam dość grania z tobą oraz Przeplatką w te wasze gry. – Ostry głos wojownika obił się o uszy medyka, a jego futro się zjeżyło. Uwagę kocura przykuła rana na lewym barku Świerszcza, która wyglądała na świeżą. – Wreszcie porozmawiamy i razem uciekniemy z tego przeklętego klanu, gdzie nikt nam nie stanie na drodze do szczęścia.
 – O czym ty mówisz Świerszczowy Skoku? Ja nigdzie nie idę, a tym bardziej z tobą. Między nami nie ma już nic i wiesz o tym dobrze. Nie będziemy rozmawiać, a ty odejdziesz stąd.
 – Nie słuchasz mnie Zawilcu. Ja nie pytałem, tylko mówiłem, jak się stanie. – Wojownik zaczął zbliżać się w jego kierunku, na co medyk wycofał się do momentu, aż nie dotarł do ściany. – A jeśli tak bardzo chcesz odebrać mi moje zasłużone szczęście, to pozwól, że pokażę Ci konsekwencję tej decyzji. – Wraz z tymi słowami wojownik skoczył na kocura, po chwili przygniatając go łapami do ziemi. Jedna z nich wylądowała na jego szyi, dociskając ją mocniej, z każdym następnym słowem, powoli ucinając mu dostęp do powietrza i tworząc na jego szyi coraz to większą ranę. – A miałem nadzieję, że wreszcie dojdziesz do swych zmysłów i powrócimy do tego, co kiedyś mieliśmy, jednak najwyraźniej się myliłem. Zrobisz wszystko, bym tylko ja nie był szczęśliwy, prawda?!
 Przymknął swe powieki wraz z upływającą ilością powietrza, powoli odpływając z tego świata. Czyli to był jego koniec? Pod łapami Świerszczowego Skoku, we własnym legowisku, wręcz śmieszna śmierć. Nagle o jego uszy odbił się znajomy mu głos, a kiedy skierował swój wzrok w stronę źródła, dostrzegł swoją mentorkę. 
 – Na Klan Gwiazdy, czy Ciebie coś opętało?! – Wdzięczna Firletka wydarła się piskliwym głosem na Świerszcza. Nim kocur zdążył zareagować, złapała go szczękami za kark i pociągnęła, oddając kremowemu kocurowi dostęp do powietrza, na co ten wziął kilka szybkich oddechów, wpatrując się wystraszony w dwójkę kotów. Pomimo iż kocica silna nie była, zaskoczony wojownik nie opierał jej się. Gdy już nie dusił Zawilca, dla dobrej miary wymierzyła mu jeszcze łapą w policzek. – Co Ci przyszło do głowy?! Atakować medyka? Z własnego klanu? – jej głos pełen był niedowierzania i furii. Ze zmarszczonymi brwiami i rozdziawionym w szoku pysku spoglądała na Świerszcza. Może powinna się go w tym momencie bać, ale jedynie wsunęła się pomiędzy niego a Zawilca. – Królicza Gwiazda się o tym dowie – syknęła. – O ile już nie wie. Zadbam o to! – Nie czekając na odpowiedź, uniosła łapę w stronę wyjścia. – Nic już tu po tobie. Zrobiłeś już wystarczająco.
 – Nigdzie się nie wybieram, a przynajmniej, póki on dalej jest w Klanie Burzy – syknął niebieski wojownik, niezbyt zadowolony, że ponownie został wyproszony z legowiska. Najwyraźniej krzyki medyczki przyciągnęły więcej uwagi, niż spodziewał się tego kocur, bo po chwili w wyjściu za nim pojawił się Ruda Lisówka, który wyglądał na zmartwionego, jednak widząc scenę przed nim, spoważniał szybko. Po krótkiej chwili Świerszcz opuścił legowisko medyków z pomocą rudego wojownika, chociaż nie był z tego zbytnio zadowolony, co sugerowały jego syki, jednak Lisówka zdawał się ignorować je. Kiedy dwójka kocurów zniknęła, kocica skierowała swój wzrok na asystenta medyka, który nie drgnął nawet o włos, kiedy wydostał się spod łap kocura. Jedyne co to jego klatka unosiła się i opadała nieregularnie, a jego wzrok wbity był w wyjście, jakby zaraz miał przez nie powrócić Świerszczowy Skok. Słyszał, że coś działo się poza wieżą, krzyki i kilka głosów dochodziło do niego, jednak nie umiał rozszyfrować dokładnych słów.
 – Zawilcu, wszystko w porządku? Co się tu stało? – Medyczka zasypała kocura pytaniami, swój wzrok kierując na ranę krtani kocura.
 – On nigdy… – zaczął Zawilec, jednak słowa zdawały się nie przechodzić przez jego pysk – ... aż tak daleko się nie posunął. – Nim kocica zdołała cokolwiek odpowiedzieć, to do uszu medyka dotarł głośny krzyk Kminkowego Szumu.
 – ZDRAJCA!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz