Wędrujący Wibrys leżał wyciągnięty w miejscu, gdzie słońce docierało najcieplej. Nie spieszył się z niczym. Jego oddech był spokojny, oczy przymknięte, a ciało przyjemnie rozluźnione. Czuł się, jakby cały ten ruch wokół zupełnie go nie dotyczył.
Dopiero gdy czyjś cień padł na niego, poruszył jednym uchem.
— Wędrujący Wibrysie.
Nie odpowiedział. Kojarzył ten głos, ale nie należał do jego siostry, więc nie wymagał szczególnej reakcji. Co najwyżej mógł go mniej zignorować.
— Wędrujący Wibrysie! Do roboty!
Tym razem brzmiało to już bardziej jak poirytowany syk niż uprzejma prośba. Kocur otworzył jedno oko i spojrzał na rozmówczynię z wyraźnym znużeniem. Krótka analiza wystarczyła, by uznał, że czas odpoczynku dobiegł końca. O Pikującej Jaskółce wiedział jedno — nie wchodziło się jej w drogę. Od początku traktowała jego i Truskawkowe Pole z jawną niechęcią.
— Jakiej jeszcze roboty? Byłem już na patrolu... — westchnął przeciągle, jakby sama myśl była dla niego męcząca.
— Tylko na jednym — prychnęła, mamrocząc coś pod nosem o pasożytnictwie. — Wzorzysta Dal i Gąsienicowy Ogryzek potrzebują wsparcia. Polowanie. Już.
Wibrys westchnął jeszcze raz, tym razem ciężej i powoli podniósł się z miejsca. Przeciągnął się leniwie, aż mięśnie zadrżały mu pod gęstym futrem, po czym zeskoczył ze skalnej półki i ruszył przez jaskinię.
Nie znał jeszcze wszystkich imion pobratymców, ale widząc szylkretkę i szaro-białego kocura, szybko dopasował ich pyski do wspomnień. Kotkę z pewnością czasami widywał w towarzystwie swojej siostry.
— Długo ci zeszło — zauważył z lekkim uśmiechem Gąsienicowy Ogryzek.
— Rozważałem sens życia — mruknął Wibrys, podchodząc bliżej. — Wyszło mi, że leżenie jest lepsze od polowania.
Kocur spojrzał na niego krótko.
— To spróbuj coś złapać leżąc. W ten sposób nie wykarmi się klanu.
— Pracuję nad tym — odparł spokojnie, wyraźnie zadowolony z własnej odpowiedzi.
Ruszyli razem w dół. Kamień pod łapami był chłodny i miejscami śliski, a wiatr przy silniejszych podmuchach próbował zachwiać równowagą. Dopiero niżej teren złagodniał i przeszedł w pas zieleni.
Las przywitał ich ciszą, przerywaną jedynie szelestem liści i odległym świergotem ptaków. Wibrys zatrzymał się po kilku krokach, rozejrzał bez większego zaangażowania i po prostu usiadł, jakby samo bycie tutaj było wystarczającym wysiłkiem.
Przez chwilę nic się nie działo. Potem coś zaszeleściło w trawie. Płowy westchnął, jakby ktoś przerwał mu ważne rozmyślania, i niechętnie zniżył ciało. Podszedł bliżej, powoli, bez przekonania, a potem skoczył. Mysz wpadła w jego łapy bardziej z zaskoczenia niż dzięki jego umiejętnościom.
Obejrzał się odruchowo, czujnie zerkając ku niebu. Mewy potrafiły być upierdliwe, a on nie zamierzał dać się porwać przez jakiegoś przerośniętego ptaszora. Nie po to opuścił Owocowy Las, żeby teraz martwić się o własne życie przez te latające bestie.
Kątem oka obserwował pozostałych. Po lewej Gąsienicowy Ogryzek poruszał się szybko i pewnie, z energią, która zdawała się nie pasować do jego wieku. Wibrys dowiedział się, że kiedyś był jeszcze bardziej żywiołowy, zanim zniknięcie jego mentorki przytłumiło ten zapał.
Po prawej Wzorzysta Dal działała znacznie spokojniej. To była jedna z tych kotek, do których Truskawkowe Pole przylgnęło na początku ich pobytu. Może nie wyglądały na bliskie przyjaciółki, ale coś między nimi wyraźnie się budowało.
— Brawo — rzucił Wibrys, podchodząc bliżej z myszą w pysku. — Dobrze ci poszło.
Upuścił zdobycz i przeciągnął się lekko.
— Szkoda tylko, że w taką pogodę nie można spokojnie poleżeć w słońcu, tylko Pikująca Jaskółka rozsyła nas na wszystkie strony. No i te przeklęte mewy — westchnął teatralnie, po czym zerknął na kotkę z lekkim błyskiem w oku. — Hej, słuchaj. Ty się... powiedzmy, dogadujesz z Truskawkowym Polem, prawda? — Przechylił głowę, jakby to była zupełnie niewinna ciekawość. — Naprawdę ją lubisz, czy to bardziej kwestia litości? — dodał ciszej, z nutą rozbawienia. — Spokojnie, wiem najlepiej, jaka potrafi być irytująca. Nie musisz się ograniczać w słowach — mrugnął porozumiewawczo.
<Wzorek?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz